5/23/2012

Pogłaskałem .................. węża ?

W poniedziałek dzieciaki miały wolny dzień od szkoły no to poszliśmy do Melbourne Muzeum. Mamy wykupiona kartę stałego klienta to sobie chodzimy a co ;-). Obejmuje ona cztery muzea (trzy w Melbourne i jedno w Bendigo). Musze w skrócie powiedzieć, że jak fanem muzeów to nie byłem, bo te w Polsce były jakieś takie nudne i poważne. A tu mi się odmieniło, no wiadomo do góry nogami jesteśmy hehe.
Tutejsze muzea są nastawione na .... kto by to zgadł? Niesienie wiedzy? NIE. Pogłębianie duchowe Ozzich ? NIE. Są nastawione na robienie kasy a przypadkiem paru dadzą coś do myślenia ;-).
Ich organizacja jest taka, że im więcej chodzimy tym więcej do nich chcemy chodzić. Wystawy są bardzo ciekawe, często są dokładane jakieś tematyczne fajerwerki jak ostatnio Tutenhamon i jego życie.
Było całkiem fajne oczywiście przereklamowane, no ale ja nie polak żebym się czepiał ;-)).
Tym razem poszliśmy na regularną wystawę a i tak zaskoczyło nas odkrycie nowych zakamarków. Była np. wystawa prac maturalnych i powiem szczerze, ja człowiek wykształcony (w Polsce oczywiście ;-)), obyty ze światem, no mucha  nie siada, mogę się wypowiedzieć, uważam je za bardzo ciekawe i na wysokim poziomie. Były prace z informatyki, projektowania mody, projekty inżynieryjne, technologia żywności itd.  Oczywiście robili je głównie studenci z Azji  hehe, nie no może jeden albo dwa. Zresztą co w tym złego, Azjata też człowiek i może PR dostać i wtedy co? Będzie chlubą Australii ;-)).

Jest też zarąbisty szkielet płetwala błękitnego, a na filmie można zobaczyć jak go podnosili z oceanu i przewozili do jakieś fabryki ryb gdzie został oczyszczony i potem zakonserwowany. Dodam że smród z gnijącej ryby jest bardzo pociągający ;-), to wyobraźcie sobie jaki musiał być smród z gnijącego paro tonowego płetwala? Ponoć było go czuć w promieniu 10km.

Kolejne zaskoczenie to mały pokaz węży australijskich, ten poniedziałek okazał się jeszcze ciekawszy, były trzy żywe modele niejadowite ;-). Najdłuższy miał gdzieś 4m. Pochodziły one z okolic północnej AU, z rodzaju dusicieli. Generalnie są na wyginięciu, zabroniono nawet ich jedzenia Aborygenom (bo Ci lubili je wrzuć do ogniska i mieć od razu kiełbaskę, a teraz biedaki nie mogą i pewnie tak dużo alkoholu piją ;-), brak zagrychy). 

Rany biały człowiek to potrafi zrobić bałagan, przez tysiąclecia, Aborygeni wsuwali te węże i jakoś ich im starczało (pewnie za mało Aborygenów było). A tu przyjechali biali i już prawie wszystkie stworzenia są na wyginięciu (no może oprócz possumów ;-). Eh ja też biały i już chyba parę mówek zabiłem, kurcze jakaś agresja w nas jest, pewnie za dużo cukru i kolorowej telewizji ;-)).


No i na zakończenie pogłaskałem węża co widać na załączonym obrazku, fajne uczucie, 2m mięśni zdolnych udusić nawet człowieka.




Pewnie niektórzy mieli jakieś kosmate myśli, będzie gorący wpis na blogu, a tu nic z tych rzeczy ;-)).
Może następnym razem, zaglądajcie więc od czasu do czasu, pa.


3 komentarze:

  1. Co do muzeum - to też uważam że koncepcja muzeum jako galerii dzieł jest jak "cmentarz sztuki" (tak to nazwali w jednym filmie z francuskiej serii "La Sept" jak poszukam to znajdę jaki ruch twórczy ją zapoczątkował). Krótko mówiąc znane nam "stare" muzea to były jak wykopaliska i cmentarze - ponumerowane, oznaczone, brak interakcji twórca-dzieło-odbiorca. Twórcy brak a niepowiązani emocjonalnie akademiccy kolekcjonerzy po prostu umieszczają w jednej sali, zupełne zaszufladkowanie, wyjęte z kontekstu środowiska. Zupełna śmierć sztuki, suche dowody rzeczowe w dochodzeniu kryminalnym. Nuda.
    Dlatego podejście alternatywne - gdzie muzeum to nie mauzoleum ale miejsce "spotkania" ze sztuką, twórczością, działalnością ma zupełnie inny sens. I oby takich więcej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokladnie tak, tu muzeum (to jest nawet zla nazwa) to miesjce odkrywania poznawania penetrowania nowych obszarow. A jak sie zmeczysz to na terenie sa dwie kawiarnie i mozna wlac sobie kawke i ciacho na docukrzenie mozgu ;-)).

    OdpowiedzUsuń
  3. chcialby Pan raz na jakis czas napisac cos o swoich spostrzezeniach, o Australii i emigracji dla nektultury.pl jakis felieton? prosze o kontakt na maciejpiatek22@gmail.com

    pozdrawiam
    Maciej Piatek
    www.netkultura.pl

    OdpowiedzUsuń

Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)