5/30/2012

Overcoming Multiple Sclerosis -książka do wzięcia!

Dzisiaj mam do rozdania jedna tylko książkę prof. G. Jelinka "Overcoming Multiple Sclerosis". Mam tylko jedną bo książki są tu cholernie drogie (miałem dodać że nie to co w Polsce, ale już chyba tak nie jest i też są dosyć drogie). Można oczywiście ściągnąć nieraz gdzieś z sieci wersje elektroniczne, no ale nieraz warto mieć po prostu książkę. Choć przyszłość do czytników elektronicznych należy, w sumie fajne te kindle i inne kundle, wersje czarno białe mają super ekran, czyta się prawie jak książkę, a  ile drzew się zaoszczędzi.
No ale nie o tym, dzięki fundacji Iana Gawlera, która wspiera alternatywne metody leczenia, książkę można dostać za darmo jak się mieszka w AU lub NZ i ma znajomego z MS (lub samemu się ma). No i tu poszła w ruch nasz wschodni wrodzony spryt i ja ma .. dwie książki, więcej nie brałem bo mi i tak wstyd, ale nikt nie wpadł w tej fundacji na pomysł, że ktoś będzie kombinował.




 Ale czego nie robi się dla rodaków ;-)). Tak więc mam jedna książkę którą ... uwaga uwaga prześle za darmo komuś z czytelników mojego bloga kto ma MS lub znajomego z MS. Nie będę tego sprawdzał, bo i tak wiem, że można naciągać ;-)). Ale są dwa małe haczyki: (a co nie ma lekko ;-)).

1. Trzeba się pochwalić, że dnia tego i tego kliknąłem 10 razy na reklamy (rożne) na moim blogu. Wydaje, się to dziwne ale to mogę sprawdzić, wielki brat Google daje mi takie możliwości.
2. Napisać na mojego emaila (jako załącznik plik w Word) esej po angielsku ( a dodam, że ja to słaby jestem z pisania, nawet po polsku, to pracę będzie oceniał bezstronnie mój syn, mały mistrz angielskiej ortografii i interpunkcji i innej pisarskiej cholery ;-)) o długości 200-300 słów (nie mniej nie więcej) na temat:
           " Dlaczego ty znaczy się ja (kurcze jak to napisać;-) czytelnik tego wspaniałego bloga              powinienem dostać tą książkę."
Dlaczego po angielsku ? Bo książka jest po angielsku i zakładam, że jak ktoś umie pisać to i czytać po angielsku też umie. Ta poproszę sąsiada to mi przetłumaczy, czy napisze. 
Wiem  wiem, że nie da się nie kombinować, ale co tam jak ktoś się tak pomęczy to mu i tak wyślę.
Macie czas do końca czerwca. 


PS. U mnie na froncie leczenia, właśnie odwołali mi wizytę w klinice bo pani doktor zachorowała (a jest jedna na tą stronę Melbourne, to się nazywa efektywność eehh. Trochę, się wkurzyłem, bo mógłbym chociaż coś niecoś się więcej dowiedzieć jakie są możliwości leczenia, aby mi za szybko ser z mizgu się nie zrobił, a tu nici. Muszę przyznać, że nie ma jak w Polsce, wskoczyło sie do lekarza pierwszego kontaktu, skierował na rezonans magnetyczny, mała wycieczka do najbliższego miasta badanie i bach wyniki, masz emasa, bo dwie dziury w mózgu już są ;-)). Brutalne, ale prawdziwe nie ? Nie jest tak? A tu certolom (ciekawe jak to się pisz?) się jak diabli, 5 wizyt u lekarza pierwszego kontaktu, rezonanse,  tomografie, punkcje płynu około rdzeniowego,, badania krwi, i co i nic może mam MS ale to trzeba potwierdzić w klinice proszę Pana, no raczej Pan ma ale...ja to nie ten co ma to Panu wpisać w papiery. Dlaczego tak się zabezpieczają, ano bo to ma duże finansowe implikacje włącznie z rentą itd. A jak przychodzi do pieniążków to wiadomo, nie jest łatwo. Nie to co w Polsce, bach i Zusik płaci rentę i pozamiatane.

