1/31/2014

Trochę na smutno

Parę dni temu byliśmy na uroczystości pogrzebowej naszej sąsiadki, która zginęła można powiedzieć w tragiczny sposób bo podczas tego 5 dniowego maratonu gorąca. Wyszła na ogródek powiesić pranie i już nie wróciła, a sąsiadka dzwoniła do niej godzinę wcześniej i wszystko było w porządku. Ota nie wiadomo kiedy przyjdzie ta chwila. Pani miała już prawie 90 lat, ale była bardzo samodzielna. Poznaliśmy ją jak się tu wprowadziliśmy 6 lat temu, niby niedługo, ale była przesympatyczną "babcią". Ciekawe były z nią rozmowy jak psioczyła  na system socjalny, ale nie dlatego, że za mało daje, ale dlatego że wogóle istnieje, co powoduje że ludzie są słabi i oszukują państwo. Za jej czasów młodości nie było tego w AU, a wychowała dwoje dzieci, ma domek itd. Jedynym socjalem było to że mąż zarabiał wystarczająco dużo, aby ich utrzymać, wg zasady jaka wtedy była popularna, maż pracując na cały etat zarobił na skromne (wg Ozzich standardów) życie. Można o tym poczytać w ramach przygotowania jak się zdaje egzamin na obywatelstwo, tylko jak się to czyta to brzmi to trochę jak utopia, ale naoczny świadek to jest coś.

Tyle o pani starszej, ale to ważne bo właśnie taka była ta uroczystość pogrzebowa, nie była smutna w kategoriach jakie ja znam z polskich uroczystości pogrzebowych. Była to uroczystość w katolickiej kaplicy, były bardzo dobre czytania z biblii, ale co ciekawe były też prezentacje w power poincie (czyli duży ekran i zdjęcia z jej życia i delikatna muzyka faworyta pani starszej ... Elvisa Presleya, piękne kawałki), dzieci wspominały to co pamiętały z bycia z mamą i babcią, były sporo żartów, nawet o staniku, jak pani starsza poszła kupić sobie nowy i w przymierzalni stwierdziła, że grawitacja jednak istnieje ;-)).
Okazało się też, że jej ojciec był dosyć zasłużonym pilotem wojskowym, a ona sama pomagała sanitariuszkom i było trochę wspomnień  z czasów II wojny i układanie czerwonych maków (symbol w AU weteranów wojennych, choć nie mieli Monte Casino) na trumnie i oczywiście trąbka wojskowa, jak się jej słucha to jakoś tak same zaczynają płynąć.

Całość zakończona skromnym poczęstunkiem i delikatnym składaniem kondolencji. Jak podsumował to mój syn śmierć spowodowana przez heat wave została uczczona przez heat wave (bo akurat tego dnia mieliśmy znowu jeden dzień powyżej 40C), nawet upał docenił panią starsza.

Wróciliśmy do domu, ale o dziwo nie tak bardzo zdołowani, ta uroczystość była zrobiona aby pamiętać tą osobę a nie to że umarła, coś w tym jest. 
Następnego dnia zaprosiliśmy jej syna (stary kawaler) na obiad i jeszcze więcej wspominaliśmy ta osobę ale na wesoło, dzięki temu będziemy ją dłużej pamiętać. Życie toczy się dalej, a my jesteśmy jakby po kolejnym teście na "australijskość", chyba jednym z najtrudniejszych, w oczach sąsiadów zdaliśmy go całkiem nieźle.

Na zakończenie piosenka która przywitała nas na tej uroczystości pogrzebowej.  Trochę to było zaskoczenie ale kawałek jest całkiem odpowiedni, czyż nie?

1/23/2014

Wycieczka do centrum

Wybrałem się na wycieczkę do centrum moim złomkiem (czyli tym elektrycznym skuterem dla inwalidy). Trochę miałem pietra czy gdzieś nie ugrzęznę ale co tam lubię wyzwania ;-). Najpierw dojechałem do stacji kolejki podmiejskiej to było łatwe do wszędzie po drodze były te zjazdy i rampy aby podjechać (także użyteczne dla wózków z dziećmi). Do kolejki  wjechałem po specjalne rampie którą pan motorniczy mi postawił, w pociągu pełno miejsca więc jazda pełen relaks. No ale centrum przywitało nas także przyjaźnie bo pan motorniczy znowu wystawił rampę i wyjechałem do mojego ulubionej części miasta czyli deptaku nad Yarrą. Wszędzie te rampy a nawet windy na dworze jeżdżące tylko jedno piętro mnie rozwaliły. Bez problemu przejechałem się wzdłuż deptaku. Oto parę fotek z poziomu skuterka.

Dorożka melberniańska.
Princes Bridge z poziomu deptaku (na nim zrobiłem zdjęcie dorożki a potem windą na dół)
Lato to sezon na występy różnorakich "artystów", tu elastyczność

Malarstwo
Muzyka (saksofonista ma chwilę oddechu)
Most emigrantów
Fascynująca tablica o Polskich emigrantach i języki używane w Polsce to polski, jidisz i niemiecki ;-)
Widok na deptak z mostu Emigrantów
Więcej deptaku
I tak sobie jeździłem i uczyłem że jednak da się żyć z pewnymi niedogodnościami dzięki dobrze zaprojektowanemu miastu, to była dobra decyzja o przyjeździe tutaj nawet z punktu widzenia inwalidy ;-). Coraz bardziej kocham to miasto. A i mamy z wózkami pewnie też bo wszędzie dojechać się da, nic tylko podróżować ;-).  Szkoda mi było syna który na nogach poginał, ale był bardzo zadowolony i też zaskoczony jak łatwo się da przemieszczać pomimo taty problemu.  W nagrodę dostał lunch w Crown Casino (a takze lekcje z uzależnienia od gier losowych ;-)).







