5/02/2018

Idę do nieba......znaczy się NDIS.

Od razu mam dobry humor jak widzę jaki chwytliwy tytuł wpisu wymyśliłem, prawie jak z Onet.pl ;-). Ale poważnie, jak się tu przeprowadziliśmy to oczywiście nie miałem w planach zostania nieestetycznym z Polski tylko ciężko pracować i do czegoś w życiu dojść ;-). Ale los gotował mi inne przeznaczenie no i poznaję co to australijskie "fair go" dla każdego znaczy. 

Osobiście nie do końca wierzę w te socjalistyczne bzdury ale jak się patrzy na system socjalny w AU to można uwierzyć w wiele spraw. Nie jest to idealne, ale działało dosyć dobrze do tej pory. No niestety szalony napływ imigrantów spowodował że system jest na granicy wydolności. (Melbourne być może już w tym roku osiągnie stan  5 mln ludzi). Duża część emigrantów oczywiste chce by zatrudniona i do czegoś w życiu dojść, ale sporo wykorzystuje system i siedzi na socjalu a na boku handluje narkotykami lub innym cholerstwem.  Wymyślono wiec coś co w skrócie nazywa się NDIS i ma być spełnieniem marzeń każdego inwalidy i jego opiekuna.

Jak w skrócie to ma działać? Ano co roku spotyka się ze swoim pracownikiem socjalnym  prowadzącym (można osobiście lub przez telefon) i ustala się  cele i marzenia na dany rok. Np. Osoba niepełnosprawna potrzebuje opieki w domu 20 godzin w tygodniu, pomoc do sprzątania 2 godziny w tygodniu, pielęgnacja ogródka, strzyżenie trawy etc 4 godziny w miesiącu, wyjście do kina z opiekunem raz w miesiącu, przygotowanie posiłków raz w tygodniu (tylko trochę dla odciążenia od gotowania), etc etc, kto co sobie zaplanuje to dostanie. 
Ja np. podczas szkolenia jakie mi zrobili abym był przygotowany do rozmowy o moich marzeniach (czujecie jakby było fajnie aby robili szkolenia jak rozmawiać z ZUS), powiedziałem, że chciałbym na ryby pojechać ze dwa razy w roku. Myślałem że mnie wyśmieją, a tu nie, super sprawa są grupy wędkarzy co pomagają inwalidom chcącym wędkować, da się zrobić. Czyli niebo jak w mordę strzelił. Ale jak będzie zobaczymy.

Na razie wypełniłem papiery aby się do nieba zapisać. Ponieważ do tej pory nie korzystaliśmy z żadnej pomocy muszę udowodnić że jestem ... inwalidą i potrzebuję tej pomocy. Czyli muszę przejść czyściec aby dostąpić tego zaszczytu. Nie skreślajcie mojego bloga z listy czytelniczej jeszcze bo znowu robi się ciekawie ;-)


Z przyziemnych spraw pojechaliśmy w lokalne górki (Dandenong Rangers) do publicznego parku (William Ricketts Sanctuaryaby pooddychać górskim powietrzem i odczuć artystyczne uniesienia oglądając rzeźby z gliny. Fajny park, bo przystosowany do wózka inwalidzkiego, a rzeźby .... no cóż super były trzeba to zobaczyć. Jak ktoś ma duszę artysty to z kawałka gliny zrobić potrafi piękne rzeczy. Połączyć to z naturą i człowiekowi w duszy gra. Parę zdjęć:







A tak z przyziemnej sprawy oto dowód na to jak różni ludzie przyjeżdżają do AU, proszę zwrócić uwagę na znak obsługi sedesu:



Tak na marginesie jak dobrze pamiętam z jakiejś gazety w Polsce,  pozycja po lewo jest jak najbardziej poprawna z fizjologicznego punktu widzenia, natura nas tak zbudowała aby tak to robić, no tylko nie na sedesie bo można się pośliznąć i np noga wpadnie do środka. Ta zachodnia cywilizacja to trochę przesadza z ta wygodą, przecież wystarczyłaby ładna ceramiczna dziura w podłodze ;-).

Na zakończenie ostatnie promienie jesiennego słońca nad naszą zatoką.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)