12/10/2014

Porozmawiajmy o modzie

Ten brak wpisów na blogu wynika z tego, że zająłem się działalnością w mojej inwalidzkiej korporacji (People with MS Victoria incorporated), nawet jak się nic nie robi to jakoś czas od spotkania do spotkania szybko płynie. W międzyczasie opublikowałem na ich stornach ze trzy artykuły wiec nie leniuchowałem aż tak bardzo.
Trochę jak widzicie podsumowuję się z tej działalności (ale ja już tak mam), jednak jest ona jak najbardziej poważna i daje poczucie dobrze spełnionego obowiązku. To magiczne słowo incorporated, powoduje, że ta charytatywna działalność jest w pełni, samofinansująca się z darów, grantów itd. Ot takie lokalne zawiłości księgowo prawne, nuda. 

Na zakończenie roku mieliśmy korporacyjne spotkanie w szpejowej restauracji w National Gallery of Victoria, na własny koszt bo korporacja jest dla pomocy ludziom a nie dla zarządu ;-).
Galeria to imponujący budynek w centrum z przepięknym ogrodem w którym jest tak cicho, że trudno uwierzyć, ze to samo centrum Melbourne.
Źródło internet
Pojechałem tam z moja drugą połową wcześniej bo postawiliśmy wykorzystać tą wizytę na odwiedzenie tymczasowej wystawy o ciuchach pod kierunkiem Jean Paul Gaultier, to taki chyba znany kreator mody ;-). Poszedłem tam z lekko mieszanymi uczuciami, ale czego nie robi się aby znaleźć temat do bloga.

Była to dobra okazja aby wypróbować ostatni nabytek socjalu jaki udało mi się otrzymać czyli tzw. Companion Card, czyli karta dająca darmowy wstęp dla osoby która mi towarzyszy jako mój opiekun, z racji na nieprzewidywalne symptomy choroby.  Czaderska sprawa bo ja kupuję bilet ulgowy i dwoje wchodzi, bardzo ekonomiczne rozwiązanie dla osób o niskich dochodach a chcących korzystać z przyjemności życia, czyli wystawy, kino, koncerty i wiele innych.  Kupiliśmy wiec jeden bilet pokazałem kartę i żonę, i weszliśmy na jeden bilet bez problemu. Kurde cały czas mam naleciałość z ojczyzny, że zawsze jest coś nie tak ;-).

Oto parę zdjęć z wystawy:

Ten pan na pierwszym planie to sam JPG witający na swojej wystawie.

Słynna sukienka Kylie Minogue z jednej z ostatnich tras koncertowych.

Marynarz inaczej
Armia inaczej
Kaleka inaczej
Ciuchy inaczej


Wielka Brytania inaczej
Perwersja inaczej
Żydzi inaczej
Indianie i biali nie idą w parze ?
Rosjanka jak zawsze elegancka.


Uff można by tak jeszcze trochę, ale chyba starczy, może jeszcze warto przyjrzeć się technice manekinów bo były one niesamowite:




No niby ładny manekin zrobiony bardzo naturalnie, ale nie sądziłem, że aż tak naturalnie, bo ta jak nie spojrzy na mnie:



Po takiej uczcie dla ducha należało coś przetrącić i tu udaliśmy się do restauracji na tzw. fine dining.
Można to sobie tłumaczyć trochę takie wyszukane ekskluzywne jedzenie, ale ja ma swoja teorie na to czyli ogromny talerz, mało jedzenia ;-). Popatrzcie sami:

Rybka, sosik i dodatki ;-)
Deser: ubrudzony czekoladą talerz i czekoladowym ciasteczkiem ;-)
 
A poważnie, rybka to: Barramundi/warm octopu/chorizo&chickpea salad/corn puree, obrzydliwie smaczne ;-). Deser jescze lepszy: Chocolate mousse tart/white chocolate sorbet/ chocolate soil. Do tego była lampka wina francuskiego bo to takie bardziej seksy niż australijskie ;-).
Czyli nie ilość ale jakość się liczy, całość 50AUD za osobę, ale co tam na cały tydzień smaku mi wystarczy ;-).

No i na zakończenie wszyscy się radujmy bo dobra wieść niesie, że ceny paliwa idą w dół ;-). Jak znalazł na letnie wakacje będzie za co jeździć.


3 komentarze:

  1. U nas tez paliwo taniej. Juz ponizej dolca, 0.98. Fajosko. Za to obiad u was drogo. 50 dolcow za osobe? I taka malenka porcyjka. Moze to przez ten wielgachny talerz takie wrazenie? Dobrze, ze chociaz pyszne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy jak an to spojrzeć, płaci się za lokal i położenie, np w takiej restauracji na jednym z najwyższych budynków to zestaw zaczyna się od 150 na osobę, wiec ... Średnie zarobki to około 25AUD na godzine. Ale bylo pyszne ;-)

      Usuń
  2. No tak, teraz juz rozumiem. Zarobki wyzsze. Jednym slowem kraj miodem i mlekiem plynacym :-)

    OdpowiedzUsuń

Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)