8/10/2015

Co porabia rencista na antypodach?



To zależy od typu rencisty oraz stanu jego zdrowia i oczywiście posiadania. Niektórzy dotknięci niewielkim uszczerbkiem na zdrowiu wciąż cieszą się z dnia codziennego i narzekają jak to jest ciężko w Australii,  ta okropna służba zdrowia no i wogóle. I następnie wsiadają do swojego małego samochodziku i w drogę rozjeżdżać outback bo co tu robić? ;-)):

Poręczna Toyota Land Cruiser, jest zawsze dużo miejsca na kule i chodzik dla rencisty ;-).
Ja natomiast oprócz czekania na pieniądze z Centrelinka co dwa tygodnie (a jak przyjdą to podśpiewuje sobie "I pieknie jest, nieskromnie bardzo jest ..." Lecha Janerki, to ten co na prezydenta szedł, a nie sorrki to pomyliłem go z Pawłem Kukizem, no piersi zawsze z przodu ;-), ciekawe co tam z kolegą Cugowskim  ? Ale to było dawno nie?), zaczęłam robić pomalutku karierę w świecie ms-owców, pierwsze sukcesy mam za sobą, zrobiliśmy bardzo udaną konferencję poświęconą temu co bliskie każdemu ms-owcowi czyli lekom, badaniom i temu jak do dupy jest być chorym na MS.
Nie wiem czy będzie działać w Polsce, ale tu macie linki jak chcecie sobie pooglądać, staramy się dostać do Netflixa, ale powiedzieli nam, że za mało seksownych panienek było ;-). Najważniejsze, że już dorwałem się na chwilkę do mikrofonu, a to tylko początek, teraz już mnie nic nie zatrzyma ;-).  Jeśli coś mogę polecić to wypowiedź Trish Mifsud, kobiety dzięki której leki spowalniające MS są dostępne w Australii dosyć powszechnie. Niesamowita osobowość.
Poza tym ciekawa sprawa z technicznego punktu widzenia, bo nagraliśmy na żywo to konferencje za pomocą jednego gościa z dobrą kamerą i dobrym serwerem, ludzie myślą, że 6ciu ms-sowców nie może zrobić konferencji na 100 osób, jeszcze na dodatek z przekazem na żywo, a jednak można, co prawda potem zdychaliśmy przez dwa dni, ale jak to mówią, zabawa była przednia. Lata praktyki z konferencji sprzedaży jak znalazł, tylko alkoholu było mało ;-).
MS Australia Ambassador Trish Mifsud
MS Australia Ambassador Trish Mifsud
MS Australia Ambassador Trish Mifsud

Zaangażowałem się też w lokalnym urzędzie w parę projektów (oczywiście woluntaryjnie bo kto tam by płacił ms-owcowi, przyjdzie raz taki, potem go nie ma a potem znowu przychodzi i się wymądrza). Projekty bardzo fajne bo:
1. Jak pozytywnie się starzeć, czyli budowanie społeczności akceptującej starszych ludzi (a zwłaszcza ich pieniądze uzbierane na kontach emerytalnych ;-). Wszystko oczywiście pozytywnie i z entuzjazmem, jak integrować, ułatwiać i umożliwiać życie pełna piersią starszym ludziom, no po prostu nirwana ;-). Ale tak poważnie to te udogodnienia i integracja chociaż trochę działają. Starszyzna ma darmowe przejazdy komunikacja, ale też dodatkowe  darmowe autobusy wożące do kina, centrów handlowych, wystaw, muzeów, winiarni i cholera wie gdzie jeszcze. Co czwartek tani bilet do kina za 11AUD (często z kawa lub lodem załączonym w cenie). A i to 50% zniżka na taksówki nic tylko jeździć. I mówię wam dziatki jeżdżą jak najęte, w czwartki jak jest wypłata z Centrelinka emerytury, ceny w centrach handlowych idą lekko do góry, aby wytrzymać nawał emerytów i ich siły nabywczej ;-).

2. Drugi projekt to dla odmiany coś z ekologii, czyli ogródek warzywny w każdym domu. Tu mi się spodobało bo ile tą trawę można kosić:

Pojeździć na kosiarce wielu facetów by chciało ;-))

A gdyby tak trochę warzyw posadzić i ze dwa drzewka owocowe? I o to chodzi w tym projekcie aby dać ludziskom obraz korzyści z posiadania własnego warzywa czy owocu. Powiem szczerze nie mogę uwierzyć jak cytryny leża w warzywniaku po 1 dolarze za sztukę (ale z USA wiadomo). A w koło paru sąsiadów ma piękne cytrynowe drzewka z ogromną ilością owoców, oczywiście się podzielą, ale na rynek sprzedawać to już się nie chce pójść ;-)).
A co najważniejsze jest w ogródku ? Ano kompost i tu kładziemy duży nacisk na szkolenie jak zbudować sobie kupę kompostowa lub specjalną beczkę która oczywiście można kupić w lokalnym sklepie ogrodniczym, no po prostu kosmiczna technologia ;-). A jeszcze lepiej dołożyć do tego farmę czerwonych robaków ziemny (czyli rosówek) i mamy wydajny i dobrze odżywiony ogródek ;-). 
A ja myślałem, że grządka warzywna to takie tam byle co ;-).  Ale najważniejszy jest smak świeżych warzyw, w sumie polecam bo kalafior z własnego ogródka smakuje jakoś zupełnie inaczej niż ten z warzywniaka, czy oni go oczyszczają z wartości odżywczych przed wystawieniem do sprzedaży ?

Efektem ubocznym bycia w urzędzie od czasu do czasu, dowiedziałem się tego i owego o budżecie i na co pieniądze idą, to nic tajnego tutaj, przychodzą gazetki urzędowe z dokładnym rozpisaniem za co i na co urząd wydaje pieniądze. Nie nadmieniają one, że np. nasz lokalny CEO w urzędzie ma pensje prawie 300k rocznie, nie tak źle, pan urzędnik umie się zabezpieczyć.
A tu mały przykład jak każde 100 AUD jest zagospodarowane:
30.64 idzie na prace budowlane, lokalne drogi, chodniki ławeczki w parkach, te gadające toalety itd.
17.15 idzie na utrzymanie parków, nie można powiedzieć są zadbane i czyste że aż za bardzo.
13.76 idzie na znaki drogowe i bezpieczeństwo na drogach lokalnych.
12.79 idzie na wywóz śmieci i odzyskiwanie surowców wtórnych, nasza dzielnica robi postępy bo już koło 60% śmieci to odpady wtórne, a co są zawody pomiędzy dzielnicami (jakbym to skądś znał, a gdzie jest Anioł na emigracji ;-)).
3.52 idzie na bezpieczeństwo społeczności,  np. przejścia dla pieszych i kamery na ulicach nagrywające wszystko.
6.42 idzie na serwisy dla osób starszych, darmowe autobusy, dowożenie książek z biblioteki itd.
5.17 idzie na utrzymanie tych bibliotek, są nieźle utrzymane muszę powiedzieć już zresztą o tym napisałem.
6.17 idzie na serwisy dla rodziny i dzieci, głownie spotkania z autorami książek dla dzieci, oraz wszelakie spotkania matek z dziećmi oraz tzw. lokalne przedszkola w domu oraz przedszkola publiczne.
2.52 idzie na planowanie na co wydawać pieniądze z podatków ;-), nie wiem czy tu  się mieści ta pensja CEO urzędu ;-).

Mam nadzieje, że jak się to doda to będzie 100, ale mi się tego już nie chce robić ;-), się napisałem.

Do następnego wpisu.

 
Jeff Stahler


Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)