2/26/2014

No i trzecie Zoo zaliczone

Jakoś pomiędzy falami opałów udało nam sie pojechać do trzeciego zoo znajdującego się w szeroko rozumianym Melbourne,mianowicie do Werribee Zoo . Zoo to reklamuje się jako namiastka afrykańskiego safari. Reklama jak reklama.  Po dotarciu tam po jakieś 1,5 godzinie po spokojnej jeździe i minięciu 3 korków spowodowanych wypadkami na drogach mieliśmy wielką radość, z oglądania paru afrykańskich zwierzaków w bardziej naturalnym, ale sztucznie stworzonym (rany co ja wypisuję?)  środowisku. Te korki były specjalnie zaaranżowane aby nam większą przyjemność sprawiało wyjście z klimatyzowanego samochodu na słoneczną sawannę ;-)).
Ponieważ coraz bardziej doceniam wysiłki Ozzich w kierunku równouprawnienia osób sprawnych inaczej, przed wizytą zadzwoniłem tam i zamówiłem sobie zwiedzanie meleksem, a co jak dają to trzeba korzystać, w cenie biletu. Także mieliśmy prywatnego rangera co nam o zwierzątkach opowiadał i i nasze szanowne tyłki woził.

  

W sumie słynny australijski outback to taki odpowiednik sawanny (czyli tzw. grassland, trawo-ląd ;-). A jak sawanna to wiadomo, że żyrafy, zebry i inne koziołki oraz nosorożce, słoni niestety nie dowieźli ;-(. Ale były lwy tylko nie na nie tak znowu na wolności, to tak dla bezpieczeństwa, dzieciaki by je zagłaskały na śmierć.

To nie jest zbliżenie, tak sobie podszedł do naszego pancernego autobusu jaki nas tam też obwoził ;-)

Osobiście ta przejażdżka pancernym autobusem była całkiem ciekawa bo wydawało się, że te zwierzaki faktycznie są na wolności, płotów nie było za dużo widać i majestatycznie przechadzające się żyrafy bardzo fajne są. 
Czyli podsumowując zoo jest trzecim jakie odwiedziliśmy, a zapomiałem jest jeszcze czwarte zwane CBD by night, ale tam same małpy wtedy na ulicach wiodą prym ;-). A tak poważnie wszystkie trzy zoo maja swój unikalny charakter, są zrobione z jakimś tam pomyłem i spełniają swoje zadania. Zwierzaki muszą się w nich dobrze czuć bo rozmnażają się nieźle a to świadczy o dobrych warunkach.

Jak tu nie być zadowolony jak cały dzień można wylegiwać się w swoim stawie i dostawać żarcie o tej samej godzinie ;-)?


No jest problem bo trzeba dojść do karmnika ;-)). A to już pewien wysiłek hehe.



Jak każde zoo to także posiada kilka punktów dożywiania strudzonych oglądaczy i my zdecydowaliśmy się zjeść pod czujnym okiem merkatek.

Zdjecie wykonane przez szybę restauracji
Jak na najlepsze miasto dla inwalidy to całkiem nieźle trzy zoo zawsze lepsze niż jedno albo dwa ;-)
Są tam także inne zwierzęta, ale nie będę wszystkich zdjęć pakował, trzeba przyjechać i samemu zobaczyć.


2/05/2014

Centrelink kontra ZUS

 
 

VS.


Ponieważ jestem chcąc nie chcąc w pełni uzależniony od tutejszego Centrelinku (czyli pomocy socjalnej) mam możliwość obserwowania na żywca jak oni działają. Jak do tej pory mogę powiedzieć, że jest to dobrze zorganizowane. Świadczenia terminowo płacą co dwa tygodnie, a jak są jakieś święta w dniu wypłaty to płacą wcześniej, much ani siada. Jedynym mankamentem jest, że nie są to kwoty pozwalające na luksusowe życie ;-). 

Ostatnio dostałem od nich list z propozycją nie do odrzucenia aby za ich pośrednictwem postarać się o rentę z  .............. Polski. Jest jakaś tam umowa pomiędzy tymi zaprzyjaźnionymi krajami, a co? 
Propozycję przyjąłem z mieszanymi uczuciami, ale co tam właśnie zniknęło połowę pieniędzy z OFE które miały być moje, ale po drodze okazały się nie moje, więc co tam szkodzi zostać polskim rencistą w Australii ;-). Przyznam się, że wypełnienie polskiego wniosku dało mi dużo radości, bo ilość nielogicznych pytań doprowadzi do zawalu zdrowego człowieka a co dopiero msowca. Na rozgrzewkę poszły pytania a imiona rodziców oraz imiona rodowe. Zawsze mnie fascynowało po co to się wszystko podaję, przecież jest ten numer PESEL, no ale te pytania już nigdy nie zniknął z polskich formularzy chyba. Potem było już tylko ciekawiej. Na przykład czy zgadzam się przekazać całość OFE do ZUS aby zasilić budżet (tak tak to nie żart). Ciekawe było też pytanie o sposób wyliczenia wysokości świadczenia, pięć propozycji, każda nic mi nie mówiła, na koniec pytania małym druczkiem, że jak nic nie wybiorę to oni policzą sami NAJKORZYSTNIEJSZĄ kwotę. To po co te zawiłe wybory ? 
Fascynujące były rubryki gdzie miałem wpisać dokładnie przebieg życia zawodowego od ... 15 roku życia ;-). Dokładne daty miejsce pracy, zawód. Wszystko może i potrzebne tylko, że rubryczki były tak  małe, że trudno w nich zmieścić jedno słowo a co dopiero dłuższą nazwę zakładu pracy. Bite 4 podwójne A4 strony pytań. 
Ze strony Centrelinku także dostałem formularz opisujący moje życie zawodowe w AU. Jedna strona podwójna A4, gdzie mam podać ze trzy osoby coby potwierdziły, że pracowałem, jakieś interesujące wydarzenia z naszego życia jak przyjęcie obywatelstwa. Takie tam dyrdymały aby twierdzić, ze byłem w AU a nie bimbałem gdzieś po świecie. Resztę danych maja z tutejszego urzędu skarbowego, płaciłem podatki znaczy się pracowałem.

No nic wypełniłem i zaniosłem do Centrelinku i trzymam za nich kciuki, że coś z ZUS wycisnął. Jak sam dzwoniłem to miła pani stwierdziła, że czegoś tam nie spełniam i się nie należy. Zobaczymy ja tam lubię takie zmagania ;-). A może coś dostanę i na waciki będzie.






Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)