10/19/2018

Ten ostatni raz.

Zakończenia są zawsze trudne, ale kiedyś trzeba się z nimi zmierzyć. Długo o tym rozmyślałem, to w sumie ładny kawał życia na tym blogu zostawiłem. 

Znalazłem się jednak w pozycji lekko nieatrakcyjnej będąc inwalidą na emigracji, no jak tu mawiają shit happens ;-). Dodatkowo w tym miesiącu kończę 50 lat i jakoś to dało mi do myślenia, że czas dla siebie teraz znaleźć. Dostałem też list że mogę zrobić darmowy test na raka jelit, który może uratować moje życie więc muszę się traktować poważnie.

Z moim pójściem do inwalidzkiego nieba czyli NDIS, sprawa się komplikuje bo droga jest otwarta bo czyściec przeszedłem (formalności biurokratyczne), ale teraz droga długa i kręta, kasę dali, ale nie mam jak jej wykorzystać bo wynajmujemy dom który nie da się modyfikować więc więcej problemów niż korzyści. Ale jak tu mówią you will be alright.

Syn robi maturę i ma już doświadczenia z tutejszymi uniwerkami gdzie zdawał swój pierwszy egzamin na  uniwersytecie RMIT.  To taki uniwerek moloch 80000 studentów. Egzamin był w wynajętym pawilonie wystawienniczym gdzie na raz odbywało się po 10 egzaminów rożnych po około 2000 studentów, którzy dowożeni byli na miejsce dodatkowymi pociągami zorganizowanymi przez RMIT. Tak ilość trochę przytłacza, to dla tym co stresu nie wytrzymują stowarzyszenie studentów zorganizowało rozdawanie cukierków (no wiadomo cukier uspakaja i daje paliwo dla mózgu ;-), były też na miejscu pokoje do relaks do wyboru (głaskanie piesków, play dough, oraz darmowy 5 minutowy masaż (nie wiem której części ciała ;-). 

Ta skala Melbourne zaczyna mi się dawać we znaki, chyba czas na wyprowadzkę na wieś. No i miasto straciło swój status  najlepszego miasta do życia ;-). Jest teraz na 2 miejscu, straszne.

Tak więc życzę wszystkim moim czytelnikom udanych życiowych wyborów, kariery usłanej sukcesami i przede wszystkim zdrowia.

Dziękuję, że byliście ze mną tak długo.

Nie był bym sobą gdybym nie zamieścił jakiegoś dowcipu na zakończenie. Australia jest piękna i nie da jej się łatwo zrozumieć, ale warto tu chociaż przyjechać.









Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)