8/27/2013

Trochę codzienności

W zeszłym tygodniu miały miejsce dwa codzienne niecodzienne wydarzenia: 
1. Przyszedł gość z wymienił na żarówki na energooszczędne (za darmo). Nie to nie byłoby nic dziwnego bo już taką operację przeżyliśmy jakieś 3 lata temu. Ale wtedy wymieniali tylko te z dużym gwintem lub tzw wciskane. Małych gwintów nie mieli. No nic i tak się cieszyliśmy, że nasz urząd tyle przykłada się to ograniczenia naszych rachunków za prąd. Oczywiście potem ponieśli podatki i tak im się to zwróciło ale zawsze efekt był ;-).
Zdziwienie przeszło teraz bo oni mieli zapisane, że potrzebujemy te z małym gwintem ... już po trzech latach nam je dostarczyli, lepiej późno niż wcale bo już miałem do urzędu dzwonić, że jakoś tak się obsuwają trochę ;-)).   W międzyczasie wymieniali też na ulicach na energooszczędne jest nawet trochę jaśniej dzięki temu. Ot jak to dobrze że zieloni do stali się do parlamentu od razu widać ich efekty pracy mamy żarówki za darmo ale płacimy największy na świecie podatek od gazów cieplarnianych to wszystko aby zachować piękną AU dla potomności ;-)).



 2. No to jest bardziej prozaiczne wydarzenie, wysiadła nam zmywarka, jedno z tych urządzeń jakie docenia się szalenie dopiero po tym jak się straci. Ogarnęła nas panika i istny szla zakupów aż internet rozgrzał się nam do czerwoności od przeszukiwania wartościowego sprzętu. Jednak na zakupy poszedłem do normalnego sklepu ... i to był błąd. Oczywiście kupiłem nawet taniej niż w internecie i nawet ku mojemu zaskoczeniu sprzedawca bardzo starał się przekonać mnie na produkt .. z Polski co miło mnie zaskoczyło że firma Electrolux dzielnie rozwija fabrykę Amica. Tak na marginesie ople Astry też mamy z Polski. Jak te produkty krążą. 
Ja jednak zachowałem się jak ta zdrajczyni Wanda i wybrałem Niemca czyli markę Bosch, jakoś dziwnie była w tej samej cenie, a parametry jak energooszczędność zdecydowanie lepsze. Nieważne czuję się podle i już poniosłem zasłużona karę bo .. miała przyjść wczoraj do domu ale .. instalator pomylił daty i przyszła dzisiaj. Jeden dzień więcej przy zmywaku, co tam my przecież do tego przyzwyczajeni ;-)). A było zamówić w inecie i już by pewnie przyszła bo poczta tu działa całkiem nieźle.

Ot i takie to codzienne życie jest raz do góry raz do dołu. Zobaczymy co ten tydzień nam przyniesie.






8/16/2013

Idzie wiosna

Chyba budzę się z zimowego snu jak myślą co poniektórzy bo znowu zaczynam pisać. Mam nadzieję, że to prawda ;-). Zima jakoś dała nam się we znaki, choć jest dosyć łagodna, ale jak to zima no i człowiek się rozpieścił bo śniegu nie widział a narzeka, pewne przywary nie mijają z emigracją (przynajmniej nie za szybko). Zimę przetrzymałem dzięki Angry Birds Star Wars.



