5/08/2012

Pomoc z MS Australia

Wczoraj przyszli do mnie ludzie z MS Australia. Pan fizjoterapeuta i pracownik socjalny czyli pani Kim (która była także osobą niepełnosprawną, ot taki mały dowód, że każdy może znaleźć sobie miejsce w życiu). Pani Kim zrobiła mega ankietę i zaoferowała pomoc w dziedzinach o które nawet bym ich nie podejrzewał, czyli sprawdzenie czy przez przypadek nie mogę dostać renty z Polski bo jest umowa emerytalno-rentowa pomiędzy naszymi krajami. Przepracowałem w sumie ponad 15 lat w RP i płaciłem takie składni do ZUS, że hej. Jednakże poszły pewnie w system (trzeba było nie wyjeżdżać, toby mi ZUS dał, hehe), ale zobaczymy niech się tutejszy urząd pomęczy.
Efektem ubocznym był pozyskanie biletów do cyrku, no nie żartuje, mają pulę wejściówek na rożne imprezy i dla rodzin dotkniętych MS za darmo rozdają. Niby nic, ale dzieci się ucieszą na pewno, a ja się uciesze, ze one się ucieszą. Można powiedzieć, że to nóż w plecy jak człowiek widzi takich wysportowanych ludzi a sam za wyczyn życia uznaje zrobienie zakupów i nie zaliczenie gleby. Ja tam jednak patrzę pozytywnie, dzieci będą miły frajdę.
Nie będę się tu rozpisywał, ale powiem, że niby Ci ludzie nic nie zrobili, można powiedzieć, że 2 godziny rozmawialiśmy o naszej sytuacji, zbadał mnie fizjoterapeuta, zalecił ćwiczenia., zorganizuje mi też sale ćwiczeń w okolicy tylko się musi rozeznać gdzie są te na które mogę chodzić. Powiedzieli, że znają neurologa do którego idę bo on z nimi współpracuje. Pochwali za wprowadzenie systemu dr. Jelinka w życie, nie jestem bierny to się docenia. Podeślą nam kontakt na spotkania grup ludzi na to chorych i grup ludzi co się opiekują takimi osobami (to dla żony). Dużo się od takich osób można dowiedzieć, spotkanie i rozmowa to nie to co czytanie forum na internecie. I wiele innych wydawałoby się, że drobnych spraw
Wypiliśmy herbatę i poszli, nie wyzdrowiałem z tego powodu, rachunki się nie zapłaciły z tego powodu, niby nic się nie poprawiło jakby można oczekiwać roszczeniowym polskim zwyczajem.
A jednak poczułem się lepiej na duszy, jakoś tak ulżyło, że człowiek nie jest sam naprzeciwko systemu zdrowia, są za nim też ludzie.  

Dzisiaj znowu w Polsat News, było o tej biednej dziewczynie, która procesuje się o swoje leczenie. Dowiedziałem się ile warty jest człowiek dla NFZ, trochę mniej niż 100tyś PLN. Dlaczego bo jak leczenie będzie kosztowało więcej to się nie opłaca leczyć.  A i że Polska to biedny kraj i limity muszą być, tak jak wszędzie na świecie.  No tu znowu światy równoległe się odzywają, bo z jednej strony mówi się jak to wspaniale Polska się rozwija, została wpisana do grona krajów rozwiniętych, Irlandia Japonia i Estonia w jednym, a z drugiej strony no cieniutko panie jest czas umierać. Ale nie należy w to wierzyć, bo telewizja i prasa kłamią ;-)). I ta Pani potknęła się i kostkę skręciła i dlatego tak słabo chodzi, nie ?


A tak na marginesie dosyć popularny lek Tysabri Australia kupuje za około 7000PLN za miesięczne nim leczenie. Czyli razy 12 to ... 84000zł, nadal poniżej poziomu NFZ. A pewnie NFZ "wynegocjował" lepszą cenę i dlatego nie starcza na rok ;-)

No dobra dosyć tego pisania, w ogóle myślę, że wrócę do opisywania przyrody i spotkań przy BBQ, będzie mniej kontrowersyjnie. Może mi choroba gąbkę z mózgu już robi, kto wie, tak przyroda i bbq będzie dobrym tematem a i footy oczywiście ;-)
 

3 komentarze:

  1. Uwielbiam czytać Twojego bloga. Nie rezygnuj z lekko cynicznego humoru o Polsce- mnie śmieszy:) Pozdrawiam i dbaj o siebie

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj jest zle, lekko cyniczny ton, mial byc bardzo cyniczny ;-)).

    A powaznie to nie chce, aby cynicznosc zaslonila merytoryke sprawy czyli zrozumienia stanu umyslu Polski, to takie male hobby.

    OdpowiedzUsuń
  3. Każde hobby dobre :) Mam nadzieję, że za jakiś czas (nie lubię tego określenia- bliżej dalej nie określona przyszłość) też to stanie się moim hobby a nie otaczającą rzeczywistością...coż czas pokaże:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)