10/05/2012

Kolejne zoo - Healesville Sanctuary

Spokój ducha to najważniejsze ;-))
Wakacje szkolne trwają nadal (aż dziw jak długo może trwać dwa tygodnie, mam wrażenie, że to już miesiąc). Dzieciaki nie narzekają na brak atrakcji. Zrobiło się ładnie a nawet prawie letnio, temperatura śmignęła do 29C, ale to było nieśmiałe, jeszcze i szybko wycofała się na z góry upatrzone pozycje czyli 18C. 
W ten chwilowy upał dzieci pojechały do Zoo Healesville. W zasadzie jest to trochę nietypowe zoo, bo jest to szpital dla tutejszych poszkodowanych w różny sposób zwierzaków, plus lekki dodatek komercji w postaci zoo. Dzięki temu zarabiają na leczenie ich, jest to jakiś pomysł, nie?
Miejsce jest fajne, położone niedaleko nas (no małe 1.5 godziny jazdy, na tutejsze warunki niedaleko ;-)). Zwierzaki są tylko pochodzenia australijskiego, można też zobaczyć jeszcze żywy okaz diabła tasmańskiego, to takie skrzyżowanie psa ze szczurem z uściskiem szczęk krokodyla, wygląda jednak bardzo niewinne. Węże z kolei dzieliły się na te co zabiją jadem w ciągu godziny i krócej ;-)). Takie jadowite to tutejsze towarzystwo.
Kola jak zwykle okazały pełen luz i po prostu spały w każdej pozycji, no ale jak się je tylko eukaliptus to co się dziwić, nuda panie że hej ;-)).
Niektóre zwierzaki były bardzo małe jak ten possum (czyli po polsku opos):




Był pokaz ptaków, czyli tego co potrafią papugi i inne tutejsze dziwactwa. Mnie podobał się jeden co potrafił rozbijać jajko emu za pomocą ... kamienia. Kurde tutejsze ptaki są już na poziomie epoki kamienianina łupanego, a ozzi ciągle używają okien jednoszynowych, natura ich niedługo prześcignie ;-). Poniżej link do zdjęć, ot takie tam zdjęcia z zoo.


29 komentarzy:

  1. Czesc Eskimosie! Poniewaz nie moge jakos dopisac komentarza na stronie " Poradnik emigranta" , zadam pytanie tutaj : jak wyglada sprawa wwiezienia na granicy lekarstw / na swoj uzytek/ tzn. jakiejs aspiryny czy lekow na migrene. Nie znam odpowiednikow australijskich a pewne leki musze zabrac. Nie jest ich duzo ale zawsze jakies przecwbolowe mam. Mam to zglaszac? Pamietasz moze jak wyglada procedura? U was juz JUTRO a u nas jeszcze niedziela.... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mozesz wwiezc bez problemu-powiesz,ze do wlasnego użytku.Ja przywoże bardzo dużo leków/nadcisnienie /.Pytają czy zapisal lekarz.Trzeba wpisac na druczek w samolocie,ze się wwozi.Wszystkie podejrzane rzeczy,wobec których masz watpliwośći pokazesz urzędnikom,gdy beda sprawdzac walizki,a bedą na pewno.Ja przywożę np.nasiona /pietruszki,ogorkow/-sa orginalnie zapakowane,czasem jakieś kupione w sklepie przetwory/konfitura z roży/też orginalnie zamknięte,czy polskie przyprawy
      /Kamis,Kucharek/.Nie wszystkie mieszanki mozna kupić w Australii.Nigdy nie mialam problemu.Ostatnio wwoziłam też rzezbe drewnianą z Bali i ichniejsza kawę Luwak-bez klopotu.Tylko pokaż,aby wiedzieli,że wiesz o co chodzi i jestes ucczciwa.Szcześliwej podróży-za 1szym razem to duża atrakcja mimo tak długiego lotu.Babcia

      Usuń
    2. No no Babcia to taki turysta-przemytnik ;-)). A kto ja tam wie co bylo w tej figurce z Bali pewnie z pol kilo amfy nie ;-)).






