10/23/2012

Trochę melancholi

Mało coś ostatnio piszę, ale po wizycie u lekarza ostatnio jakoś mi się odechciało wszystkiego. Ponieważ nie piszę o chorobie na pierwszej stronie bo przestanę być czytany jako że jestem "nieestetyczny" to nie będę łamał tego postanowienia, kto ma silne nerwy zajrzy na inną stronę tego Bloga.
 
W sumie to dobry czas (zbliżają się Zaduszki, dziwne ale nadal je pamiętam) na chwilę zadumy nad ... no właśnie nad czym?
1. Swoim życiem? E co tu rozważać same sukcesy, no parę drobnych błędów, nie warto roztrząsać ;-)
2. Losem naszej planety ? E co tu rozważać same problemy, wnet i tak zginiemy w zupie, nie ma co rozdzierać i tak podartych szat ;-))
3. Przyszłością moich dzieci ? E co tu gdybać, generalnie czarno to widzę więc już nie ma co się więcej pogrążać ;-)
4. A może nad losami moje ojczyzny (znaczy się Polski ?) E toż to samo pasmo sukcesów przed nią tylko pod wodzą jaśnie panującego tam Tuska Wielkiego i Nieomylnego, no nuda ;-)
5. ....

I tak dalej i tym podobne, trzeba żyć i nie marudzić, jak się nie podoba to wynocha. I z tą pokrzepiającą myślą pojechałem na plażę, a co nad zatoką się mieszka ;-). Po drodze zachwyciłem się bujnie rozwijającą się wiosną i kwitnącymi drzewami o szumnej nazwie "szczotka do butelek". Ale jak się temu przyjrzeć to fakt po co wymyślać jakieś łacińskie bzdury.
 

Na plaży jak to na plaży, jest po prostu zarąbiście ;-)), uwielbiam chodzić na tutejsze plaże bo są bardzo różne od siebie. Na tej lubię oglądać statki jak wpływają/wypływają z portu. Myślę sobie wtedy ile towaru musi jechać aby nasze nieokiełznane potrzeby konsumenckie zaspokoić ;-).

Z lornetką lepiej widać, te kontenerowce są ogromne.


Poza tym zawsze sobie rozważam odwiedzić Polskę (rodzinę) czy też kupić dwutygodniowy rejs po Pacyfiku? Jakoś zawsze wychodzi mi to .. drugie,, hehe:


No i spacerując (oczywiście cholibciem;-)). po plaży nazbierałem muszelek i zaciekawiła mnie mała dziurka w prawie każdej z nich:

 
Najpierw pomyślę, ale sprytne od razu gotowe na zrobienie naszyjnika ;-). Ale nie to nie może być naturalne, zapytałem wujka googla a on na to, że jest taki morski ślimak co ma małą wiertarkę elektryczna i nawierca te dziurki aby zeżreć to co jest w środku. Nie wiem jakich baterii używa ale musi mieć niezła moc bo te muszelki są całkiem twarde i dosyć grube. I tak oto nawet we własnym domu małż nie jest bezpieczny, tak jak my ;-(.

Ostatnio pobudowali tu jakieś nowoczesne radioteleskopy, nie wiem czy tylko odbierają sygnały czy też wysyłają, ale mam niejakie wrażenie, że wysyłanie nie jest najlepszym rozwiązaniem bo jeśli je ktoś odbierze i tu przyleci, może być kłopot, żadne skorupki nam nie pomogą. No ale za dużo książek sf naczytałem się w młodości ;-)).

O i jednak sobie porozważałem, papa.








29 komentarzy:

  1. Hej , kolego, więcej optymizmu. Moja kolezanka choruje na Twoja przypadlosc od 12 lat - znamy sie 20. Wlasnie otworzyla z mezem sklep z uzywanymi meblami. Pewnie ze ma chwile gorsze i lepsze. Nawet chciala rozwiesc sie z kochajacym ja mezem aby nie musial patrzec na jej chorobe - na szczescie przeszlo jej. Czyli nerwy tez siadaja. Jestem zdrowa wiec wiem , ze sie wymadrzam,ale w najbliższej rodzinie zdarzyla sie bardzo, bardzo ciezka choroba i niestety, wiem , jak to jest. Maly ma juz dzisiaj 12 lat, ciagle na niego dmuchamy i chuchamy ale powinno byc dobrze. Trzymam mocno kciuki za Ciebie i zycze wszystkiego co najlepsze. Jakby co... pisz. Pozdrawiam. Marta

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami tak mnie nachodzi, zwlaszcza po wizycie w szpitalu. Ale potem przechodzi, zwlaszcza jak slonko zaswieci. Pisze nieraz takei tam tez aby pokazac ze emigracja to nie takie tam hop siup ;-)). Zycie wszedzie jest smiertelna choroba przenoszona droga plciowa ;-)).

