1/29/2016

Piszę o wakacjach bo ludzie lubieją takie obrazki ;-)

Zaczął się rok szkolny, więc ja zaczynam wakacje ;-). Kurde niech mi ktoś powie że wychowanie dzieci to błahostka a zarażę go MS. A ile toto je jeszcze, obłędu można dostać. No ale nie o to chodzi aby narzekać.
Mieliśmy okres zwany obłędem świątecznym i nowo rocznym, w tym ferworze zakupów i prezentów obżarstwa smakołykami i może chwili zadumy o co tu panie  chodzi stwierdzam, że nie wiadomo, ale jak nie wiadomo to o pieniądze chodzi ;-), niestety.
Tak sobie pojechaliśmy na tutejszy Boxing Day czyli drugi dzień świat, czyli wyprzedaże, a co może coś sobie kupie nowego nie tylko z second hand shopu. To była jednak pomyłka, parkingu nigdzie, ludzie jakby zamroczeni tymi niskimi cenami, tu obniżka o 50% a a tu Wrangler o 60%. Nawet Dalaj Lama dał się na to nabrać i przyjechał aby nowe trzewiki  sobie kupić.


No ale nie o tym miało być czyli wracamy na wakacje, tym razem zaryzykowałem i pojechaliśmy aż 280 km od domu na tutejsze Mazury jak to mówię czyli, wielkie jeziora stanu Victoria (Lake King, Victoria i Entrance), do zadupia zwanego Paynesville. Skorzystałem z serwisu AirBnB i muszę powiedzieć, że całkiem nam się udało, dobry gospodarz, super miejsce no i nawet rejs jachtem mieliśmy, chyba nasze najlepsze wakacje i na dodatek najtańsze.
Pisać też nie będę tylko parę zdjęć, które mówią za siebie. Na wakacje po lokalnych drogach jedzie się bardzo nudno jak już kiedyś pisałem, najpierw 80 na wylocie z miasta, potem już 90 a potem ekstaza 110km/h nie ma za bardzo skrzyżowań, terenów zabudowanych wiec jazda jest płynna i spokojna a tempomat robi za pedał gazu i o to chodzi.



Od góry po kolei, widok z balkonu po przyjeździe (ja wiem, że mi niewiele potrzeba), ściemnia się i nowy rok z fajerwerkami i muzyką na żywo z jeziora  przywitaliśmy.

Rano budziły nas głosy ptaków, które po paru dniach zaczęły nas denerwować bo spać nie dawały do 9 rano. Wydawały jakieś podejrzene głosy, jakby były lekko seksualnie rozpasane ;-)
 





Inne ptaszory nie robiły sobie nic z przepisów ruchu drogowego i wolały chodzić niż latać.



Potem trochę oglądaliśmy przyrodę na wyspie Raymond na którą dostaje się darmowym promem. 






Odwiedziliśmy też wróżkę w jej mały młynie gdzie dają przepyszną pizzę, niestety nie nektar z kwiatów Lilli.





Rodzina pochodziła po jaskiniach  ja nie dałem rady bo nie wiem jak to się stało ale nie były one przystosowane dla kobiet z wózkiem i skutera inwalidzkiego ;-)





No ale potem Ozzi potrafi nasz gospodarz znalazł miejsce gdzie jakoś dąłem radę i wlazłem an zacumowany jacht i potem był już tylko szum wiatru i chlupot wody.




Córka okazała się urodzoną żeglarka, po 2 minutach instrukcji sterowała 15m jachtem, ach ten trening na grach wideo na coś się przydaje ;-)



Zejście na twardy ląd też poszło gładko ehh fajnie było ale się skończyło.


A tu jest to magiczne miejsce gdzie jeziora łączą się z oceanem czyli Lake Entrance jak sama nazwa wskazuje ;-)




Prawie udało też mi się złowić rybę, ale była za duża i zerwała się z haczyka,  a  już widziałem ją na grillu ;-)).




Pożegnał nas piękny zachód słońca.




No i tak to było wróciliśmy na nowe śmiecie jak to się mówi, do nowo wynajętego domu i jakby zaczynamy wszystko od nowa, no bez przesady przecież to już będzie zaraz 9 lat.  Muszę przyznać, że przeprowadzka nie była taka zła, a i nowe miejsce jest całkiem OK.


  Trzeba wsiąść się do roboty i zacząć robić noworoczne zobowiązania, zaraz zaraz ale które to były?

 


Do następnego wpisu.




Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)