3/28/2012

Zamki na piasku

A raczej z piasku ;-). W Moskwie maja swoją wystawę rzeźb lodowych a tu z racji braku lodu wymyślili sobie że można zrobić coś z piasku, którego tu nie brakuje. I tak powstała w naszej okolicy wystawa figur z piasku, to już chyba jej czwarta edycja. Facet, który to robi rozwinął się i robi to już w paru miastach na świecie. W tym roku wystawa była poświęcona zabawkom. No więc dla dzieci trzeba było pójść. Wystawa jest organizowana w miasteczku Frankston, jakieś 20km od nas, lub jak kto woli Frankstonistan z racji sporej ilość uchodźców z Afganistanu tam żyjących ;-). Ale nie o tym teraz. 

Poniżej parę zdjęć z z tej wystawy. Musze przyznać, że figury robią wrażenie może nie wielkością, ale stopniem detali oddanych w każdej z nich. 




 Figury te powstały ze specjalnej odmiany piasku. Nie były klejone na super-glue, jak można by było sądzić hehe. Piasek ten jest ... kwadratowy, przez to bardzo dobrze się go ubija i trzyma się samoistnie. Ot taka ciekawostka piaskowa.

  
A jak już się nam piasek znudził to poszliśmy sobie na spacer wzdłuż morza. Tu budują ścieżki spacerowe w taki sposób, że aż się chce po nich chodzić.




3/20/2012

5 lat mineło jak jeden dzień

Dzisiaj minęło 5 lat jak wylądowaliśmy na tym nowym bardzo nieznanym lądzie. Szybko ten czas płynie, ląd troszkę bardziej znany ale nadal pozostaje dla nas jedną wielka niewiadomą.
Jednakże daje się tu żyć zadziwiająco przyjaźnie, dni mijają szybko wypełnione codziennymi obowiązkami. czy stajemy się powoli Australijczykami, raczej nie, i nigdy się nie staniemy, zbyt dużo człowiek przywiózł nawyków z Polski. No co najwyżej możemy się stać Melberniańczykami, bo to miasto nas trochę wchłonie i ukształtuje siłą rzeczy. Tak króciutko podsumuję nasze "odkrycia", takie zwykłe ale dla nas niezwykłe sprawy:
1. Hinduscy taksówkarze są opryskliwi, pierwsza rzecz jaka nas spotkała i po 5 latach nie zmieniłem zdania a raczej się w tym utwierdziłem.
2. Kosze na śmieci zabiera zautomatyzowana śmieciarka ;-). Oczywiście tu gdzie mieszkamy, ręczne lądowanie nadal jest w modzie na pewnych terenach Melbourne.
3. Zautomatyzowane toalety publiczne (pisadłem o tym),  z papierem toaletowym i bieżącą wodą, na większości placów zabaw w naszym powiacie.
4. Struktura administracyjna Melbourne, centrum (CBD) z nazwą Melbourne a potem masę jakby powiatów i potem dzielnice. Implikacje najbardziej dotkliwe to że dana nazwa ulicy może być w 10 dzielnicach i trzeba powiedzieć nazwę ulicy i dzielnicę aby wiedzieć gdzie pojechać.
5. Kiwi są tu sprowadzane z Nowej Zelandii ale też ....z Włoch !!! Biedne kiwi ;-))
6. Są dzielnice typowo Chińskie, Wietnamskie, Włoskie, Greckie, Żydowskie i .. Muzułmańskie (szkoda, że ci też tu dotarli), i jeszcze parę innych. Nie ma dzielnicy typowo Polskiej (może czas założyć).
7. Komunikacja miejska jest słaba lub może lepiej powiem inna niż to co mamy w Polsce. Tu są korytarze kolejowe i wzdłuż nich układa się zaludnienie. Szybką kolejką codziennie do centrum dojeżdża kilkaset tysięcy ludzi. Są autobusy co ... pół godziny, no ale przy tych przestrzeniach i miłości do samochodów (trochę wymuszonej, ale dzięki temu napędzającej ogłupiające koło konsumpcji hehe), to nic dziwnego tylko dzieci do szkoły nimi głownie jeżdżą.
8. Ludzie w większości przestrzegają przepisów ruchu drogowego, i na czteropasmowych drogach gdzie aż się prosi depnąć troszkę jada 80km/h jak znaki nakazują ;-)) Jak nie przestrzegają to radary są wszędzie i mandacik do domu przychodzi ;-)).
9. Eksperyment wielokulturowej Australii raczej do końca nie wyszedł, bo są pewne nacje co nie chcą się asymilować no i robią dym. Teraz pomału wprowadza się politykę "rasistowką" poprzez podkręcenie wymogów z testu IELTs na minimum 6.0 i więcej. Jest to trudne dla ludzi z Indii i Bliskiego Wschodu i Chin. Hinglish jest okropny muszę przyznać.
10. Nasz Angielski z kolei nie rozwinął się tak jak nam się wydawało, że po 5 latach to juz bedziemy śmigać, nasze dizeci tak ale my ... porażka. No ale się nie poddajmy, w końcu przyjechaliśmy tu i chcemy tu zostać.