Zaraz chyba coś mi się miesza (to pewnie znowu atak emesa ;-). Dostałem ostatnio taką historię na maila. Facet miał wypadek i ucięło muudwie nogi, idzie z papierami o rentę inwalidzką do lekarza, lekarz papier wypełnia i bach pacjent dostaje rentę ... na rok. Za rok znowu pacjent do lekarza i bach znowu  renta na rok. Trzeci raz pacjent do lekarza i lekarz już nie wytrzymał i w opisie schorzenia:
(Ujebało mu dwie nogi  i mu k...wa już nie odrosną). Pieczątka. (wiadomo bez pieczątki nieważne).
Po dwóch tygodniach pacjent z flaszką do lekarza, bo dostał w końcu dożywotnio tą rentę.

Hej ale po co ja to piszę, przecież ZUS miłą rację, mogły mu odrosnąć, bo nigdy nie wiadomo do czego ludzki organizm jest zdolny. Urzędnik Zus czytał książkę prof. Jelinka i pomyślał poczekam, może jednak to będzie ten lepszy przypadek ;-)).


No dobra starczy tego, czekam na wspaniałe prace i klikanie na reklamy, tylko nie przesadzajcie z ilością chętnych bo syn nie ma za dużo czasu na czytanie dla tatusia ;-)).

5/23/2012

Pogłaskałem .................. węża ?

W poniedziałek dzieciaki miały wolny dzień od szkoły no to poszliśmy do Melbourne Muzeum. Mamy wykupiona kartę stałego klienta to sobie chodzimy a co ;-). Obejmuje ona cztery muzea (trzy w Melbourne i jedno w Bendigo). Musze w skrócie powiedzieć, że jak fanem muzeów to nie byłem, bo te w Polsce były jakieś takie nudne i poważne. A tu mi się odmieniło, no wiadomo do góry nogami jesteśmy hehe.
Tutejsze muzea są nastawione na .... kto by to zgadł? Niesienie wiedzy? NIE. Pogłębianie duchowe Ozzich ? NIE. Są nastawione na robienie kasy a przypadkiem paru dadzą coś do myślenia ;-).
Ich organizacja jest taka, że im więcej chodzimy tym więcej do nich chcemy chodzić. Wystawy są bardzo ciekawe, często są dokładane jakieś tematyczne fajerwerki jak ostatnio Tutenhamon i jego życie.
Było całkiem fajne oczywiście przereklamowane, no ale ja nie polak żebym się czepiał ;-)).
Tym razem poszliśmy na regularną wystawę a i tak zaskoczyło nas odkrycie nowych zakamarków. Była np. wystawa prac maturalnych i powiem szczerze, ja człowiek wykształcony (w Polsce oczywiście ;-)), obyty ze światem, no mucha  nie siada, mogę się wypowiedzieć, uważam je za bardzo ciekawe i na wysokim poziomie. Były prace z informatyki, projektowania mody, projekty inżynieryjne, technologia żywności itd.  Oczywiście robili je głównie studenci z Azji  hehe, nie no może jeden albo dwa. Zresztą co w tym złego, Azjata też człowiek i może PR dostać i wtedy co? Będzie chlubą Australii ;-)).

Jest też zarąbisty szkielet płetwala błękitnego, a na filmie można zobaczyć jak go podnosili z oceanu i przewozili do jakieś fabryki ryb gdzie został oczyszczony i potem zakonserwowany. Dodam że smród z gnijącej ryby jest bardzo pociągający ;-), to wyobraźcie sobie jaki musiał być smród z gnijącego paro tonowego płetwala? Ponoć było go czuć w promieniu 10km.

Kolejne zaskoczenie to mały pokaz węży australijskich, ten poniedziałek okazał się jeszcze ciekawszy, były trzy żywe modele niejadowite ;-). Najdłuższy miał gdzieś 4m. Pochodziły one z okolic północnej AU, z rodzaju dusicieli. Generalnie są na wyginięciu, zabroniono nawet ich jedzenia Aborygenom (bo Ci lubili je wrzuć do ogniska i mieć od razu kiełbaskę, a teraz biedaki nie mogą i pewnie tak dużo alkoholu piją ;-), brak zagrychy). 

