8/09/2012

Socjal po Australijsku

Ponieważ życie potoczyło się tak a nie inaczej, jesteśmy "zmuszeni" to korzystania z tutejszego systemu pomocy socjalnej i dostaliśmy się w szpony tutejszego CentreLinka (czyli tak jakby ZUS). Od dnia dostania wizy PR zaczęliśmy dostawać dodatek na dzieci (ponieważ nie zarabialiśmy wtedy ponad 100000AUD rocznie jako rodzina (muszę powiedzieć z perspektywy czasu, że to straszny obciach i wstyd, hehe). CentreLink ma bezpośrednie połączenie z tutejszym urzędem skarbowym i znają raportowane dochody od razu, więc pieniądze na dzieci przyszły po dwóch tygodniach od czasu dostania PR i tak co dwa tygodnie cały czas przychodzą, nie muszę nigdzie chodzić, co za świry nie? Mamy dwójkę dzieci i jak już pisałem na wizie studenckiej były one jakby "obciążeniem", teraz są "źródłem" dochodu. A poważnie to tak jest, znam rodziny 5 i więcej dzietne w których matce nie"opłaca się" pracować bo więcej dostanie tego dodatku i siedzi w domu z dziećmi niż, pójdzie do pracy i wyda na przedszkola, które są tu bardzo drogie. Generalnie trójka dzieci wystarczy aby "nieźle" mama zarabiała, no chyba że tata jest za pracowity i zarobi więcej niż 150000AUD rocznie ;-), czego wszystkim tatom życzę (znaczy trójki dzieci ;-).

 Jesteśmy na okresie 2-u letniego oczekiwania więc nie "należy" nam się więcej pomocy, ale... z racji mojej choroby i braku pełnego dochodu, mamy możliwość ubiegania się o pomoc z tzw. puli wypadków kryzysowych. Co zrobiliśmy, dostałem do wypełnienia formularz 40 stron ;-O. Ale nie było źle po 3 tygodniach się z nim uporałem (nie to że nie umiem czytać i pisać po angielsku, ale zebranie wszystkich dodatkowych zaświadczeń tyle mi zajęło, tak na marginesie angielski użyty w formularzu był na bardzo prosty, wiadomo, że takie głąby jak ja będą to wypełniać).  Poszedłem na umówione spotkanie z pracownikiem socjalnym i po krótkiej gadce, wyszło, że ja to jednak tej pomocy nie dostane bo mam za .. duży dochód, ale żona może dostać, myślałem spokojnie to tylko awaria systemu. I od nowa 40 stron itd. poszło szybciej bo już miałem szlak przetarty, spotkanie, no worries mate. Wróciłem do domu i myślę sobie, że teraz poczekamy ze 3 tygodnie i znowu powiedzą, że nie. 
Po 4 godzinach, zadzwoniła Pani z CentreLinku, że podanie żony zostało rozpatrzone pozytywnie i teraz już nam wypłacą zaległą część, bo liczy się czas kiedy ja zgłosiłem się pomoc. Uff to już mnie powaliło. Za dużo wrażeń jak na msowca '-).

 Efektem ubocznym jest, potrzeba raportowania, co dwa tygodnie, że żona nadal nie pracuje tylko się uczy, ale można zrobić raport w internecie, nie trzeba się osobiście zgłaszać. Rany to już po prostu woda na młyn cwaniaków z europy wschodniej, teraz rozumiem dlaczego tak dużo ich tutaj jest ;-)).
Dodatkowo, żona po skończeniu kursu dostanie wsparcie przy znalezieniu pracy poprzez połączone z Centrelinkiem prywatne agencje pracy.  Nic nie pomogły zapewniania, że ona ma już agencję co jej pracę znajdzie, byli nieugięci, trzeba pójść skorzystać z tej co oni dają bo jak  nie to wstrzymają zasiłek. No to się zgodziliśmy pod tak przytłaczającymi argumentami ;-). Poza tym może to się przydać bezrobocie w AU jest duże (5.2% ale liczone inaczej niż w Polsce).

A po dwóch dniach zadzwoniła Pani z firmy która sprawdza jakość obsługi przez Centrelink i musiałem powiedzieć, co o tym myślę, to było trudne ;-)).

Czyli ZUS z ludzką twarzą ;-)? I tak i nie, jest tu masa niezadowolonych ludzi bo na dwie wizyty tam miałem okazję widzieć chyba z 5 osób wyzywających pracownika CentreLinku. Więc nic nowego,  dla Ozzich jest to beznadziejna organizacja, jak dla nas bardzo sprawny system w porównaniu z ZUS-em jaki znamy, mam nadzieję, że teraz w Polsce ZUS jest już inny eee znaczy lepszy.