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrowka, zdrowka i jeszcze raz zdrowka! Dzisiaj leje wiec jeszcze slonka zycze. Marta

    OdpowiedzUsuń
  4. Nikt nigdy nie powinien byc stawiany przed decyzja o emigracji z wlasnego kraju gdzie sie urodzil i zyje wsrod znajomych, ma rodzine i tak dalej. Emigracja to krzywda wyrzadzana samemu sobie i najblizszym, to zycie pelne kompromisow, roznych dziwnych i skomplikowanych wyborow oraz ogromnych wyrzeczen. A wszystko w imie paru dolarow, "kociej" ciekawosci i pokazania innym ze "ja tez potrafie !" A juz emigracja do Australii to totalna pomylka i chociaz by sobie czlowiek wmawial, ze jest inaczej to gdzies tam na koncu jednak przyznaje po cichu ze zrobil zle. Wystarczy to,ze od przyjazdu do tej wspanialej Australii przez ponad cztery lata nie bylismy z mezem w Polsce aby zobaczyc sie z najblizszymi. Obydwoje bylismy na wizie studenckiej, najgorszej zarazie swiata. Jak on mial cudem chwile wolnego i mogl wyjechac, to ja nie mialam i na odwrot. Niestety, tu trzeba zasuwac zeby sie utrzymac jako student i prawie wszystkie ciezko zarobione dolary oddaje sie z powrotem na szkoly, badania, ubezpieczenia..Ten kraj wie jak ogolic przyjezdnych. Az cie czlowieku skreca cos w srodku z tej izolacji i potwornej innosci jaka panuje w tej Australii, dlatego naprawde po tylu latach chcialo by sie odwiedzic rodzine, pojesc w koncu normalnego jedzenia (a nie tekturowego shit-u),zabawic sie i posmiac po polsku, a nie smecic i nudzic z ozzimi przy grillu. Oni naprawde niewiele maja do powiedzenia i daleko im do naszej polskiej kultury, zabawy, poczucia humoru. Naprawde bardzo ciezko sie nawzajem zrozumiec. Emigracja do Australii to meczarnia i noz w plecy, ktory sami sobie wbijamy, i napewno nie wynagrodza nam tego sasiedzi koszacy nam trawnik (ktorzy tak apropo sa maniakami koszenia wiec to dla nich sama przyjemnosc) albo inni przynoszacy nam na sprobowanie czekoladowego muffinka, ktorego wlasnie upiekli(co tak apropo jest szczytem mozliwosci kulinarnych wiekszosci tzw. tubylcow) Australia i Polska to dwa kompletnie inne swiaty i totalnie rozni od siebie ludzie. Nie warto nawet szarpac sie na jakiekolwiek porownania. Niewykonalne. Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowa autorka powyzszego wpisu ma odwage opisac prawdziwe oblicze Australii, byc moze jest tez autorem wpsiow w poprzednich artykulach krytykujacych Australie. Dobrze ze tacy ludzie sa. Sam przekonalem sie jak to emigracja do Australii rozni sie do emigracji do krajow UE, jakimi to nikim emigrant jest w Australii i jak kilka pierwszych lat musi niezle zapiepszac w podrzednych pracach zeby osiagnac poziom z jakiego wystartowal do Australii. australia swietnei goli przyjezdnych, prace niewiele, masa idiotycznych papierkow zeby dostac prace na ktora w swiecie nic nie trzeba. A to miejscowe referencje, a to licencje, a to jakis certyfikat, wszystko kosztuje i trwa wyrobic. W miedzyczasie emigrant pracuje (o ile Ozi laskawie mu prace dadza) w podrzednej pracy, gdzie jest nikim, i jeszcze slyszy ze mieszka w najlepszym kraju do zycia i nigdzie nie bedzie mial lepiej. Odpisze tez cos w watku "ratuj sie kto moze"

      Usuń
    2. A kto wam kazal na wize studencka przyjezdzac ? Jesli juz trzeba bylo byc swiadomym strat ajkie sie poniesie. Osobiscie wole swira co mi skosi trawnik za darmo, sasiada co upiecze muffinki i je przyniesie aby sie podzielic, lubie ozziowe poczucie humoru bo jest podobne do polskiego, nie jem shitu bo nikt mi nie kaze go kupowac, wole swieze owoce i pachnacy chleb i porzadny stek z grilla. Lubie popierdzioszyc przy grillu o domach, footy, czy innym sporcie, byle nie slyszec o polityce, kolejnej aferze i niedobrej pani z urzedu (nie pamietam aby przy "polskim: grillu ludzie debatowali o Mickiewiczu czy ostatnich osiagnieciach w dziedzinie fizyki kwantowej ;-).
      Noz w plecach przyjemnie mnie lechce ;0)).

