7/23/2014

Fajne jest życie budowlańca.

Pod koniec zimowych ferii wybraliśmy się na wystawę budowlaną. Reklamę zobaczyłem na Facebooku, i tak jakoś wyszło że z niej skorzystaliśmy co dało FB kolejnego centa to miliardowego dochodu ;-). Wystawa odbyła się w naszym lokalnym centrum wystaw i imprez. Wszystkie budowle i maszyny zmieściły się na jakiś 500m2, zastanawiacie sie jak to możliwe, ano były to budowle z klocków LEGO ;-). Może jest to temat to drwin, ale po obejrzeniu budowli powiem szczerze mina może zrzednąć bo kunszt, zapał i ilość poświęconego czasu zaprocentowała niesamowitymi budowlami:



Mnie zainteresowało duże skoncentrowanie tematów z Gwiezdnych Wojen, jako fan tej sagi byłem po prostu zachwycony tym co ludzie pobudowali i co Lego wyprodukowało:


Byliśmy szczerze zachwyceni tymi konstrukcjami (a było ich dużo więcej), co ciekawe wszystkie te prace były wykonane przez dzieci autystyczne. Cała idea angażowania ich w budowle z Lego jest stworzona przez byłego przedsiębiorce i fana klocków Lego. Pomysł fajny i dający radość tworzenia, wiec czego więcej chcieć.

Tak wracając do klocków Lego to kiedyś wyczytałem, że za jakieś pięć lat będzie więcej ludzików Lego niż ludzi, może być to prawda nawet szybciej jak się powybijamy np. bombami atomowymi co ludziki z plastiku dziarsko zniosą, no chyba że znajdą się w zasięgu fali uderzeniowej to mogą się roztopić. Taki ponury żart na marginesie ;-). Ale jakoś te spadające samoloty tak na mnie podziałały i to, że nasz premier musiał rozmawiać telefonicznie z Putinem, kto by pomyślał, że będą te dwa kraje w lekkim konflikcie ehh. 
Poniżej skromna reprezentacja rasy Lego:



Na wystawie były oczywiście stoiska handlowe no i skończyło się na zakupie pudełka Lego dla córki, jednak po powrocie do domu okazało się, że to co kupiliśmy było już używane, ale cena za jaką to kupiliśmy nie była używana ;-) i nigdzie na stoisku nie było zaznaczone, że są to używane klocki. Moje wzburzenie wylałem łamana angielszczyzną na FB na stronie tej wystawy. Po godzinie odezwał się pan dyrektor wystawy, powiedział, że opier... li handlowca za oszukiwanie, następnego dnia wróciliśmy na wystawę, już na nas czekał, oddał pieniądze i przeprosił za powstała sytuację, dał darmowe wejście jeszcze raz na otarcie łez. Byliśmy wzruszeni. Czyli FB sprawdził się od A do Z, kto by pomyślał. 
Ten sam zestaw kopiliśmy w naszym lokalnym Myer (taki duży sklep z produktami ze średniej półki cenowej) za mniej niż na wystawie, zabawa była, ale na dwa dni tylko i chyba znowu trzeba będzie coś kupić bo marudzą, że fajne było. 
Na następną taką wystawę pójdę sam, a co ;-))





7/13/2014

Wydrukuj sobie ... świat?

Moja biblioteka znowu mnie zaskoczyła, bo jak pisałem kiedyś tam przechodzi systematycznie na e-ksiażki i e-czytniki a nawet na e-iPady ;-) dla seniorów tak, tak, lekcje dla seniorów z obsługi tego urządzenia, a co trzeba równać do młodzieży hehe.

No, ale w te krótkie wakacje poszła jeszcze dalej i postawiła do prywatnego użytku .... 3D-drukarkę. No to teraz do biblioteki będę chodził po wydruki z plastiku ;-). Cena usługi bardzo ok bo 1 AUD za godzinę pracy, jak na Australię bardzo tanio. Wiem, że się tam podśmiewacie bo my tu trochę zacofani, u was pewnie takie stoją w każdym domu zamiast mikrofali, ale pomału dobijamy  do czołówki w technologii, nawet w szybkości internetu jak widać na załączonej reklamie:



Ale wracając do drukarki dała nam ona zabawę na wakacje bo najpierw jak małpy poszliśmy ja oglądać:


A potem zabraliśmy się ochoczo za pierwsze próby drukowania i co z tego wyjdzie. Po lekkiej  modyfikacji na pierwszy ogień poszedł projekt czajnika na herbatę, dlaczego ano bo jakiś tak wydawał się taki uroczy i w zasadzie spełnił nasze oczekiwania, kolor dobierałem sam a co ;-)