No i co dwa tygodnie przychodzi teraz więcej kasy na konto. Zrozumiałem jak radził sobie gość, który pracował dorywczo, miał żonę i dwójkę dzieci i kupił sobie dom w całkiem fajnej okolicy. Polak potrafi. Muszę wyciągnąć z tego wnioski, może my też kupimy dom niedługo ;-)).

Generalnie Centrelink zostaje częścią większego systemu zwanego tutaj Department of Human Services czyli w wolnym tłumaczeniu Zakład Usług Społecznych, brzmi znajomo nie ? ;-)))

 Na zakończanie coś z mojego ulubionego Garfielda:


 


21 komentarzy:

  1. Od okreslenia "dostac sie w szpony" bardziej by pasowalo: "wlazlem pod opiekuncze skrzydla". Nie to zebym krytykowal, bo sam wlazlem nazajutrz po dostaniu PR.

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak mi zostalo z Polski ta agresja ;-)), ale system jest jak najbardziej opiekunczy, az trudno uwierzyc, ze sa tu ludzie co narzekaja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) Witam. Czy możesz się do mnie odezwać? Mam pytanie :) Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. No odzywam sie, co za pytanie masz?

      Usuń
  3. To ja napiszę, że polski ZUS nie zmienił się praktycznie wcale, są pierwsi do zabierani i blokowania środków i to bez powiadamiania. Sami z siebie nie przyjdą i nie powiedzą, że ci się należy a jak nieopatrznie zachorujesz to cię wezwą na komisję aby to sprawdzić. Zmienili za to siedziby są wystawne i eleganckie no i mają elektroniczne systemy kolejkowe tak zrobione co by nie za łatwo było trafić do właściwego okienka. W okienkach jak się trafi na kogoś młodszego to jest oki jak na panią z przeszłości to zapomnij o miłej obsłudze i załatwieniu czegoś. Tak więc to co opisałeś to niedościgniony wzór.

    OdpowiedzUsuń
  4. A już myślałem, że jednak .... jak napisałeś młodsi są lepsi wiec trzeba czekać na nowa generację pań w okienku ;-). Tu idzie w drugą stronę bo za dużo było wyłudzeń i teraz przykręcają śrubkę, ale i tak jest nieźle. Mogę powiedzieć, że jestem zachwycony jakością obsługi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja polski system znam troszku od podszewki bo mam nawet zawód zwany pracownik socjalny, ZUS to taka duża część socjalu, ale w polsce ważniejszą rolę pełnią z większymi lub mniejszymi powodzeniami pracownicy socjalni zatrudniani przez miejskie lub gminne ośrodki pomocy społecznej. Tylko nie myśl, że usprawiedliwiam system lub ze wszystkim się nie zgadzam bo to dyskusja temat rzeka. Efekt jest taki, że od wielu lat nie pracuje w zawodzie bo sam bym się musiał wspierać. Zazdroszczę dobrych systemów nawet jeśli zaczynają mieć swoje wady, a tobie o tyle łatwo to ocenić bo znasz dwa systemy, ci którzy narzekają na australijski system musieli by poznać nasz system i pewnie wtedy by zmienili zdanie. Koniec tematu rzeka ja już nic nie piszę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Pobieznie przegladam twoj blog. Wrazenia mieszane... obrazasz kupe ludzi: hindusow, agentow piszesz jak to ci sie udalo na wizie studenckiej, etc... ceny, zarobki, jak to dobrze jak to zle itd...
    Spojrz na swoja sytuacje, przyjechales 5 lat temu, teraz jestes chory i siedzisz na socjalu, i bedziesz siedzial do konca zycia, tak naprawde to wykorzystujesz ten kraj i jego mieszkancow, popracowales pare lat na wizie studenckiej, troche na PR i co .... A to ze inni probuja zostac w Australii i robia wszystko nie zawsze do konca legalnie... to tak cie boli. Przyznaj z reka na sercu ze jak byles na wizie studenckiej to pracowales tylko 20h na tydzien, itd itp.

    PS Zaden papier nie zrobi z ciebie Aussie.

