7/17/2013

Zimowe porządki

Dzisiaj wracam z zimowymi porządkami, ponieważ uzbierało mi się parę zaległych tematów. A jak widać leniwy byłem na maxa, czyli zimowe wakacje dzieci miały i były one bardzo zimowe z racji zapalenia oskrzeli córki a potem żony, spędziliśmy je więc prawie szpitalnie, no cóż nawet w AU człowiek choruje na zapalnie oskrzeli ;-)). 

W ramach nudy i obowiązku gotowanie eksperymentowałem z różnym jedzeniem  i tak oto spróbowaliśmy przepiórek (wegetarianie nie krzywcie się to tylko trzy małe ptaszki a pomyślcie ile niewinnych roślin musi umrzeć aby wam zapewnić obiad ;-)).


Upiekliśmy je i zjedliśmy, ale żeby było to coś super to nie powiem (no ale naród wybrany uratowały, w sumie na pustyni pewnie też by mi smakowały ;-)), będę zabijał rośliny w większej ilości.
Jeśli chodzi o rośliny to dostaliśmy od znajomych grzybiarzy takie oto dorodne rydze co rosną na ... polu golfowym (ot to przyjemność, pograć w golfa, pozbierać grzybki). Były przepyszne.
Nigdy nie byłem zapalonym grzybiarzem, ale chyba zmienię zdanie i zacznę grać w golfa (bo tam można jeździć wózkiem elektrycznym ;-)).




Mamy tu nawet rasowe polskie grzyby bo jak wiadomo te z unii są jednak zawsze lepsze ;-))




W ramach poprawiania sobie zimowego humoru skorzystaliśmy z oferty polskiej ciastkarskiej i jak widać klasyczne smakołyki można kupić, to jednak jagodzianek dobrych nie maja bebe.




A to wersja słodyczy dla Ozzich czyi beza w kolorach tęczy, nie ma to jak sztuczne barwniki i słodziki to smakuje najlepiej ;-)).





W międzyczasie mieliśmy obalenie naszej pani premier, skończył się Wimbledon (no ale nasi nieźle dawali), a Agnieszka poszła nawet dalej i zrobiła sobie nagie zdjęcia o czym doniosły tutejsze dzienniki, chyba ją w Polsce już wyklęli, a przecież była w stroju Ewy ;-)).

Także tutejszy urząd statystyczny doliczył, że jednak bezrobocie w AU nie jest 5.7% a raczej bliżej 13% bo to nie fair jak się liczy, że ktoś nie jest bezrobotny jak pracuje tylko jedną (1) godzinę w tygodniu.  Ja tam nie wiem czy to tak nie fair  może ktoś bierze duża stawkę za godzine np. 1000AUD i już mu starcza na cały tydzien ;-)). To nie takie nie możliwe bo pracownicy kopalni ostatnio zdecydowali sie na obniżke pensji aby ich tylko nie zwalniali, odważni byli muszę powiedzieć, bo przyjeli na klatę spory zjazd z 71 na 51AUD/godzine. Nie wiem jak się utrzymaja z tego jak tam butelka wody mineralnej kosztuje 8AUD? Ale jest ciężko (no bo wy tam w tej Unii nie kupujecie od Chińczyków za dużo), chyba skończyło sie eldorado idą lata spokojnego kryzysu.

Aby się odstresować tradycyjnie pojechalem nad zatokę  i pooglądałem sobie statki te duże i te małe (co muszę powiedzieć uwielbiam robić). Oto parę zdjęć: Zimowe spojrzenie na zatokę.
Na ostatnim zdjęciu pan nie robi tego co myślicie ;-). Po prostu chłodzi zmęczone bieganiem nogi ;-).

Nasze storczyki idą pełną parą bo zima im sprzyja (przynajmniej coś) i kwitną na potęgę.  No i to tyle na dzisiaj. ale teraz coś już częściej napiszę.



7/02/2013

Polityczna australia

Ostatnio coś często mamy zmiany premierów, najpierw w Wiktorii teraz w całej AU. Co prawda nadal rządzi ta sama partia, ale zmieniają lidera bo ten co był jakoś zaniżał sondaże ;-). A wiadomo, że jak stołki będą tracone to partia zrobi wszystko aby członkowie mieli za co żyć. Ot i pierwsza kobieta premier - Gilard J., została zmieniona na Kevina R. ksywka tajny mściciel lub też premier po wtórnym przerobie ;-)), bo był już on premierem, ale został osunięty na korzyść ww. Gilard. Wydaje się, że partia Pracy jakoś nie ma za dużo pomysłów na lidera, a i kłótnie wewnętrzne dają o sobie znać. W AU głosuje się na partię i konkretne osoby (są tu tzw. okręgi wyborcze jednoosobowe), partia mianuje lidera i on zostaje premierem jak partia wygra wybory. Jeszcze nie do końca system poznałem to nie chcę tu namieszać, ale muszę się sprężać bo wybory tuż tuż.

Australijczycy chyba w końcu maja dosyć i ostatnimi laty mamy wysyp partii mniejszościowych, które dają wiele kolorytu a maja na celu zagospodarowanie sfrustrowanych wyborców.  I tak oto powstawały partie:
1. Reformy banków (Bank Reform Party), mająca na celu poprawę funkcjonowania banków (czyli precz z bankierami)
2.  Partia stabilnego wzrostu populacji (Australian Stable Population Party), czyli ograniczenie dzietności i napływu emigrantów. Ostatnio wzrost jest za duży bo ponad 1.7% rocznie co daje zastraszająco liczbę ludności w 2050 roku 50mln.
3. Partia transportu kolejowego (Train Party),, popierająca rozbudowa kolei. Bo za dużo na drogi się tu wydaje pieniędzy.
4. Partia małego szachu marychy (Help End Marijuana Prohibition) - no co Holendrzy mogą to czemu nie Ozzi ;-).

Moim ulubieńcem jest partia Boba Kattera (Australian Party), program ma w sumie niegłupi (nastawione na rozwój małego biznesu, likwidacja podatku od CO2, rozbicie duopolu hipermarketów, protekcjonizm itd), ale najbardziej lubię lidera tej partii:

Źródło internet
Zwłaszcza jak występuje w kapeluszu Akubra to wygląda super ;-). Gość jest plantatorem bananów, pochodzi z rodziny jeźdźców wielbłądów, czyli Afgańczyków, nie lubi homoseksualistów (ale jego brat jest gejem uuppss). Bardzo kolorowa postać jednym słowem.

To tylko niektóre z małych partyjek jakie tu się zagospodarowały, rządzenie z planktonem będzie bardzo trudne i no ale przedstawiciel królowej czuwa i jakby co to rozgoni to całe towarzystwo ;-)).
Jednym z zalet AU jest jednak to, że to życie polityczne mało natarczywe i nie wali po oczach codziennie na pierwszym planie. Daje się na to spojrzeć spokojnie i z pewnej perspektywy, nawet jeśli lekko humorystycznej.

Generalnie ludzie coś tam sobie planują o coś walczą, ale natura ma swoje sposoby aby i tak wyjść na swoje:


Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)