Źródło http://www.rovio.com


A co można trochę pograć, a jako emerytowany fan Star Wars dałem się ponieść znowu tej jakby to nie nazwać ludzkiej słabości. Muszę przyznać że pomysł jest super, postacie imitują oryginał doskonale no i ten rzut ukośny z fizyki był moim ulubionym zagadnieniem, czego więcej chcieć? ;-)). Nawet przez chwilę pomyślałem że to lepsze niż pisanie bloga i czytanie komentarzy, ale jednak na dłuższą metę się nie da, fajnie jest też coś naskrobać a nawet przeczytać coś dłuższego niż 140 znaków (to dla miłośników Twittera i smsów). 
Oprócz grania nic po prostu fascynującego się nie działo, ot codzienny zapierdziel, że czasu taczek człowiek nie ma załadować ;-)). Rano na 9-tą dzieci do szkoły a po 15-tej dzieci ze szkoły, te cenne 5,5 godziny mijają tak szybko, niestety. No nie żebym dzieci nie lubił, ostatnio zrobiłem listę czego najbardziej żałuje, że nie mogę zrobić i wyszło mi, że najprostsze rzeczy w życiu są najcenniejsze, odkrywcze nie ;-)? Bo jak można nazwać wspólną zabawę na plaży czy nawet zwykły spacer po piasku brzegiem morza? No było minęło, choć nigdy nie mów nigdy, może kiedyś jeszcze...

Ale idzie wiosna i jakoś tak raźniej jest, ten zimowy czas wykorzystałem na latanie po lekarzach i parę instytucji przyszło do mnie same wiec niedługo będę zbierał "plony" papirologi jaką robiliśmy, czyli więcej socjalu. Nie lubię tego bo nie po to tu przyjechałem, ale żyć jakoś trzeba. Żona nadal nie chce zostać CEO ;-), choć idzie w dobrym kierunku i trzymam za nią kciuki, jak nam się udało ją do pracy w rok przygotować to w sumie niezły wyczyn dla kury domowej, warto o tym napisać, więc wkrótce. Wracając do socjalu wypisaliśmy dziesiątki stron aplikacji (to jest to co lubię robić to takie skrzywienie po emigracyjne ;-) o rentę inwalidzką i dodatki opiekuńcze (to tak z grubsza podobieństwa do polskiego systemu). Także w mieszkaniu komunalnym poczyniony został postęp bo podanie zostało zaakceptowanie i mamy numerek w kolejce, czas oczekiwania jakieś 18mc, nie tak źle. Jednak trochę się boję tego posunięcia bo nieopatrznie gdy byłe jeszcze zdrowy naoglądałem się serialu "Housos" na SBS TV, wtedy miałem niezły ubaw,, ale teraz mina mi zrzedła bo jak będę miał takich sąsiadów to może być mniej wesoło, albo może będzie właśnie ubaw na cztery fajery ;-).


Teraz parę obrazków z wiosny, nie ma tutaj przebiśniegów (uwielbiałem te kwiatki), są za to magnolie wielkości drzewa i kwitną na potęgę zwiastując nadejście wiosny:


Także na ulicach w naszej dzielnicy kwitną jakieś drzewka owocowe (takie karłowate brzoskwinie chyba) i wygląda to prawie jak wiśnie w Japonii (ale może to za duża przenośnia ?;-)).



W każdym razie jest ładniej i czas zacząć wyjeżdżać na spacer moim złomkiem (czyli skuterkiem dla inwalidy, jak go dostałem to też niezła historia), można go nie lubić ale daje poczucie wolności, wolałbym oczywiście wyjeżdżać Harley-em no ale nie będę narzekał złomek też jest ok i ma zasięg 30km już opracowuje trasy wycieczek, oj będzie się działo !



I na zakończenie o tym że Rosja wszędzie jest w lokalnym centrum kulturalnym taki oto znak znalazłem nad kranem do mycia naczyń:

 
Znaczy się ludziska z tamtąd nie potrafią po sobie posprzątać, no ale jak się jeżdzi BMW (a po tym można ich rozpoznać ;-), to kto by się zmywaniem naczyń trudnił. Pa pa.