Nie da się w nim parzyć herbaty, nawet bym nie próbował bo plastik trujący ale jako ozdoba będzie.
Ostatnio w Chinach wydrukowano ... 10 domów mieszkalnych parterowych w ciągu jednej doby, branża budowlana drży bo już widać na horyzoncie bezrobotnych murarzy, cieśli itd.  A już niedługo będzie można było wydrukować sobie człowieka jak to było pokazane w filmie 5ty Element (uwielbiam ten film, szybko rzeczywistość przegoni jego wyobraźnię chyba).

BTW ciekawe czy nerwy da się drukować może sobie parę zrobię i wymienię, to byłoby cudowne, hhmm jeszcze trochę pewnie muszę poczekać.

7/09/2014

Zimowy rejs po rzece Yarra

Pewnego zimowego popołudnia wybraliśmy się na mały rejs po rzece Yarra jaka przecina Melboune dzieląc ja na część południową bardziej biała i zamożną i północną, bardziej kolorową, przemysłową i uboższą. Ot takie tam podziały z uprzedzeniami na czele ;-). Wracając do rzeki nie jest ona jakimś rekordzistom w długości ani szerokości, płynie przez 240km z gór Mt Baw Baw. Ma ciekawą właściwość jednakże a mianowicie jest rzeką do góry nogami, dosłownie, czysta woda w niej płynie przy dnie a brudna na powierzchni co dodaje jej specyficznego koloru sepii i skutecznie zniechęca do pływania w niej ;-). Z historycznego punktu widzenia ciekawa jest geneza nazwy, otóż buszujący tu John Batman z ekipą wymieniał noże, koce i co tam miał na za ziemie z Aborygenami (czyli jednym słowem kradł ile wlazło, bo ludzie ci nie rozumieli co robią), jednym z członków ekipy był geometra, który skrupulatnie mierzył ile to ziemi łyknęli za kocyk ;-), człowiek ten stanąwszy nad rzeka zadał pytanie jak się ona nazywa na co Aborygeni odpowiedzieli "Yarro Yarro", co w wolnym tłumaczeniu znaczy "to płynie", ale mierniczy stwierdził, że to nazwa (nie uczył się chłop języków tylko mierzenia) no i została nazwa Yarra. Na marginesie dobrze, że Melbourne nie dostało nazwy od Batmana bo jeszcze byłoby to Gotham City ;-)).

Wracając do rejsu odbytego razem z grupą msowcow (razem raźniej nie) zapakowaliśmy się na statek i w górę rzeki wybraliśmy rejs (jest wersja w dół, ale to na następny raz), rejs trwał kolo godziny i można sobie było spojrzeć na miasto z innej perspektywy.
Uwielbiam zabawe w Mario Kart, zimowy pęd poietrza jednak daje się we znaki i ciepło ubrać się trzeba.
 

Płynęliśmy na wyścigi z kaczka i kajakarzami ;-):

Jakaś kwasoodporna bestia ;-))


Brzegiem biegnie fajna ścieżka rowerowa i niektórzy nawet z niej korzystają:

Przemo czy to ty tam zasuwasz ? ;-)

A teraz najciekawsze czyli jak wygada beton z poziomu rzeki ;-), oceńcie sami:


Na pierwszym planie nasz stadion do piłki nożnej i rugby.
Płynąć w górę rzeki oddalaliśmy się jednak od centrum do bardziej ekologicznej części Melbourne i widoki uległy szybko zmianie na bardziej dzikie ;-):


Ciekawostkom są mosty które pokazują rozwój i powolny schyłek miasta czyli te które były budowane w czasach gorączki złota są ładne:


A te które są budowane potem (czyli za mniejsza kasę) są ładne inaczej:


Pod jednym z mostów było ładne mieszkanie bezdomnego (meble, materace i stare kartony), ale nie zrobiliśmy zdjęcia bo byliśmy tak tym zaskoczeni, że po prostu nie zdążyliśmy. Do tej pory spotykaliśmy bezdomnych na dworcach i starych opuszczonych fabrykach, no ten widocznie lubił wilgoć. Ot jedna z "tajemnic" wielkich miast.

Na zakończenie wróciliśmy do widoków industrialnych zadumani co tam one za tajemnic w sobie kryją:



Jak popłyniemy w dół rzeki dam znać stosownym wpisem, tym razem zrobimy to jak będzie cieplej.


Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)