Rany biały człowiek to potrafi zrobić bałagan, przez tysiąclecia, Aborygeni wsuwali te węże i jakoś ich im starczało (pewnie za mało Aborygenów było). A tu przyjechali biali i już prawie wszystkie stworzenia są na wyginięciu (no może oprócz possumów ;-). Eh ja też biały i już chyba parę mówek zabiłem, kurcze jakaś agresja w nas jest, pewnie za dużo cukru i kolorowej telewizji ;-)).


No i na zakończenie pogłaskałem węża co widać na załączonym obrazku, fajne uczucie, 2m mięśni zdolnych udusić nawet człowieka.




Pewnie niektórzy mieli jakieś kosmate myśli, będzie gorący wpis na blogu, a tu nic z tych rzeczy ;-)).
Może następnym razem, zaglądajcie więc od czasu do czasu, pa.


5/16/2012

Rozwiązanie konkursu dźwiękowego.

Muszę przyznać, że byliście bardzo kreatywni i doszliśmy nawet do Tarzana ;-)). Nie jest to złe, bo powiem szczerze jak pierwszy raz usłyszałem ten głos to mówię sobie no małpy jakieś. Problem w tym, że w Australii nie ma małp (oprócz mnie oczywiście ;-)).

Co więc wydaje takie głosy, ano grupa... ptaków zwanych kookaburra. Jak się zbiorą na pogaduchy to jakby stado małp, a to całkiem nieduży ptaszek. 

To jeszcze jeden dowód na to, że nie ma jak w Polsce, wszystko jasne i czarno na białym, człowiek usłyszy głos o to wrona, a to Niesiołowski ;-)). A tu do góry nogami, człowiek coś słyszy nie wiadomo co to jest puki się nie zobaczy. hej ale poczekajcie, czy to nie prawda, że lepiej samemu zobaczyć niż wierzyć na słowo ? Tak chyba tak!

A to ten ptaszek:


A teraz mogę troszeczkę odpocząć i poleczyć się. Postaram się raz na tydzień zrobić wpis, bo mam nadzieję, że nadal będzie o czym ;-))

A, nie ma nagrody co ?  Cieszcie się, że wam powiedziałem co to jest ! Zdjęcie wstawiłem ! Musi wystarczyć,, przecież nikt nie zgadł prawidłowo ;-)).

 


5/10/2012

Wirtualny powrót do Australii ;-))

Ostatnio się trochę zaangażowałem w Polskę, to nawrót choroby popromiennej o przepraszam patriotycznej. Ale już mi przeszło, fju. To było jak skok do rwącego potoku, wytarmosiło mnie nieźle, jednakże mój wrodzony cynizm pozwolił mi przetrwać okres naporu.

Wracam na łono mojej  drugiej ojczyzny (to w sumie fajne móc sobie wybrać ojczyznę, bo przez urodzenie można niechcący wypaść w mniej atrakcyjnej okolicy jak np. Afganistan, ale widziałem, że są tam ludzie co go kochają, to dobrze nie jest sam ;-).

A co nam tu serwują, ano budżet na następny rok finansowy, całe szoł w nocy było z tym związane, przemówienia, opinie, opluwanie i chwalenie, nic nowego. Budżet jak budżet wg. zasady tu sprzedają tu kupują uważaj bo cie oplują. Jedni dostali, inni nie dostali, a jeszcze inni będą dokładać.
Osobiście się na tym nie znam to nie będę nic krytykował (no bo jakbym się znał to był sobie pojeździł po tutejszym ministrze finansów), powiem tylko że szoł mi się podobało, a co. Nawet opozycji jedna pozycja w budżecie się spodobała, a co.

A tak poza tym to nuda panie, bezrobocie znowu spadło i to do 4.9%, czego nikt się nie spodziewał, a zwłaszcza minister finansów, który zakładał, że ... wzrośnie, no jest czas może i wzrośnie. Chociaż studenty przestały przyjeżdżać to widać znowu poprawę na rynku pracy. Brakuje nawet taksówkarzy, ponoć maja ściągnąć z ... Grecji, to pewnie lobby greckie tu silne się o to postarało, zaczekajcie, a dlaczego by nie mogli ściągnąć z Polski, no nie kto by tam chciał przyjechać taki kawał od domu, 
a i gospodarka ma się świetnie bo ostatnio tam podnieśli stopy procentowe, wiec padło na biedną Grecję ;-)).