      Ale na powaznie doceniam komentarz bo jest prawdziwy i da innym do myslenia aby na studencka jednak nie przyjezdzac. Wazne jest jeszcze pierwsze zdanie o tym ze nikt nie powinien byc zmuszany do podejmowania takich decyzji, a jednak ludzie w Polsce porywaja sie na takie decyzje dlaczego, i sa to ludzie czesto dobrze sytuowani wiec ni edo konca chodzi o pieniadze i to jest jeszcze bardziej smutne.

      Usuń
    3. Jak to kto kazal? Agent! Bylismy swiadomi strat, ale SORRY nie takich! Wszystko przez te agencje! Czy ty urodziles sie w kraju anglojezycznym, ze tak dziwnie pytasz? Najpierw chyba trzeba sie jezyka nauczyc zeby moc swobodnie zyc w tym kraju, prawda? Tylko nie pisz,ze w Polsce tez mozna sie nauczyc bo angielski wyuczony w Polsce jest w Australii bezuzyteczny, chyba to zauwazyles. Zdalismy tu ielts na 7 obydwoje, to chyba o czyms swiadczy, chociaz nie jest to zasluga chodzenia do szkol jezykowych tylko pracy z ozzimi. Szkoly jak wiadomo sa dla wizy, by moc tu byc. Nielatwo sie nauczyc angielskiego w tym kraju, jesli nie pracujesz z ozzimi ale tylko takimi co potrafia normalnie mowic i operuja jakims tam slownictwem bo mozna latwo trafic na analfabetow, wtedy nic sie nie nauczysz. Wiadomo tez ze nic sie nie nauczysz jak pracujesz z ozzimi z indii, ozzimi z azji lub z europy, ktorzy przybyli tu dawno temu i nie chcialo im sie uczyc angielskiego bo i tak wszystko za darmoche dostali, pobyt staly, mieszkanie, zasilki. I przepraszam, ale zapytam jeszcze o to ozziowe poczucie humoru.. Czy to sie tyczy tutaj urodzonych ozzich czy jakichs kolorowych przybylych jako emigranci? Bo jesli tych pierwszych to zupelnie nie wiem o czym mowisz. Oni nie to ze wogole nie maja poczucia humoru i sa okropnie nudni jako towarzystwo to jeszcze na dodatek nie ma z nimi o czym pogadac bo albo na okraglo o pogodzie gadaja, albo ciagle cie pytaja o te same rzeczy jakby mieli skleroze. Nie przypominam sobie zebysmy mieszkajac w Polsce rozmawiali przy grillu o polityce lub urzedach. Jest tysiac innych ciekawszych tematow i przede wszystkim jest to zrozumienie w lot pomiedzy rozmowcami, a nie to wytrzeszczanie oczu ozikow bo ciagle czegos nie wiedza, nie slyszeli o czyms, nie byli tu i tam itp. Slabo sie robi i poraza czlowieka ten ich polot, elokwencja i wiedza :)

      Usuń
    4. No wlasnie dobry poczatek najpierw jezyk, ktory w Polsce mozna zrobic (znam wielu co tak zrobilo), fakt ze tu jest inny akcent to kwestia osluchania. Ja zreszta jako totalny analfabeta anglojezyczny moge powiedziec ze jak tu przyjechalem znalem go tylko na okolo 5, nadal nie przeszkodzilo mi to przeczytac dokumenty i je samemu wypelnic, po jakis trzech latach zdalem go na 6.5 czyli nadal slabo, ale to urok AU ze mozna dukac po angielsku i zyc sobie spokojnie tutaj.
      Widze ze jakis pretensje ze inni cos za darmo dostali, tak dostali ale bylo tu 10mln ludzi, domy z drewna bez ogrzewania, drog nie bylo a napolkach vegiemate i ocet, trzeba bylo zasiedlac kraj, nie kazdy na to lecial.
      Teraz jest inaczej i kaza sobie palacic ich prawo, jak jest popyt a jest.

      Co do poczucia humoru to mamy samych bialych znajomych tutaj urodzonych, wyksztalcenie glownie srednie, moze dobrze trafilismy bo jakos sie z nimi dobrze rozumiemy. Ale bylo takie show w TV gosc sie nazywal ROVE i to bylo to samo co Kuba Wojewodzki. Chodze na tutejsze kabaretony i nie widze roznicy od polskiego. Moze mozg mam ms juz wypalony ;-))

      Usuń
    5. Jeśli takie wszystko beznadziejne w tej Australii zawsze mozna wrócić na Ojczyzny łono.Ojczyzna Was przyjmie. To nie sa czasy PRL-u gdzie wyjeżdżalo się palac za sobą mosty,zostawiajac dobytek,rodzinę,znajomych,nie majac możliwości rozmow telefonicznych.Emigrowaliście do obcego kraju,czy mysleliście,że będa Was oczekawali z transparentami?Że jesteście tacy nadzwyczajni?Znajdzcie sobie innych ludzi ,z ktorymi bedziecie mogli porozawiac na interesujące tematy,nie wszyscy chyba w tej Australii są matołami.Ola