      PS. (to zart, niezbyt wyszukany fakt, dla tych co zatracili juz poczucie humoru).

      Usuń
    3. Bardzo, bardzo dziękuję za informację - trochę mnie męczyły obawy. Kiedyś miałam przyjemność oglądać serial dokumentalny o straży granicznej i celnikach w Australii - nie przypuszczałam wtedy że może to dotyczyć również mnie. Super że życie jest bogate - również w pozytywnym sensie :) . Wczoraj, dla odmiany, obejrzałam sobie program " Najlepsze trasy motocyklowe Henry Cole'a" i trafilam na co? Na przejazd z Sydney do Melbourne , z postojem w Healesville. Po wcześniejszym przeczytaniu mojego ulubionego bloga, oglądałam z wrażeniem , że już to znam. No i zobaczyłam diabła tasmańskiego i wombata. Czy te "cudne" zwierzątka są również w Zoo w Melbourne? Pozdrawiam i Babcię i Eskimosa! Już zaczynam mieć podenerwowanie przedwyjazdowe :)))))))))))

      Usuń
    4. Czesc Wam! Nie ma sensu wwozic do Australii zadnych lekow na migreny itp. Tu jest wszystko w jednej pigulce/kapsulce i pod jedna nazwa-PANADOL. Ten lek jest odpowiednikiem wszystkich innych w Polsce. Wszystkich. Panadol grzeje, panadol chlodzi, panadol nigdy ci nie zaszkodzi:)Kazdy lekarz w Australii to przepisuje bo prawdopodobnie nie zna innych lekow.Panadol+woda, duzo wody (wiecej niz panadolu) tak zrozumialem jak poszedlem z 40stopniowa goraczka do pana australijskiego doktora rodem z Afryki..To dopiero jazda.. Od ministra do robola, wszyscy biora tu Panadola! Panadol podnosi tu nawet umierajacych ze szpitalnych lozek, tak twierdza australijskie pielegniarki pochodzenia "international" czyli z Indii. Przy wwozeniu "innego" Panadolu z Polski trzeba niestety zaplacic clo na lotnisku w Austrelii:)czesc!

      Usuń
    5. Dzięki!!!!!!!!!!! A my Panadol mamy w Polsce i jakoś nic nie wiem o wskrzeszaniu umarłych :) Ale co kraj to obyczaj. Jeszcze raz dziękuję. Mam nadzieję że gorączka przeszła a Panadol nie zaszkodził. Pozdrawiam! Marta

      Usuń
    6. Nie denerwuj sie,taka podróż to też atrakcja/tylko trochę za dluga/.Wystarczylo by 12 godzin.A ktorymi liniami lecisz?Ja już obskoczylam wszystkie.Pamietaj aby pic duzo wody niegazowanej, ruszac nogami,wez sobie Aspiryne przed lotem co 24 godz.jesli nie chcesz clexanu w brzuch.Profilaktyka p/zakrzepowa jest bardzo wazna przy takim dlugim bezruchu.Z Polski mozesz mieć w bagażu rejestrowanym do 25kg.Zazwyczaj tyle puszczaja.Australijczycy są bardziej restrykcyjni.
      Z miejsc do zwiedzania w Victorii polecam skansen w Ballarat z czasów goraczki złota/polowa XIXw.Ludzie chodza w strojach z epoki,w sklepach towary z tamtych czasów,zjezdza sie do kopalni zlota i in.atrakcje.
      Pozdrawiam.Babcia

      Usuń
    7. O tak warto tam pojechac, ale chyba czasu nie starczy ci Marta, musisz wybrac priorytety. W samolocie trudno robic gimnastyke, ale fakt staraj sie co jakis czas chodzic (np. do toalety ;-)). Czy Babcia probowala Royal Brunei ?

