7/26/2012

Przebudowuję bloga

Postanowiłem skoncentrować się na treści i trochę zmieniłem układ i silnik bloga na coś co się nazywa widokiem dynamicznym. Nie wiem czy wam się to podoba, a przede wszystkim czy da się lepiej czytać czy stara wersja była lepsza. Jeśli możecie to wypuście jakieś komentarze, jeśli nie napiszecie uznam że da się czytać co ma być najważniejsze.
Nie wiem czy u wszystkich ten nowy widok będzie działał, ale teraz pewnie wszyscy macie takie fancy komputery z 40-to rdzeniowymi procesorami ;-)), powinno być dobrze. Jednakże demokracja musi być i czekam na wypowiedzi.


Euro i Grecja w jednym, czyli bieda w Melbourne.

7/16/2012

Koniec wakacji zimowych

Ale brzmi ten tytuł, jakbyśmy spędzili je przynajmniej w tutejszych tzw. Alpach ;-). Niestety w tym roku tam nie pojechaliśmy, jeszcze bym się połamał, jakbym na narciochy z moimi nogami z waty wyskoczył. Dużo się działo, dzieci miały dużo radości ze spotkań z kolegami i koleżankami, sezon urodzinowy w pełni. Ja wizytowałem mojego lekarza neurologa w końcu, chodzę na spotkania grup wsparcia. Na razie niewiele mnie wsparli (jeszcze się nie złamałem), ale można spotkać ciekawych ludzi, więc sobie chodzę.
Trochę się zmęczyłem jednak opieką na moimi pociechami, wiadomo matka polka to ja nie jestem, ale nadopiekuńczy tata pewnie tak. No ale dwa tygodnie minęły jak strzała i teraz ja odpoczywam a one zasuwają w szkole ;-).

Australia w międzyczasie wprowadziła carbon tax (podatek od emisji dwutlenku węgla) aby świat ratować, działa bo zimno się zrobiło jak diabli, pewnie wszyscy przestali grzać w domach jak dostali faktury z podwyżką ceny gazu 10% bang bang! to wszystko przez ....... 
Polityka to fascynująca sprawa, a jak każdy Polak po czterdziestce znam się na niej jak mało kto ;-)) to jeszcze nieraz zawita na te łamy, a co lubię być złośliwy.


Generalnie troszkę pozmieniam na moim blogu, ale spoko spoko nie za dużo, rewolucjonistą nie jestem. W ogóle to kusi mnie idea takiego bloga: Melbourne z poziomu wózka inwalidzkiego (lub bardziej skutera), ale jak mi powiedzieli, że może jednak trochę mi się poprawi to na razie oddalam tą koncepcje ;-)). Ale niezły sprzęt można tu kupić:

W sumie bardziej mnie interesuje jakieś nowe Audi albo BMW, ale może skończyć się na powyższym, nigdy nie wiadomo ;-)).  Aktualizacja leczenia w zakładce o MS jak to kogoś w ogóle interesuje.

Rany i w końcu powstało radio co gra tak, że mogę go słuchać cały dzień, lepiej późno niż wcale, jednak komentarzy z RMF FM mi troszkę brakuje.  

Na koniec dowcip jaki usłyszałem na ostatniej ... mszy w tutejszym kościele. Tak tak tu na mszy dowcipy ksiądz opowiada, kompletnie do góry nogami nie ?

Ksiądz na łożu śmierci wezwał prawnika i agenta podatkowego i kazał im się ustawić po obu stronach łóżka. Jeden stanął po jednej drugi po drugiej stronie. Stoją tak, po jakimś czasie nie wytrzymali i pytają się, ale o co chodzi proszę księdza? 
Staruszek na to z trudem odpowiada: Jezus umarł pomiędzy dwoma złodziejami, ja też chcę tak skończyć.


Coś nas jednak łączy z tą Australią, poczucie humoru mamy podobne.

Papa.

A i na koniec zimowe zdjęcie a jakże, ot taka zima tu:






7/02/2012

Rozwiazanie konkursu książkowego.

Zgodnie z umową przyjmowałem wszystkie eseje do 30.06.2012. Czytaliśmy je na bieżąco bo na szczęście nie zasypaliście mnie ilością, a po pierwszej fali miałem lekkiego stracha. Powiem krótko, wszyscy co przysłali, napisali pięknie, klikali dobrze. A więc cała praca została zrobiona i ja musiałem podjąć decyzję (a to jest to co lubię robić hehe). 
Ale przed ogłoszeniem zwycięzcy, trochę podsumowania. Strategie w pracach były różne, jedni wyciskali ze mnie łzy, inni próbowali lekko na wesoło, jeszcze inni próbowali mnie "straszyć", że jak nie oni to dostaną to kompot. Poziom angielskiego w narodzie z MS jest wysoki, co przeczy temu, że choroba ta ogranicza funkcje myślowe, no najwyżej, człowiek posika się ze śmiechu ;-)).
Muszę powiedzieć, że ja sam po 5 latach w kraju anglojęzycznym, nie umiem ułożyć tak pięknych zdań jak niektórzy z was (wstyd nie, ale ja zawsze wyjątkowo tępy byłem z nauki jeżyków i z muzyki, co ma jedno do drugiego? Ano aby się języka nauczyć, trzeba mieć dobry słuch). 
Cieszę się, że w ogóle było jakieś zainteresowanie, wzbudzone emocje itd. o to chodzi. Po to jest ten blog, aby nie poddawać się, być aktywnym i pokazywać możliwe drogi rozwoju (nie choroby bynajmniej).

Teraz uwaga uwaga, podniosła chwila bo oto do kogo pojedzie książka ......................................

A zapomniałem dodać, że bardzo dużo informacji o tej diecie i programie jest na stronie która podaje w zakładce o chorobie, więc dla tych co nie mają dostępu do książki strona jest równie dobra.
Sprawa ważna, robiąc dalej poszukiwania na temat tego co może pomoc, wydaje mi się, że idea tzw. diety dr. Kwasniewskiego (żywienie optymalne) ma też duży sens, co prawda wyklucza się w sprawie jajek i mleka ale nie tak do końca jak się dobrze poczyta oba modele. Podsumowując należy jeść, białko, tłuszcze i warzywka a ograniczyć do minimum węglowodany (głównie cukier).


Zwycięzcą mojego konkursu została sympatyczna Pani Monika (nie wiem czy w czerwonym sweterku ;-). Dlaczego? A dlaczego nie, hehe. A poważnie napisane było, szybko, sprawnie, poprawnie. Ponieważ była tylko  jedna taka osoba to proszę ją o emaila z adresem i hymnem na moją cześć (żartuję oczywiście). Kurcze trochę, mnie nudzi dopisywanie, że żart czy cynizm, ale ludziska nie chwytają jak się wielokrotnie przekonałem (i nie tylko ja). Co świadczy o braku zdrowego poczucia humoru, który wynika ze zdrowej diety, czyli dużo oleju a mało ciastek ;-)). Jest takie przysłowie że mądry człowiek ma dużo oleju w głowie, nie jest to tylko przysłowie. Co bardzo dobrze opisuje w swojej książce dr. Kwaśniewski "Dieta optymalna", warto przeczytać bo to jest nie tylko książka o diecie.


A i na zakończenie kwiatek dla zwyciężczyni konkursu. Melbourne to dziwne miejsce, zima 10C na dworze, deszcz i wiatr a tu bach storczyki kwitną na potęgę. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za wysiłek i bądźcie zdrowi.

Storczyk na naszym  tarasie wejściowym.

Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)