      Usuń
    6. Brawo Ola za odwage i wypowiedzenie tego na pismie ;-))

      Usuń
    7. Jasne.. Don't like it? Leave it! Jakiez to australijskie! Codziennie to czytam na australiskich portalach jako comments pod roznymi news. Tak wypowiadaja sie tutejsi, jakiez to typowe.. Nie podoba sie to won! Ale zeby cos zmienic w tym zacofanym kraju to nieeee bo po co skoro klimat porownywalny do polskiego prl-u kazdemu tu odpowiada. AU byla jest i bedzie zawsze okolo 30 lat za calym swiatem i to sie nie zmieni bo ludzie sa przeciwko zmianom. Sklepy zamykane o 18.00 kiedy to normalny pracujacy czlowiek dopiero moze pojsc na zakupy. Miasto doslownie zamykane w sobote i niedziele o 17.00, wynocha do domu bo my konczymy, tak mozna uslyszec od tubylcow. Dlaczego inne miasta Azji i Europy moga byc otwarte do 22.00 albo i dluzej bo jest to NORMALNE na calym swiecie w tych czasach ale nie w AU. Niezmierzone niczym lenistwo, brak szacunku do drugiego i poczucia jakiegokolwiek obowiazku w zyciu powoduja wlasnie, ze w tym kraju jest jak jest.. Pozdrawiam. Tomasz.

      Usuń
    8. Jakie to australijskie najpierw roztaczac wizje jakim to super rajem Australia jest, najpierwszym w swiecie, jak to sie zyje super, oto rankingi, a jak sie czlowiek tego naslucha, zalatwi wize PR, wyda sporo kasy na to, przyjedzie i chce to miec to uslyszy ze won stad, fit it or f*ck off!!! jak sie nie chce dostosowac do wolontoriatow jakie miejscowe cwaniaczki mu oferuja!!! ja w tej wyzej podpisanej Oli t opowiem ze jak sobie popatzylem co Australi oferuje emigrantom i po wielu probach urzadzenia sie w Australii to si eposluchalem tej zasady, kupilem bilet w ejdna strone i spakowalem sie, a najlepszy momenty byly ostatniego dnia, jak sobie to ciuchcia jechalem na Tullamarine w "najlepszym" miescie do zycia i komunikat poszedl ze piorun uderzyl w sasiednia linie i pociagi na niej stoja. Jednakl dojechalem na Southern Cross Station, jeszcze po drodze do Sky Bus zaczepil mnie jakis ostatni Ozi o wypranym mozgu co mi wmawial ze Melbourne to najlepsze miasto do zycia, nic na to nie powiedzialem co w tym "najlepszym" miescie doswiadczylem przez 2.5 roku jak i rok w Sydney, ale na Tullamarine sobie z usmiechem patrzylem na tych pasazerow premium airline Qantas jak to maja jak to zwykle opoznione loty o wiele godzin za to moj Malaysia Airlines z trzeciego swiata leci mna czas, w KL jest na czas a na londynskim Heathrow 20 minut przed czasem.
      Jakos w tym syfiastym UK prace mam, ceniony jestem w pracy jako specjalista i nikt nie kaze jak to w Australii chodzic na idiotyczne kursy, zdobywac rownie idiotyczne papierki, byc dojonym z kasy na kazdym kroku, i pracowac na cwaniaczkow ktory mi potem wystawia miejscowe referencje.
      Ostatnio moi znajomi pokazali mi emaile co dostaja od agentow od zalatwiania wiz do Australii, jakie to "spelnienie marzen" czeka ich w Oz, szczegolnie na wizach studenckich. Wyprowadizlem ich z bledu.
      BTW. Moj australijski paszport moglbym zamienic w jednej chwili- gdyby tylko istniala prawna mozliwosc na paszport amerykanski czy angielski, bez zalu. Tyle on jest wart w dzisiejszych czasach!!! Bylem w Australii, przekonalem sie ile to tam trzeba sie naharowac zeby osiagac poziom jaki jest dostepny w USA czy EU o wiele szybciej. To jedynie tym kombinatorom z PRLu wydaje sie ze jak oni wyrwali sie z dziadowa i dostali od pierwszego dnia zasilki, mieszkania z socjalu, inne realia, pelno pracy, szkoly za darmo to w raju sie znalezli, a mimo 25 lat pobytu to ledwie dukaja po angielsku i gdyby im przyszlo oplacic pare tysiecy $ za koszty emigracji, zdac IELTS na 7.0, uznac papiery, przyjechac i po wyjsciu z lotniska byc zdanym na samych siebie a nie na opiekunczych urzednikow to co by gadali???