Jest jeszcze więcej spraw, jakie nas dziwią, jedne odchodzą inne nowe przychodzą. Skończyła się F1 no i teraz tylko Footy, nie mogę sie doczekać ryku syren rozpoczynających spotkanie (czyżbym złapał bakcyla ;-)). Będzie przerwa na olimpiadę i my z ciekawością obejrzymy puchar UEFA jaki mam nadzieję pokażą nam w SBS, mam nadzieję, że będę podziwiał chociaż stadiony w Polsce.
A tak btw, dlaczego narodowy w Warszawie ma tylko 58 tyś miejsc? To jest stadion narodu który ma 35mln ludzi i 2 mln emigrantów ;-). W Melbourne MCG (stadion wizytówka Melbourne (coś koło 3.5mln emigrantów) ma 100 tyś miejsc. Na większy pewnie zabrakło czasu, może go rozbudują ?

No i widać, że Polska to stan umysłu nie ;-))?

3/16/2012

Małe osiagnięcie

Moje lata pisania i zwłaszcza ostatnie posty o zmianach w emigracyjnym prawie przyniosły mały owoc w postaci uratowanej rodziny od można by to nazwać pomyłki życia. Oto  email jaki dostałem:

""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""
Witam serdecznie,
Właśnie przeczytałam cały Twój blog i chciałam podziękować za te wszystkie  informacje.
Mi z mężem marzy się wyjazd na stałe do Australii.
Już chcieliśmy wykupić szkoły i kursy.
Pozamykać działalność i wszystko sprzedać, by tam uczyć się i starać o wizę.
Jednakże Twoje spostrzeżenia uzmysłowiły nam trudności.
My tu w Polsce mamy swoją firmę, mamy dom, dzieci nastolatków. Ciężko byłoby nam zaczynać od zera. Jesteśmy niemal równolatkami . Nie wiem, czy wytrzymalibyśmy tyle co wy. Za tydzień mamy  spotkanie z konsultantem firmy pośredniczącej w wyjazdach do szkół australijskich. Zastanawiamy się.
Cieszę się , że Wam się udało. Życzę  wszystkiego najlepszego. Uzmysłowiłeś mi wiele rzeczy , których wcześniej nie widziałam.
Pozdrawiam:
Ewka ze Szczecina
"""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""

Po krótkiej korespondencji zdecydowali się na zastosowanie mojej procedury i przyjazd raczej na PR od razu. Tak trzymać nie dajcie się omamiać, że nadal można tu przyjechać na studencką wizę i dostać PR. 

HHmmmm no nadal można, ale trzeba mieć dużo czasu, teraz to proces nie 2,3 czy 4 letni, raczej 6 i więcej lat. Zawsze najlepiej było przyjechać tu na PR a i to nie oznaczało sukcesu, ale przynajmniej lżej jest.

Kurcze tak sobie myślę, że takie blogi to dramat dla agentów i pośredników, pewnie dlatego mają słabą oglądalność bo nie obiecują nic dobrego. W sumie nie wiem jak to jest ale portal o chyba nadal największej oglądalności czyli Onet, ma stronę która wygląda jak wielki śmietnik i głownie wybijają się tam wybujałe kształty kobiece, hmm, może się czepiam przecież sex to to co sprzedaje produkt, jednak nie każdy.

