3/23/2017

Australia po 10 latach

W poniedziałek minęło 10 lat jak wylądowaliśmy w Melbourne po 38 godzinnej podróży, nie to co teraz 22 godzinki i już w Warszawie byłym ostatnio, nawet nie zauważałem, że leciałem samolotem.
Nie piliśmy za dużo z tej okazji ;-). Trochę jednak nas naszło na wspomnienia i śmiech, jak to było na początku.
I tak ani się człowiek obejrzał a tu 10 lat minęło. Dużo się działo, oj działo. Ale to już było i nie wróci więcej, więc trzeba ja to się t mówi, ruszać do przodu. 
Łatwo powiedzieć jak się jest zdrowym, no ale nie będę się tu użalał bo to nie po Australijsku trzeba wykazać desperację i pokonywać trudności. A tych na horyzoncie co nie miara. 
Jednakże życie na uboczu ma swoje zalety i czy mnie ten horyzont obchodzi, nie za bardzo. Nauczyliśmy się żyć z rytmem Melbourne. Każde miasto ma swój rytm i warto się do niego dostosować bo inaczej życie w nim przestaje być miłe. Najpierw się z tego rytmu trochę nabijałem ale jakoś on w nas wniknął i już pewnie zostanie. Bo jak tu nie żyć w rytm Australia Open, F1, a potem Footy. Można wybrać alternatywę w postaci cricketa i gry w golfa ale to za bardzo nie po naszemu. Footy ma już całkiem duża konkurencje w postaci piłki nożnej, ale na zimę  to Footy najlepsze. Poza tym dzieci w podstawówce uczą się jak uprawiać gry hazardowe  odpowiedzialnie i już co tydzień obstawiają kto wygra w ten weekend. 
W tym roku nawet osobiście zaszczyciłem Australia Open moją osobą i na tą okazję Federer znowu go wygrał w pięknym stylu.





Zbieraliśmy cały rok na bilety a tu okazało się, że dla kalek mają tak ulgowe bilety, że nawet nam starczyło na porcyjkę lodów Haagen-Dazs. Jako stary wyjadacz z branży lodowej (no pracowało się ponad 10 lat przy nich), muszę powiedzieć, że warte są swojej ceny. Córka stwierdziła, że są dużo lepsze od Grycana lodów ( a chciałem dziecku zostawić dobre wspomnienia z Polski ;-0).

A potem lato szybko leci, bach i już F1 i sezon Footy się zaczyna, aż mnie ciarki przechodzą na dźwięk pierwszej syreny otwierającej kolejkę ligową. W mojej drużynie gra taki jeden gość co miał białaczkę w zeszłym roku ale dali mu jakiś eksperymentalny lek i niby jest zdrowy i jak nowy. Lepiej być młodym pięknym i bogaty.

Nieodzownym instrumentem do grania w rytm jest oczywiście BBQ, po prostu nie ma jak dobre barbie, aż przez przypadek, żona wykazała wrodzony talent do tej sztuki grillowania, na zdanie dzisiaj na obiad coś z barbie, ślinimy się jak szczeniaki na widok świeżo otwartej puszki Pedigree.


Pięknie przypalone (to karmelizacja czyli dodatkowy smak ;-)) szaszłyki.

Nie wszystko mnie jednak jest w Australii miłe i pachnące, to kraj wielu kontrastów i trzeba po prostu sobie znaleźć w nim  dobre do życia miejsce. My dobrze trafiliśmy, ale jak to tu mówią odrobiłem dobrze pracę domową i długo szukałem zanim to miasto i tą okolicę w mieście wybrałem. 
Polecam to wszystkim emigrantom bo o dziwo nadal ludzie chcą mnie pytać jak to zrobić bo mam marzenie o Australii. Powiem szczerze teraz to nie wiem jak to zrobić bo przepisy się pozmieniały i nadal będą zmieniać. Dużo się mówi o emigrantach teraz generalnie i niestety raczej negatywnie. A kolejne samobójcze ataki terrorystyczne skutecznie tą opinię podgrzewają.
Podkreślę jednak, zróbcie dobre rozeznanie no i nie za bardzo ufajcie agentom, choć jak jesteście dobrze obeznani z tematem, mogą się przydać ale nie odwrotnie. Dzięki internetowi wszystko jest teraz dostępne, trzeba czytać.
A propos internetu to jest coś z czego Australia nie może być dumna,j jakość jest żenująco niska, cały czas dominuje ADSL, niby robią te światłowody, ale muszę powiedzieć, że to co z tego projektu tu zrobili politycy to po prostu majstersztyk. Nie chce nikogo obrażać ale jakby nie patrzeć politycy to idioci, sam się zastanawiam jak to możliwe, że ludzie na nich glosują, wszystko to pewnie zmowa Putina na podbój świata ;-).

W sumie nie wiem czy mam jeszcze coś wartościowego czy nawet bezwartościowego do napisania na tym blogu. Może napiszcie o czym chcecie poczytać?

Jak podobne pytanie zadałem w mojej gazetce dla MSowcow to dostałem aż dwa emaile, nie ukrywam, że tu liczę na trzy ;-)

Syn będzie robił maturę w tym roku, idzie na złoto czyli najlepszy uczeń w szkole ( na 1500 Ozzich), ale ma twardą konkurencję w postaci 4 Azjatów. Rany ci to się potrafią zakuwać. A jeszcze jak ma sie tzw. tiger mum, czyli nadopiekuńcza i wymagającą matkę to mają przerąbane. Ostatnio jeden nawet chciał zrobić biznes z synem o kupić od niego parę punktów z egzaminu aby mógł się dostać na medycynę, bo jak nie to go rodzice wydziedziczą ;-). Niestety nie da się a byłby to dobry biznes, bo synowi aż tak dużo punków nie potrzeba bo chce iść na informatykę a to nie popularny tu kierunek więc biorą jak leci, można byłoby zarobić. O czymś takim pisał w jednej ze swoich książek Janusz Zajdel. Byłby z niej fajny film. A propos filmu to aż dziw, że Sapkowskiego Wiedźmina tylko w grze dało się na zachód wyeksportować. No ale lepsze to niż nic, gra jest świetna i nawet tutaj nadal jest ogromnie popularna i tak książki lepsze, czy ktoś jeszcze je czyta no nie licząc Harrego Pottera ;-).

W naszej rodzinie kultywujemy nasz wewnętrzny język zwany Ponglish. Mamy z tego niezły ubaw, bo jak w nim zagadamy na Skypie z rodziną to wychodzą niezłe kwiatki. Teściowa się pyta co jedliście na obiad a my lambinę, cokolwiek to znaczy ;-)). No pewnie jagnięcinę, ale dla nas brzmi to bardziej swojsko.
To los pierwszego pokolenia emigrantów bycie takim pomiędzy zawieszonym. W AU stoimy w takim dosyć szerokim rozkrokiem, te odległości robią swoje. Myślę, że jednak poddanie się rytmowi sprawia wnikanie w to środowisko no i to, że jest ono też białą rasą w tej okolicy, to po prostu łatwiej.

A jak tak jednym zdaniem wygląda Australia po 10 latach dla nas? Nadal nas fascynuje, wiemy jak mało o niej wiemy, ale jest wygodnym na swój sposób miejscem do życie, na które cieszę się że sobie kiedyś zamarzyłem.










Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)