      Usuń
    9. Konrad kobiet sie nie bije, mozg Ci z nienawisci do AU wypalilo czy co, Ola nie jest raczej mieszka w Polsce (ale moze sie myle), i odpowiedziala zdrworozsadkowo, jak nie idzie to sie trzeba przeniesc, to nie jest australijskie. Pasuje Ci UK i dobrze, kup sobie domek letniskowy na Majorce (ceny spadly) bedziesz mial gdzie na weekendy jezdzic i cieszyc sie zyciem, wyluzuj troche z tym jadem. A tak btw ofert na seek jest jeszcze mniej niz pisales w innym komentarzu (ida ciezkie czasy ;-)).
      Tak generalnie to ludziom sie nie dogodzi, jak pisze zeby nie sluchac agentow to jakis gosc (moze agent ;-)), pisze ze obrazam agentow. Cieszmy sie ze mamy mozliowsc znalezienia swojego miejsca na swiecie, bo wielu ludzi nie ma tej wolnosci.

      Usuń
    10. Konrad jesteś rozczarowany Australią OK!W końcu byleś tam tylko 3,5 roku.Chcialbyś po tak krótkim czasie oplywać we wszystko?Miec dobra pracę,wysoko specjalistyczną,znajomych na poziomie,dochody,uznanie.Chlopie wyhamuj,nie tak szybko.Mlodzi ludzie teraz w gorącej wodzie kąpani,wszystko musi być na już!Nie wiem jak dlugo mieszkasz w UK,ale ilu tam jest naszych,ktorzy pracują poniżej swoich kwalifikacji i możliwości na zmywakach,pokojówki,sprzataczki,barmani mimo wyższych studiow.Nie wszystkich satysfakcjonuje tylko forsa i forsa.A ilu wraca do Polski,bo te same pieniadze zarabiaja tutaj ale są u s i e b i e! Ja nie mam sentymentu do Anglikow,dużo czytam literatury z czasow II Wojny i wiem ile razy nas wystawili do wiatru.Zarozumiali i wywyższający się ponad inne narody.Widac jeszcze się z tym nie spotkaleś,ale pewnie nie bywasz wśród tych "czystej krwi".Ja sie cieszę jak naszym idzie dobrze za granicą,zdobywają uznanie,satysfakcje z tego co robią.Uważam,że Polacy maja otwarte glowy,są pracowici,mądrzy ,to tylko ten przeszly system zrobil z nich kombinatorów i obijaków.
      Ja jestem w Polsce i wiem,że jestem u siebie.Mogę kląć jak mi się coś nie podoba ,krytykować i narzekać,ale to jest mój Kraj.Mam do tego prawo,bo tu się urodzilam.
      Tobie życzę powodzenia,więcej uśmiechu,mniej jadu.Poczytaj blog Moniki i Przemka z Melbourne.Pieknie pisza,są zadowoleni,maja dobra pracę, zwiedzają świat a dlużej są w Australii od Ciebie i nie mają PR. Ola

      Usuń
    11. No to sobie powyjasnialismy ;-)). Podsumowujac:
      1. Konrad kocha UK i kupuje niedlugo dacze na Majorce.
      2. Ola fajna dziewczyna z Polski czyli u siebie (albo raczej tak jej sie wydaje ;-)). BtW czy czytalas Niezlomnego? Hillenbrand, polecam niesamowita historia i prawdziwa, jak lubisz WWII.
      3. Australia jest bebe, ale czasami da sie lubic ;-)))
      4. Przemek i Monika maja PR a nawet obywatelstwo dlatego troche latwiej im sie tu zyje ;-)), Troche nie doczytalas Olu.

      Usuń
    12. To nie Australia jest bebe tylko ludzie ja zamieszkujacy. Proste jak metr sznurka w kieszeni:)

      Falsz, egoizm, lenistwo. Na australijskich portalach mozna wyczytac, ze Aussie sa okreslani najbardziej egocentrycznymi kierowcami w swiecie. Cos w tym jest, jezdza tragicznie myslac oczywiscie tylko o sobie. Ja ruszam, ja staje, ja chce skrecic w lewo bez wzgledu na to czy moge, ja chce tu zaparkowac itp..Ja, ja, ja.. Zaden Aussie nie patrzy w lusterka bo uzytkownik drogi jadacy z tylu kompletnie sie nie liczy. Wiecej, lusterka wsteczne sa najczesciej skierowane na... twarz osoby kierujacej, jesli jest ona plci zenskiej. Kobiety w wieku 20-40lat to najniebezpieczniejszy sort kierowcow, sa bardzo pobudzone jak przy ADHD, jezdza bardzo szybko nie liczac sie z nikim i niczym. Totalny przeciag w glowie. Kilka mies. temu w tv pokazywali co mlodzi Aussie robia za kierownica jadac do pracy. Jedza sniadanie - platki na mleku,ladnie nalozone w talerzu lezacym na kolanach.. oczywiscie pisza smsy i maile, rozmawiaja przez kom.,robia makijaz itd.. Generalnie robia wszystko oprocz uwazania i patrzenia przed siebie. Stwierdzono,ze ponoc 75procent Aussies notorycznie uzywa smartfonow podczas prowadzenia auta. To by sie zgadzalo, codziennie widze ich cala mase, opozniaja start ze swiatel, zjezdzaja nagle na przeciwlegly pas.Wszystko przez te komorki.. Smierc doslownie czai sie za zakretem..