Na koniec zamiast Garfielda (chyba już nudny trochę?) coś ze szkółki języka angielskiego:

juggernaut:

The manliest state of being. Basically being able to do any of the following: chop down trees with your penis, eat rocks for breakfast and shit out gunpowder, head-butt your front door open, causing it to splinter into pieces, jump off a cliff and break your fall with your face, wrestle sharks, kill a bear with your bare hands, etc.
 
 
 
Jak się patrzy na wyczyny polityków (nie tylko polskich) to wypada zakrzyknąć:
 
Holy shit, it's a Juggernaut. Run like Hell!

 

3/14/2012

Wiadomości z ... Polski?

Ponieważ sporo siedzę w domu to od czasu do czasu oglądam wiadomości z Polski jakie nam tu transmitują na kanale SBS2, są to newsy z Polsatu. No i oto co zobaczyłem i usłyszałem w ostatnim tygodniu:


1. Przez 10 lat sypano do polskiej żywności brudną sól odpadową bez reakcji prokuratury, Sanepidu i organów ścigania, pomimo że mieli o tym informację (czytaj: przez 10 lat instytucje te ukrywały od konsumentów w Polsce i zagranicą fakt dosypywania soli odpadowej do żywności)

Afera wyszła na jaw przypadkowo, dzięki awarii w zakładzie produkcji chloru w Anwilu i dzielnej postawie dziennikarzy TVN. W przeciwnym razie, prawdopodobnie ten perfidny proceder trwałby wiele lat i nigdy nie wyszedł by na jaw.

Popełnili błąd, poważny błąd. Zamiast wsadzić bandytów i skorumpowanych prokuratorów do pierdla, wycofać wszystkie trefne produkty żywnościowe z obrotu, a stratami obciążyć majątki przestępców oraz zmienić system kontroli żywności tak, aby to się już nigdy nie powtórzyło, co dało by wyraźny sygnał dla świata i społeczeństwa, że w Polsce się rozwiązuje problemy, a nie je ukrywa, i co miało by szansę uratować reputację polskich produktów, teraz mamy sytuację gdzie:
- sól drogowa została uznana za bezpieczną do spożycia
- oficjalne ekspertyzy Sanepidu i IW są w sprzeczności z niezależnymi badaniami laboratoryjnymi
- Sanepid nie przebadał szkodliwości dla zdrowia SYSTEMATYCZNEGO spożywania WIELU produktów żywnościowych zawierających trefną sól na przestrzeni WIELU lat
- żaden skażony produkt nie został wycofany z obrotu (sytuacja bez precedensu na skalę światową)
-prokuratura uznała, że ponieważ sól odpadowa nie jest szkodliwa dla zdrowia, podejrzani nie będą oskarżeni o wprowadzenie szkodliwych substancji do żywności
- przestępcy dostaną co najwyżej karę grzywny i maks. 1 rok pozbawienia wolności.

Teraz fama pójdzie w świat, ale zamiast informacji o lokalnych 5 cwaniaczkach, którzy trafili do pierdla za fałszowanie żywności, to o fatalnym systemie kontroli bezpieczeństwa żywności, o korupcji, ukrywaniu prawdy o skażeniu polskich produktów i o spadającym eksporcie.

2. Na dokładkę woda w Polsce ma tyle żelaza, że w Skandynawii jest uznawana za wode przemysłowa tylko. Jak to sprawdzić, zrób herbatkę i zobacz czy po powierzchni pływa jakiś płatek zawiesiny, to właśnie żelazo, niestety nie to zdrowe które nasz organizm potrzebuje.

 3. Wybuchła największa aferę korupcyjna! A myślałem, że wszystkie wielkie już wybuchły ;-)) Urzędnicy brali milionowe łapówki (z reguły po 5mln złotych) za ustawienie przetargu na sprzęt i oprogramowanie komputerowe w organach państwa.


4. Zderzyły się dwa pociągu, zginało 16 ludzi, (wieczny odpoczynek racz im dać Panie), winny jakiś biedny dróżnik, a nie opłakany stan torów i zwrotnic. 
Kolej nie wykorzystała 20mld PLN jakie UE przeznaczyła na remonty i rozbudowę infrastruktury kolejowej.Jak do tej pory zużyli .... 200 mln PLN TYLKO. Pewnie na ulotki reklamowe.