1/15/2014

Przygody z koleją ciąg dalszy

Troszkę mi się palce do klawiatury kleja od potu bo właśnie mam przyjemność uczestniczyć w maratonie gorąca jakie nawiedziło Melbourne, 4 dni po 40C i więcej, dzisiaj dzień drugi, ale większość ludzi ma już dosyć, globalne ocieplenie jednak żyje ;-).
Wspomnę więc naszą wycieczkę na kolejne starcie z koleją, teraz trochę większa niż te małe, ale też bardzo fajną. Chyba mam jakiś ukryty sentyment do kolejnictwa ;-)?
Pojechaliśmy na Puffing Billy . Czyli stuletnią kolejkę jaka przemierza malownicze wzgórza Dandenong.  Po krótce kolejka była zbudowana po to aby rozwinąć tereny wiejskie. Czy się to udało to trudno powiedzieć, ale kolejka została i dzięki zamiłowaniu do niej sporej grupy ludzi stanowi atrakcje turystyczna. Zamiłowanie tych ludzi do kolejnictwa jest ogromne bo są to w większości wolontariusze, emeryci ale i trochę młodych jak widziałem swój cza też tam poświęca. Tak tak ja wiem, że to wariaci bo pracują za darmo, jak większość z was myśli i sobie tak myślcie, my podziwiamy tych ludzi i chylimy czoła że chce im się chcieć. Rany, ale agresja mi się na mózg rzuciła, pewnie z tego upału ;-).

Po krótce przejażdżka trwa około godziny w jedna stronę i co tu dużo pisać mieliśmy fantastyczny dzień, a dzieci poznały trochę historii i prawdziwe maszyny napędzane parą i bez ekranów dotykowych. Poniżej parę zdjęć.

Załadunek w pośpiechu i lekkie zdziwienie, nie ma szyb w oknach i klimatyzacji ;-)

Obrazy przemykające przed oczami, dobrze że dinozaury śpią w ciągu dnia ;-)
Brak szyb okazał się atrakcją nie do opisania.
Most też stary.
A po dojechaniu do stacji końcowej można było się przewietrzyć nad pięknym jeziorem i oczywiście pozwiedzać ....... więcej kolejek tym razem w postaci ogromnej makiety w skali TT:


Stopień detali był oszałamiający:


Jedna rzecz była irytująca twórca tego dzieła jest z pochodzenia Austriakiem i cały czas puszczał te ich jodłujące melodie, można było oszaleć ;-).

Ale potem żarełko złagodziło ból uszu:

Oni też lubią coś z fast fooda ;-))
  i powrót Sapiącym Bilem do stacji początkowej.


To nie koniec mojej przygody z koleją, jeszcze nie raz się z nią spotkam bo to całkiem fajny środek transportu dla inwalidy, a jakoś tak mnie nosi i pozwiedzać tu i tam nadal mam ochotę.



1/10/2014

W końcu przyszło lato

Ta wiosna i początek lata były wyjątkowo zimne, jeszcze tydzień temu było ledwo 15C, ale w końcu przygrzewać zaczęło i jak ja nie toleruję za dobrze opałów to z radością się zaczynam wypiekać. Czas tak szybko przeleciał przez ten  szał świąteczno-noworoczny, że teraz mam czas dopiero nacieszyć się tym co się w tamtym okresie wydarzyło. To tak po krótce, znowu upiekłem mój jak to się mówi pokazowy sernik a nawet dwa, bo jak narobiłem go to okazało się że w blachę nie w chodzi tylko w dwie. Niby nic wielkiego, ale dla mnie osiągniecie, a do kawki był wyśmienity. 
Prezentów było tyle, że do tej pory jeszcze niektóre nie otwarte, chyba trzeba przemyśleć na przyszłość i kupować jeden duży, no może dwa mniejsze ;-). W tym roku dobrze zaplanowaliśmy skypowanie i dzięki temu nie spędziliśmy świat przy komputerze. Jak się chce to można.
Sylwester powitał nas  na nasze ulubionej lokalizacji czyli plaży w Brighton North. Było cudownie tylko 24C, perfekcyjna bezwietrzna pogoda. Dobrze, że czasami takie dni się trafiają. Oto parę ujęć.

Przygotowania pełną parą

Mewy przyglądały się temu z zaciekawieniem, jakieś żarełko pewnie będzie ;-)

Niektórzy pośpiesznie wracali z prowiantem.
Unikatowe zdjęcie, ostatni zachód słońca w 2013 roku.
No fajerwerki tradycyjnie mi nie wyszły, bo rączka się trzęsła ;-)

Ale już mamy 10 dzień nowego roku i nie ma co się rozczulać nad tym co było. Dużo atrakcyjnych wydarzeń w nadchodzących 2 miesiącach. Tradycyjnie mamy teraz masę tenisa, F1, ale będzie też olimpiada zimowa, która zapowiada się interesująco. Oczywiście nie u nas ;-), ale jak pisałem Ozzi ostro trenowali na ... piachu, zobaczymy co pokażą. Poza tym to może być ciekawe wydarzenie ;-).




Nie wiem czy ustanowiliście sobie jakieś noworoczne postanowienia, mam nadzieję, że tak bo warto siebie postanawiać a potem być rozczarowanym ;-). To przypomina o ludzkiej ułomności hehe.
 Ja tez sobie postanowiłem, że chociaż raz w miesiącu jakiś wpis wykonam oraz że nie będę się za dużo interesował co tam w świecie tylko lokalnie życie spróbuję skoncentrować ;-), w końcu po to na to zadupie przyjechaliśmy.

 



Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)