      A tak w ogole to proponuje poczytac znane australijskie portale news-owe i koniecznie komentarze pod ciekawszymi artykulami. Zobaczycie jak oni nawzajem sie wielbia i szanuja, co pisza na temat swojego kraju itp. I wlasnie to powinno byc lektura obowiazkowa przed wyjazdem do Australii jesli juz koniecznie ktos sie uprze, a nie jakies tam oszukancze broszury agencji pokazujace Australie w barwach teczy. XXX

      Usuń
    13. Jaki jad? Ja wrccam do zdrowia, bo jak pojechalem do Australi jako energiczny, pelen zycia czlowiek to wrocilem jako wrak zdrowotny z zawalonym kregoslupem i problemami z sercem z tego stresu co tam mialem. Teraz dochodze do siebie, bo stresu nie mam prawie wcale. Za to moi znajomi bobradowani sa emailami nt emigracji do OZ. Znowu stek bzdur jaki sie proboje wcisnac ludziom co chca lepiej pozyc. Wiele razy do mnie ludzie sie zwracali o szczegoly zycia w Oz, i emigracji, i "ktos" im niezle nasciemnial, bzdur ze rece opadaja, ludzi w to wierza, chca wyprzedac wszystko i emigrowac. Bzdury typu, iz angielski paszport a nawet rezydencja daje prawo automatycznego osiedlenia sie w Australii, urodzenie dziecka nawet na wizie turystycznej w Oz daje dziecku obywatelstwo a rodzicom staly pobyt, mozliwosci osiedlania sie w dowolnych anglojezycznych krajach posiadaczom obywatelom Australii, typu USA czy Kanada, Rzad australijski rozdaje prace i mieszkania emigrantom zaraz po przyjezdzie, ceny podobno bardzo tanie, obfitosc pracy, kraj wolny od biurokracji, politycy spelniaja obietnice wyborcze. Ludzie gotowi sa wszystko rzucic i jechac. Trzeba co jakich czas prostowac te bzdury zwlaszcza jak chodzi o znajomych zeby sie nie wpakowali. Te opowiastki wychodza z Australii. Komus na tym bardzo zalezy zeby ludzie tam emigrowali, i to zacheceni rzeczami ktorych tam nie ma i wygladaja inaczej. Po co jest te wprowadzanie ludzi w blad?

      Usuń
    14. No wlasnie komu zalezy, tym co robia na tym kase, ludzie lubia sluchac o krainie szczesliwosci tak to juz jest. Na melbourne.pl caly czas pojawiaja si enowi co prze agentow zwerbowani i nic nie daj porady aby sami sobie poczytali strone immi, zrobili troche wlasnego rozeznania. Poniewaz jest popyt na szczescie to i jest podaz (inna sprawa ze czesto to nieszczescie ;-(. Ale kogo to obchodzi liczy sie kasa.

      Usuń
    15. Konrad jakimż to sposobem będąc 3,5 roku w Australii dostaleś staly pobyt i paszport australijski,skoro obywatelstwo można otrzymac będac 4 lata na PR.Poradz jak to się robi.Lutek

      Usuń
    16. Chyba cztery lata na jakiejkolwiek waznej wizie, w tym rok obowiazkowo na wizie PR?

      Usuń
  5. Chyba rzeczywiście słabszy dzień, bo weszłam w zakładkę o chorobie i nic nowego się nie pojawiło od ostatniego razu kiedy czytałam. Mało tego pojawiła sięjakaś poprawa. Ej no nie przesadzaj. Jest dobrze, a bedzie lepiej. No niestety co do leczenia farmakologicznego to własnie taki mamy wybór i może na sterydach od czasu do czasu trzeba poprzestać.Co sugerują nawet neurolodzy.
    A co do wyjazdu czy do Polski czy rejs, to zależy co kto lubi i chce. Ja pewenie przyjechałabym do rodziny gdybym mieszkała tak daleko i nie miała okazji ich zbyt często widywać.
    Nie popadajmy ze skrajności w skrajność, że albo to Ozzi są lepsi od Polaków albo odwrotnie.
    Wcale nie jest tak, ze w Polsce to tylko o polityce a nie o fizyce kwantowej, zależy z kim. Ale też nie mówmy, że inne nacje nie mówią o polityce, bo doskonale pamiętam znajomego z Holandii, który tez opowiadał co to u nich w rządzie się dzieje. Co ciekawe w kwestii i przerętów i innych niewiele się to różniło od tego co u nas. Czyli zgodnie z hasłem "wszedzie dobrze gdzie nas nie ma". Nie bardzo lubię to ciągłe najeżdzanie jak to u nas źle. Znaczy się w Polsce. Może i z pracą i płacą teraz najlepiej nie jest, ale i w innych krajach nie jest najlepiej. Mam znajomych, którzy chcą wracać ze Stanów Zjednoczonych, gdzyż prawdopodobnie nie będzie ich stać by wykształcić tam dzieci, to poki co u nas tego problemu nie ma. Coś za coś, lepsze zycie bieżące, ale później inne problemy, tak to juz jest. Wiec nie mówmy, że u nas w Polsce tak źle. Najlepiej po prostu nie generalizować.