    OdpowiedzUsuń
  7. No nareszcie jakis komentarz wskazujacy na to ze moj blog jednak porusza umysl i serce.
    Powiem w skrocie tak, zycie ulozylo sie tak a nie inaczej, i na to nie mailem wplywu, z tym siedzeniem na socjalu to jednak nie do konca bo jak zdrowie dopisze (znaczy sie nie pogorszy sie) to do pracy pojde, ale ni edlatego ze szkoda mi "wykorzystywac" tego pieknego kraju, tylko dlatego ze lubie cos robic. Ot jak terz pisac bloga i "obrazac".
    Oczywiscie ze pracowalem wiecej niz 20h, ale to jest cos innego niz kupic papier. Pracowalem aby wyrobic wymagana praktyke i utrzymac rodzine. Przepis o 20h jest chory i wielokrotnie tu negowany. Nie czulem sie z tym szczesliwy ze lamalem przepis ale pracowalem i placilem podatki (dziwne nie) i nikt sie nie przyczepil ze pracowalem wiecej bo je placilem i nadal place. Agentow nie lubie i juz, wolno mi, nie jest to odosobnione zdanie tylko inni moze nie pisza tego wprost. Hindusow nie obrazam tylko napisalem jak sobie chlopaki radza, (nie podoba mi sie to jednak). Szkoda mi ich tak samo jak biedakow co plyna tu lodkami bo jakis gosc obiecal im wieczne Swieta Bozego Narodzenia na Christmas Island. Mase ludzi probuje tu przyjechac bo jest wlasnie tak jak napisales na socjalu mozna siedziec do konca zycia.
    Boli mnie wszystko co nielegalne, lapowkarskie, kolesiowe i komunistyczne, taki juz jestem ;-)).

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam Twój blog od czasu do czasu.Zmartwiła mnie Twoja choroba,życzę Ci wszystkiego dobrego,a szczególnie długiego okresu remisji.
    Stale mnie porusza gdy piszesz, ze 100000 na rodzinę to wstyd i,że średnia wynosi teraz 400000!To jeszcze Twoja wiadomośc z ubieglego roku.
    Powiedzialam moim dzieciom,że slabo zarabiaja,dobrze poniżej tej średniej.Powiedzieli,że to absurd,taka średnia to chyba w South Yarra!Nadmieniam,ze moja corka jest 15 lat w Australii,zięc przyjechał z rodziną jako dziecko w 1980r.Sa oboje po wyższych studiach,prestiżowych.Maja dwoje dzieci i sa w Twoim wieku.Ja trochę w Melbourne,trochę w Polsce.Od niedawna mam PR.Mamy bardzo dużo znajomych i rodziny /ja sama mam17 osob bliskiej rodziny/.O pieniadzach zarabianych nie rozmawia się,bo nie wypada,owszem rzemieslnicy zarabiają wspaniale-elektrycy,hydraulicy,malarze,ale nawet z tych 100000 ludzie żyją spokojnie i bezpiecznie.Ale jak wyglądają emeryci w oparciu o to co piszesz?Czy wiesz ile oni dostają?Ja wiem.
    Pozdrawiam Babcia


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcia please napij sie lyka zimnej wody bo niezdrowo sie podniecasz sprawami, ktore nie powinny cie juz wlasciwie obchodzic, nie? Czytalem starego bloga Eskimosa i bylo tam napisane dobrze, nie omsknelo mu sie zadne zero. To tobie sie wydaje bo jestes podniecona tym,ze corka..,ze wyzsze studia..,ze i tu i tam mieszkasz okrakiem i w ogole.. Juz ja znam takich jak ona, znam mnostwo Polakow ktorzy przybyli tu do Australii w latach 80-tych przez oboz w Austrii albo bezposrednio i WIEM jaki to typ ludzi jest..Generalnie do wiekszosci bez kija nie da sie podejsc. Emanuja glupota jak aureolka aniolka w kapliczce, poza tym sa samolubni do bolu i maja $2 dollar coins w oczach.Tylko kasa sie dla nich liczy. Dla takich jak ja i moja zona, ktorzy podobnie jak Autor tego bloga przeszli przez australijskie piekielko w drodze do PR, ludzie ktorych wspomnialem powyzej nie istnieja..Nie chcemy ich znac i miec z nimi nic wspolnego.Oni nie rozumieja obecnych problemow ludzi przybywajacych teraz do Australii, zyja w swoim smiesznym wymyslonym swiatku, ogladajac Polish TV satellite, zagryzajac "podwawelska", popsikujac sie co rusz perfumami Pani Walewska zakupionymi u Polish butchers.Pozdrawiam.

      Usuń
    2. WoW ! Ale ktoś pojechał po babci, zrobiło się ciekawie. Może babcia coś odpowie?

      BTW dzieki za potwierdzenie, że jednak zero mi sie nie omsknęło ;-)).

      Usuń
    3. Oj odpowie babcia odpowie Anonymousowi.Przede wszystkim wiecej kultury w dyskusji syneczku!
      Prawdą jest to co mówią,że Polak Polakowi na emigracji wilkiem jest /homo homini lupus est!/Ty dodatkowo chyba nienawidzisz starych ludzi.Ale czas biegnie szybko i też /moze/ bedziesz kiedys stary.
      Nie jestem emigrantka z lat 80tych- wtedy przeżywalam nasze transformacje ustrojowe w Polsce i wcale nie myślalam,że kiedyś bedę w Australii.Dobrze mi jest w Polsce,prowadze swoja dzialalnosć,jezdżę po calym świecie turystycznie,a w Australii bede kiedys żyć z wlasnej ,polskiej emerytury.
      A Ty z jakiego powodu wyemigrowaleś,czy po te 2$ w oczach,czy to byly jakieś wyzsze powody?