      Usuń
    8. A dla milosnika Panadolu, ja mam inne doswiadczenia, mialem 40C goraczki i bolaly mnie nerki, poszedlem do bialego lekarza, zbadal, pobral mocz i od razu na miejscu zbadal, dal antybiotyk i powiedzila no worries, zapytalem sie a Panadol? a no na mnie spojrzal jak na glupa.
      Bylo chodzic do czarnego lekarza? Trzeba miec jakies zdroworozsadkowe odruch ;-)).

      Usuń
    9. Dziękuję za odpowiedzi :) Lecę liniami singapurskimi z 12 godzinnym postojem w Singapurze na zwiedzanie. Czyli z ruchem nie będzie tak źle.Bagażu dużo nie biorę - w końcu lecę na początek lata / hurrrrrrra - jestem ciepłolubna / wiem to na pewno!/. Zaraz sprawdzę Ballarat - a nuż się załapię ? Dziękuję raz jeszcze. U nas już zimno ale jeszcze złoto. Jakoś mi umknęła ta jesień w tym roku- chyba czas za szybko biegnie. Pozdrowienia. Marta

      Usuń
    10. Royal Brunei nie lecialam,ale teraz moja przyjaciólka przyleciala do Londynu nimi.Zadowolona.Ja ostatnio latam Emirates,bo mam duzo punktów i moge zamieniac na business class.
      Marta, Singapur cudowne miasto,bylam kiedys tydzien.Czyste i bezpieczne.Niestety nie bedziesz miala czasu,aby wybrać sie kolejką linową na wyspę Sentosa.Mimo wszystko zazdroszczę!Czy będziesz w Nothern Teritory-Alice Springs.To dopiero prawdziwa Australia.
      Duzo pieknych miejsc na swiecie,niestety zycia nie starczy, a pieniedzy tez.Kiedy wylot.Babcia

      Usuń
    11. W Alice Springs nie będę, niestety- za malo czasu. Będę kilka dni w Sydney, potem tydzień w NZ,i wracam ale do Melbourne. Mam cichą nadzieję że mojej lepszej połowie spodoba się na tyle aby wrocić. W końcu poprzeciągał mnie autem przez całe Stany wzdłuż i w poprzek / nie żałuję!!!!/ i jakoś nie protestowałam :))))Lecę w drugiej połowie listopada , wracam w grudniu.Singapur na razie 12 godzin, ale planuję że może w przyszłym roku będzie na dłużej / bo Azja w planach :).Co do kasy - święte slowa ale dzieci już bardzo dorosłe i czas na nas!! Pozdrawiam. Marta

      Usuń
    12. Z tym latem w Melbourne to lekka przesada, listopad to dopiero poczatki wiosny, jak bedziesz miala szczescie to bedzie ze 28C, ale rownie dobrze moze byc 16C.
      Nie taki Diabel Tsamnski fajny jak go maluja, wg mnie wombaty sa super.

      Usuń
    13. Może być i 16C. Dzisiaj pojawił się pierwszy szron. Nie cierpię zimy.......A jaka jest zima w Melbourne? Miłego dnia!

      Usuń
    14. Pisalem o tym, kwitna nam np. storczyki, czyli jest ciezko ;-), nie ma co odsniezac, drzewa zielone okregly rok, moze znieczulic na piekno sezonow ;-))

      Usuń
    15. Super! Ależ masz ciężkie życie zimą :))))) Zazdroszczę! Mam nadzieję że ze zdrowiem też lepiej. Miłego wieczoru!