8/01/2013

Australijskie wina

Zaległy temat, ale mam nadzieję, że będzie ciekawy i dobry na letnie upały. Australia większości kojarzy się z przemysłem wydobywczym lub edukacyjnym, jednakże jest tu parę innych gałęzi i przemysł spożywczy trzyma się dzielnie, a jego jedną z prężniejszych gałęzi jest wytwarzanie wina.
Produkcja tego sympatycznego trunku zaczęła się z początkami emigracji gdzieś koło 1800 roku, ale prawdziwy rozkwit przemysłu nastąpił po II Wojnie Światowej wraz z setkami emigrantów z Włoch i Grecji jacy wtedy tu przyjechali. Było też dużo emigrantów z Polski, ale jakoś wódki nie rozpropagowali ;-)).  Winiarnie zaczęły powstawać na urodzajnych stokach Wiktorii i Nowej Południowej Walii. Nie było wtedy restrykcji co do obcych roślin przywożonych w walizce i dzięki temu się zaczęło. Europejska kultura spożywania wina szybko się rozprzestrzeniła i jakość wina produkowanego tutaj została doceniona na świecie, zadupie zadupiem, ale gleba i słońce fantastyczne i winorośle rośnie wspaniale.

Źródło www.fruitpickingjobs.com.au
Dostarczają nie tylko trunku, ale i wspaniałe winogrona jadalne, które można kupić za bardzo rozsądną cenę 2-5AUD za kilogram praktycznie cały rok (bo w AU zawsze gdzieś jest lato ;-). Dostarczają także pracy, głównie sezonowym pracownikom z wysp Pacyfiku, ale jak kogoś interesuje, to link przydatny podałem, można zarobić przynajmniej na wakacje tutaj.

Jak już winogrona się zbierze to robi się takie rożne fiku miku i lądują one potem w lokalnych sklepach z alkoholem małych i ogromnych jak Dan Murphy, pionier sieci sklepów z alkoholem, założył pierwszy sklep  w 1952 roku.


Źródło Internet.

Trochę o klasyfikacji wina, jak nietrudno zauważyć wina mogą być białe i czerwone (to było łatwe), ale potem te białe to: Chardonnay, Pinot Gris, Resling, Sauvignion Blanc i Semillon. Natomiast czerwone to Cabernet Sauvignion, Grenache, Merlot, Shiraz i Pinot Noir. To tak w skrócie. 

Czy znam się na winach, nie, choć mam trochę doświadczeń z nimi bo sam produkowałem w Polsce (na własny użytek) wino z czarnej i czerwonej porzeczki pod szumną nazwa Merlot de Martin i było całkiem całkiem, a jak poleżało 10 lat to było hoho. Także myślę, że wrócę tu do tego tematu bo akurat czarna porzeczka tu też rośnie i jest uznawana za ... chwast. Co kraj to obyczaj ;-)).

Czy wina są tu drogie? Raczej nie bo za butelkę całkiem przyzwoitego trzeba zapłacić od 15-20AUD czyli bardzo znośnie, tanie sikacze można już dostać za 4AUD a widziałem nawet jabola (zwanego tutaj Apple Resling za 3AUD ;-)), taniej niż filiżanka kawy w kawiarni.  Naprawdę dobre i bardzo markowe wina kosztują bardzo drogo taki Penfolds Grange 2005 czy też Henschke Hill of Grace 2006 to wydatek 500AUD za butelkę. Ale są też dobre i nie tak drogie i nie tak dostojnie brzmiące wina jak Ten Minutes by Traktor Pinot Noir 2010 z naszego półwyspu Mornington za coś koło 43AUD.

Na zakończenie (bo już nie mogę pisać więcej bo literki mi się na ekranie mieszają ;-), parę ciekawostek statystycznych. Australia jest czwartym producentem wina na świecie jeśli się liczy litry wyprodukowane. W Australii spożywa się coś koło 25 litrów wina na osobę na rok, a taka Francja ma np. 45 litrów ale zwycięzca jest ... Watykan prawie 55 litrów.  Głównym odbiorcą wina z AU jest UK (chyba pałac Buckingham) ale Chiny już czekają w blokach startowych (kurcze chyba wyssą wszystko nawet jak wypija 100ml na głowę ;-).

A i oczywiście Garfield na zakończenia:



Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)