    OdpowiedzUsuń
  6. No ja taki wrazliwy i czuly mezczyzna jestem ;-)) Na klucie igla ;-)). Jak kazdy facet mam lek i juz a tu byly trzy dni pod rzad no to mnie wzruszylo.

    Wlasnie to porownywanie jest bez sensu nie wiem o co chodzi ja staram sie pisac jak tu jest, a jest inaczej (co nie znaczy wcale lepiej). Ta inszosc nie wszystkim sluzy. Jest to maly kraj na zadupiu z wlasnymi problemami, klopot w tym ze mnie to zadupie sie podoba i czuje sie tu jak ryba w wodzie. Rozpatrywanie emigracji z czysto finansowego punktu widzenia jest trudne bo trzeba ja potraktowac wtedy jak biznes, a raczej malo kto do tego tak podchodzi.

    OdpowiedzUsuń
  7. No i o to chodzi by czuć się dobrze w miejscu, w którym się przebywa, bez znaczenia gdzie na mapie. Przy czym fajnie jest dowiedzieć się dla nas tutaj jak jest gdzie indziej. Tradycje,przyzwyczjenia, postrzeganie rzeczywistości.
    E no nie nabijaj się z ta wrazliwością:) No, no jak każdy facet- tu masz rację. Będzie dobrze bo teeż jak ma być:) Monika

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam wszystkich Rodakow plci obojga ,
    Naleze prawdopododobnie do tej grupy, ktora moglaby troche powiedziec na temat zycia w Australii, poniewaz siedze tu juz tyle lat, az wstyd sie przyznac...
    Gdybym byl troche mlodszy to bym na pewno wrocil do Europy i calkowicie rozumiem postawe i komentarze Konrada...Australia jest ( bywa) sympatyczna i nawet fantastyczna , ale w sumie troche niestety jest nie na poziomie...
    Zawsze bylem na szczescie zbyt zajety swoimi sprawami, aby sie tym przejmowac, ale tak naprawde to mozna byloby umrzec z nudow na stojaco od tych lokalnych "rozmow" "debat" czy "zycia kulturalnego"...
    Z moich wlasnych obserwacji tez jasno wynika ,ze Australia nietety jest tez bardzo powaznie skorumpowana a "uklady" graja rowniez ogromna role w zyciu, karierze itd. O tym naturalnie w praktyce nikt nie mowi zbyt otwarcie...
    Ostrzezenie dla mlodych emigrantow. Tak naprawde to najgorsza jest w Australii samotnosc...
    Samotnosc kogos, kto tu sie nie urodzil i wzrastal, kto ma inne potrzeby intelektualne i emocjonalne...Rodzina i grono bliskich przyjaciol sa bardzo wazne, ale czasem moze nadejsc taki moment ,ze jest sie samemu, we wlasnym, splaconym co do ostatniego centa domu, z wszystkimi potrzebnymi i niepotrzebnymi "gadgetami" i mozna wlasciwie tylko "obcowac" z wlasnym kotem...
    Czego naturalnie nikomu z Was nie zycze.
    PS. I na litosc boska nie osiedlajcie sie na zadnej australijskiej prowincji, bo to graniczy z tragedia .
    Melbourne jest niezle, to samo Sydney, Adelaide czy Perth WA. ( Tasmanie polecam, co najwyzej na wakacje, ale nigdy na stale zamieszkanie ! ).
    Powodzenia dla wszystkich ! XYZ

    OdpowiedzUsuń
  9. Rany najzwyklejszy wpis wywolal najwieksza jak dotychczas dyskusje. Ostatni komentarza jest dobrym jej podsumowaniem, dziekuje Ci anonimowy weterenie emigracji ;-))

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawsze tak jest jak sie napisze o Australii cos dobrego i zlego to potem zaczyna sie bardzo dluga lista wpisow ze az tak jest dobrze, na forach takie posty ida na wielu stronach, udowadniania jak jest super i wprost przeciwnie, podwazania opini faktami. To samo widze na angielskich forach, tam tez sie scieraja tacy co Australie lubia i tacy co pisza ze tam rozowo to nie jest, i pracy sie szuka dlugo i idiotyczna biurokracja np forum pomsinoz. Anglicy tak sama sie rozpisza jak my

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Ci moim Walijczycy kleli na czym swiat stoi, ale przeszli cala droge i sa zadowoleni, szczegolnie ze dzieci chodza do normalnych jak to oni okreslaja szkol bo toco w UK sie dziej to ponoc ludzkie pojecie przechodzi (nie bylem to sie nie wypowiadam). Smiali sie tylko ze po 5 latach ich dom jest tanszy wiec jak przyjdzie wracac to go odkupia ;-)). Ale chyba nie maja zamiaru wracac bo kupili dom tutaj. Ta cala dyskusja dla mnie jest smetna, ile ludzi tyle doswiadczen, kazdy jest inny. A ze ludzie lubia wierzyc w raj na ziemi to ich sprawa, wolnosc wyznania jest nie?