      Usuń
    16. Mialam sie juz nie wlaczac,ale...Zimy australijskiej nie lubię,zimny wiatr od bieguna,olowiane chmury,przenikliwa wilgoc,no i staly atak wirusow,ktorych nie wybily mrozy.Dobra jest natomiast zielen dookola i kwitnace kwiaty/chryzantemy,kamelie.Gdy slonce zaswieci jest pieknie.Polskiej zimy tez nie lubie,szczegolnie listopada i grudnia gdy wczesnie robi sie ciemno.Zawsze dopada mnie wtedy depresja z braku swiatla.
      Marta czy bedziecie na Wyspie Poludniowej w NZ?Proponuje lot helikopterem nad lodowcem.Super!Oczywiscie rejs po fiordzie Milford Sound.Pomyslnosci!Babcia

      Usuń
    17. Będziemy, będziemy. NZ zaczynamy od Wyspy Poludniowej, lodowca, helikoptera a potem auto i na północ, aż do Auckland. Takie z nas turystyczne łajzy :)Co do listopada i grudnia w Polsce - popieram! Czasami mam ochotę zasnąć w listopadzie i tak koło marca obudzić się. Pewnie byłam niedźwiedziem w poprzednim wcieleniu.A tak na boku: byliście oglądać pingwiny o zachodzie słońca na Phillip Island? Wpisałam to w program ale widzę że dojazd też jest długi a wracać trzeba będzie wieczorem. Warto jechać ? Pozdrawiam . Marta

      Usuń
    18. Bylam.Ale pingwiny wyychodza rzeczywiscie jak jest juz ciemno,czyli o tej porze roku trzeba dlugo czekac.Ludzi zazwyczaj jest masa,powrot do domu bardzo pozno.Musicie rozwazyc priorytety,ale mysle,ze mozecie odpuscic.Babcia

      Usuń
    19. Dziękuję. Myślę że tak właśnie zrobimy.Będziemy w weekend i trochę boję się późnych , pijanych kierowców. Nie przypuszczam aby sobotni wieczór w Australii różnił się od dyskotekowej soboty w Polsce. Pozdrawiam z ciągle złotej jesieni. Marta

      Usuń
    20. Ja osobiscie bardzo polubile mte mikro pingwiny, to jest niezly cud natury jak one daja rade (lepszy od diabla, ale to moje osobiste Zdanie). Fakt ze powrot noca nie jest ciekawy (wyjda tak gdzies kolo 8-9 wieczorem, godzinka ogladania.
      Troche pijanych kierowcow jest ale policji tez wiec nie jest tak zle. Jednak nie namawiam, jak Babcia mowi zel odposcic to trza sluchac ;-)

      Usuń
    21. No to odpuszczam... Dzięki :)

      Usuń
    22. A jakbys miala czas na jedzenie to wejdz na strone http://www.urbanspoon.com/guides/716-where-to-bring-overseas-visitors-for-dinner, i pojedz tam cos przetracic ;-).

      Usuń
    23. Ty Eskimosie Babci nie zaczepiaj,bo babcia jest życzliwa ludziom i radzi po przyjacielsku z wlasnych doswiadzczen /a jest tych doswiadczen troche/. Zartuje oczywiscie i nie obrazam sie.Babcia

      Usuń
    24. Ech te Babcie z business class ;-))

      Usuń
  2. My nie mielismy z tym problemu (syn ma alergie, wiec pare pigulek bylo). Ale trzeba uwazac z lekami zawierajacymi kofeine i inne narkotyki ;-). Poczytaj tu: http://www.customs.gov.au/default.asp

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzieki!!!! Sprawdzilam na podanej stronie . Wiem na pewno ze nie moge wwiezc zadnego walenia, delfina i morswina. Kociej i psiej siersci tez nie - czyli musze porzadnie wyczyscic garderobe hi hi! Milego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wombaty sa w Melbourne Zoo (nawe tmozna zajrzec do ich nory bo jest za szyba ;-). Diabłow jak ja byle nie bylo, niestety. Ale male slonie sa cute strasznie wiec nie bedziesz zalowac.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki. Sprawdziłam , rzeczywiście diabły są tylko w Healesville. No i trzeba będzie podjechać :) A wiesz, że w muzeum od 23 listopada będzie wystawa rajskich ptaków? Pewnie wypchanych...

    OdpowiedzUsuń

Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)