5. Wykonawcy autostrad bankrutują jeden po drugim, ciekawe co im tak zaszkodziło? Toż to jawne wyciąganie kasy z budżetu, wygrać przetarg, wziąć kasę i zbankrutować. Proste że nawet Grecy robią to co parę lat ;-), oszukując budżet UE.


UUUFFFF to trochę za dużo jak na biednego emigranta, chyba wrócę i zrobię tam porządek ;-)))





3/07/2012

Czy mozna zarobic na wakacjach w AU?

Australia odległy ląd pełen fascynujących widoków natury itd... Jednak przyjazd tutaj to spory wydatek. Polak potrafi i oto taka sobie historia sprytnej polskiej dziewczyny. (Nie będzie dla dorosłych jak niektórzy może podejrzewają ;-)).


Imiona i miejsca zostały zmienione aby zapewnić stosowną politykę prywatności, zdjęć też nie będzie.

Zosia pochodzi z małej miejscowości w południowej Polsce. Skończyła jakieś technikum ekonomiczne i ponieważ nie mogła znaleźć prac, rodzice zdecydowali wysłać ją do cioci w dalekiej AU. Niech sobie dziewczyna język podszkoli, świat zobaczy. Poskładali na bilet, ciocia powiedziała, że wyżywi wiec Zosia raźno do Melbourne przybyła.
Było miło i och i ach, ale po dwóch tygodniach ciocia powiedziała, że jednak Zosia powinna znaleźć sobie jakąś pracę i trochę "pomoc" w jej utrzymaniu. (Wiadomo z rodziną najlepiej na zdjęciu się wychodzi ;-)). Zosia zakręciła się w polskiej społeczności i ku uciesze swojej i właścicieli cukierni znalazła pracę. (Oczywiście na lewo, ponieważ na wizie turystycznej nie można pracować), ale kasa niezła jak dla samotnej dziewczyny więc się zgodziła. Właściciele się także cieszą bo taniego i dobrego pracownika znaleźli.
Po pół roku wróciła do Polski (trochę niechętnie, ale co było robić, wiza się kończyła). Powiedziała właścicielom cukierni, że zamierza tu wrócić jak nie znajdzie pracy w pół roku w Polsce. Zobaczymy.

Jak jej to wyszło finansowo? Pracowała za 16AUD na godzinę, 9 godzin dziennie, pięć dni w tygodniu sprzedając ciastka i kawę. Czyli na tydzień miała 720AUD. Oddawała cioci 150AUD na swoje utrzymanie, zostawało jej więc 570 na rękę ;-). Miesięcznie dawało to prawie 2500AUD, przez 6 miesięcy uzbierała więc ponad 15000AUD. Trochę wydała na różne "atrakcje" i ciuchy, no wiadomo dziewczyna, przywiozła do domu 12000AUD (oczywiście w walizce, było trochę strachu).
Poszli do kantoru i dostali.... ponad 40000PLN. Rodzice nie widzieli takiej kasy na raz w swoim życiu. Kupiła sobie Opla corsa (trzy latka) i nadal ma odłożone na następny bilet do AU i mały remont domu rodziców.

Szuka pracy w swojej okolicy, jest jednak trochę kiepsko, nie poddaje się jednak wie, że cukiernia w AU ma ciągle pracę dla niej.

A życie sobie płynie..... Zosia nie soli potraw i nie kupuje solonych produktów, bo trochę się przestraszyła, że może sól jest szkodliwa, jakaś dziwna afera wybuchła ;-)).


A my mamy marzec (ponoć jest to najpiękniejszy miesiąc w Melbourne), chyba jednak nie w tym roku, pogoda jest bardziej jak poniżej.




3/06/2012

Praca dla lekarza za pół miliona dolarów ?!!

Chcesz przyjechać do regionalnej Australii i jesteś doktorem z praktyką w cesarskich zabiegach,  oto ogłoszenie dla Ciebie ;-). Dom, samochód, wakacje i tak dalej. 

No nie będę złośliwy, fucha może nie latwa jednak pełna wyzwań i ... 



Enjoy

PS. Dziadek zawsze mi mówił abym na lekarza szedł, ale nie słuchałem eehhh.



Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)