      Usuń
  11. Nawiazujac do tego co Konrad pisze. W Polsce kazdy wie jak jest. Niewesolo, a przynajmniej tak mowia. Jadac na emigracje za granice, a szczegolnie do Australii (!!!) czlowiek oczekuje, ze zastanie tam raj na ziemi (zgodnie z tym, co wszyscy //ktorzy tam nigdy nie byli// opowiadaja) Gdyby Australia byla naprawde OK to nie czytalibysmy tylu negatywnych komentarzy na temat tego kraju. Niestety nie jest OK. Nielicznym Polakom tylko zyje sie tu dobrze, reszta raczej czuje sie tutaj jak na niewygodnym krzesle, jest w miare OK ale nie do konca. Znam cale rzesze Polakow z wczesniejszych i pozniejszych emigracji. Nie pamietam zeby ktos nie opowiadal,ze plakal z tesknoty za Polska. Szczegolnie kobiety po kilku latach pobytu napada silna depresja i chca wracac (a tu nie ma juz do czego).

    Co z tego, ze zyje sie tu w tzw."luksusie" i w otoczeniu jak ktos napisal potrzebnych i niepotrzebnych gadzetow, kiedy tesknota za normalnym polskim zyciem (tym,do ktorego przywyklismy od dziecka) jest silniejsza niz te wszystkie gadzety.
    Australia jest dla Polakow zbyt nudnym krajem, mozna sie tu naprawde zanudzic na smierc pomimo wszystkich tych "atrakcji" dookola. W pewnym momencie misie koala przestaja cieszyc, motorowka i 4WD stoja w garazu nieuzywane od miesiecy, a 150 calowa plazma i kino domowe zarosly pajeczynami bo tak naprawde teskni sie do polskiego zycia, do tamtego jakze specyficznego i znanego nam tempa, do posiedzenia sobie z kumplami przy wodeczce i opowiadania sprosnych dowcipow(to tylko przyklady) Teskni sie do polskich sklepow, ktore sa o niebo lepiej zaopatrzone niz te australisjkie i do wielu innych rzeczy, ktore by wymienial i wymienial. I jesli nie samobojstwo to silna depresja na stare lata nas czeka jak nic!

    Australijczyk cie nie zrozumie gdy masz potrzebe wygadania sie (jego "zrozumienie" to tylko marny substytut tego co moglby ci ofiarowac prawdziwy polski kumpel/kumpela) A jak Aussie cos do nas gada to trzeba mu przytakiwac i cieszyc sie razem z nim jak glupi do sera zeby tylko nie poczul ze sie go nie lubi lub nie akceptuje jego "poczucia humoru" Wszystko sie tu robi tak jak oni chca bo czlowiek nie jest u siebie. Proste. I to by bylo z grubsza to, na co narzeka kupa Polakow mieszkajacych w Oz. Angole belkoczacy w jednym jezyku nadaja sie lepiej z Aussie do ich nudnych rozmow, w koncu to oni zapoczatkowali zycie na tej dzikiej wyspie.

    Ktos mi ostatnio powiedzial: czlowieku, Australia jest tylko dla ludzi z krajow III swiata, tych co mieszkali w szalasach razem ze szczurami. Tu przy odrobinie lepszych warunkach mieszkaniowych maja swoj raj na ziemi.Odczuwaja wielki skok do przodu. My Polacy mielismy w swoim kraju duzo wiecej i zmiana Polski na Australie jest jak skok w przeszlosc o 20 lat.

    Za 20-30 lat Australia bedzie pelna ludnosci pochodzenia indyjskiego i afrykanskiego bo azjaci to sa juz tu od bardzo dawna. Nasze dzieci nie maja tu zbyt ciekawej przyszlosci bo to nie jest (juz) kraj dla bialych.

    OdpowiedzUsuń
  12. No mozna jeszcze tak dlugo ciagnac, to takie pitolenie przy wodeczce ;-)). Generalnie biala rasa mam juz nie za duzo przyszlosci bo teraz beda zolci i brazowi taka kolej losu, zawsze mozna sie przemalowac ;-)). A jak sie zje curry to z geby jedzie tak samo jak hindusowi (o i znowu obrazilem ehh).

    OdpowiedzUsuń

Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)