      Usuń
    4. Ciekawe czy kolega odbije pileczke? Lubie ta "polska serdecznosc" w stosunkach z rodakami ;-)).

      Dobrze, ze jest ro porozumienie emerytalne pomiedzy PL-AU, choc aby tu dobrze zyc na emeryturce z Polski to musi byc ona calkiem calkiem, biorac pod uwage kurs, ale do tego czasu moze spadnie hehe.

      Zycze zdrowia i milego czytania mojego bloga, pisze jak jest a nie jak sie wydaje ze jest.

      Usuń
    5. Anonymous nie znizy sie ponownie w dyskusji do poziomu jakiejs tam "babci", ktora po pierwsze czyta posty bez zrozumienia, a po drugie nie ma seledynowego pojecia przez jakie problemy przechodzi wspolczesny emigrant przybywajacy do Australii.
      P.S.: Gdyby wiedziala, padla by na zawal serca z wrazenia. Dziekuje za uwage.

      Usuń
    6. Mysle ze brak zrozumienia jest ogolny, kazdy mowi o czyms innym, babcia ma spokojne zycie i podrozniczy temperament a emigranci jak to emigranci. Dyskusja jednak nasunela mi jedne pomysl, ot pożytek jest jednak nawet z wzajemnego ...

      Usuń
  9. No znowu jakies niezrozumienie, ja mam takie troche cyniczne poczucie humoru. Zarobki ponad 100000AUD na rodzine przy dwojce pracujacych ludzi sa raczej spokojnie osiagalne i wiekszosc ludzi ktorych znamy takie ma (dwoje pracuje na pelny etat). Z ty, 400000 to fakt ze przesada, moze mi sie zero omsknelo (mozesz podac gdzie to napisalem?).
    Zgadza sie ze o zarobkach tu sie nie rozmawia, ale ja pisze dla polakow (a tam sie rozmawia, chociaz nie wypada), zeby wiedzieli jak slabo sa oplacani i moze cos z tym zrobili, bo pracownikami sa bardzo dobrymi. Wlasnie ci rzemieslnicy maja tu najlepiej ale tez zawody z IT i logistyki nie maja zle. Do emerytow jeszcze nie doszedlem ale tu emerytura zalezy od tego co masz i ile sobie uzbierales na funduszu emerytalnym. Generalniejak si enie ma dom, ale nie za duzo oszczednosci, to sie dostaje panstwowa (ale malo) plus to co z funduszu i razem to ponoc jakos wychodzi. Znam "bogatych emerytow" co raz do roku wakacje 5 tygodniowe w Europie czy Kanadzie spedzaja.
    Podsumowujac ma "zlosliwy" humorek, za 60000 rocznie mozna dobrze zyc, ale ludziska narzekaja, cos z tym 400000 pokrecilo sie daj znac w ktorym poscie to jest to sprostuje, z gory dziekuje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Poniewaz przebudowaleś bloga myślę,że już tego nie znajdę.Czytalam to chyba w 2010r.Pisaleś,że średniacy maja dochodu 400000$,maja czwórke dzieci w prywatnych szkolach i coś tam jeszcze.
    Emerytura dla osoby samotnej 1400$,lub coś koło tego,jeśli sie ma druga połowę dużo mniej.Z tych 1400 chyba ciężko wyżyc.
    Babcia

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzieki za odpowiedz poszukam, chociaz nie pamietam abym pisal takie rzeczy, pewnie mi sie omsknelo jedno zero (sreniacy maja wlasnie po 40-50tys na rok). Emerytura slaba jest para ma cos kolo 2000 na mc, i pewnie dlatego trzeba cos na super odplozyc aby tak z 1000 (co wypada okolo 300000 na koncie super, nie latwe zadanie ale jak sie pracuje 30 lat da sie zrobic ;-)). Pieniadze szczescia nie daja ale jednak ulawiaja zycie taki swiat eehh.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydaje mi się że teraz ZUS (pomijając w ogóle sens i zasadność jego istnienia) jest o niebo lepszy niż 10 lat temu. Ostatnio załatwiałem pewne sprawy i nastawiłem się z góry że "będzie źle" ale naprawdę, niepotrzebnie. To są normalni ludzie, tyle że system jest źle skonstruowany.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czego wam serdecznie życzę ;-)). Moze poprawić system też się da, skoro już ludzie są inni?

    OdpowiedzUsuń

Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)