Znowu robię się złośliwy to czas na ukojenie nerwów i coś z przyrody Australijskiej zapodam.
Nie obrazki tym razem a dźwięki? Udało mi się nagrać co nieco i puszczam:

Cykada wieczorna, było już nie tak gorąco to nie zasuwała za głośno, ale jednak słychać, jak jest upał to można kota dostać bo nadaję 5 razy głośniej, jakby ktoś wiertarkę człowiekowi nad głową włączył.



A drugi filmik to zagadka (tylko dla ludzi z Polski, będę sprawdzał odpowiedzi po IP ;-)). Co to za zwierzę tak hałasuje wśród drzew ?





Nie wiem czy ufunduję nagrodę, budżet musi mi się zapiąć, ale coś się wymyśli ;-))





5/08/2012

Pomoc z MS Australia

Wczoraj przyszli do mnie ludzie z MS Australia. Pan fizjoterapeuta i pracownik socjalny czyli pani Kim (która była także osobą niepełnosprawną, ot taki mały dowód, że każdy może znaleźć sobie miejsce w życiu). Pani Kim zrobiła mega ankietę i zaoferowała pomoc w dziedzinach o które nawet bym ich nie podejrzewał, czyli sprawdzenie czy przez przypadek nie mogę dostać renty z Polski bo jest umowa emerytalno-rentowa pomiędzy naszymi krajami. Przepracowałem w sumie ponad 15 lat w RP i płaciłem takie składni do ZUS, że hej. Jednakże poszły pewnie w system (trzeba było nie wyjeżdżać, toby mi ZUS dał, hehe), ale zobaczymy niech się tutejszy urząd pomęczy.
Efektem ubocznym był pozyskanie biletów do cyrku, no nie żartuje, mają pulę wejściówek na rożne imprezy i dla rodzin dotkniętych MS za darmo rozdają. Niby nic, ale dzieci się ucieszą na pewno, a ja się uciesze, ze one się ucieszą. Można powiedzieć, że to nóż w plecy jak człowiek widzi takich wysportowanych ludzi a sam za wyczyn życia uznaje zrobienie zakupów i nie zaliczenie gleby. Ja tam jednak patrzę pozytywnie, dzieci będą miły frajdę.
Nie będę się tu rozpisywał, ale powiem, że niby Ci ludzie nic nie zrobili, można powiedzieć, że 2 godziny rozmawialiśmy o naszej sytuacji, zbadał mnie fizjoterapeuta, zalecił ćwiczenia., zorganizuje mi też sale ćwiczeń w okolicy tylko się musi rozeznać gdzie są te na które mogę chodzić. Powiedzieli, że znają neurologa do którego idę bo on z nimi współpracuje. Pochwali za wprowadzenie systemu dr. Jelinka w życie, nie jestem bierny to się docenia. Podeślą nam kontakt na spotkania grup ludzi na to chorych i grup ludzi co się opiekują takimi osobami (to dla żony). Dużo się od takich osób można dowiedzieć, spotkanie i rozmowa to nie to co czytanie forum na internecie. I wiele innych wydawałoby się, że drobnych spraw
Wypiliśmy herbatę i poszli, nie wyzdrowiałem z tego powodu, rachunki się nie zapłaciły z tego powodu, niby nic się nie poprawiło jakby można oczekiwać roszczeniowym polskim zwyczajem.
A jednak poczułem się lepiej na duszy, jakoś tak ulżyło, że człowiek nie jest sam naprzeciwko systemu zdrowia, są za nim też ludzie.  

Dzisiaj znowu w Polsat News, było o tej biednej dziewczynie, która procesuje się o swoje leczenie. Dowiedziałem się ile warty jest człowiek dla NFZ, trochę mniej niż 100tyś PLN. Dlaczego bo jak leczenie będzie kosztowało więcej to się nie opłaca leczyć.  A i że Polska to biedny kraj i limity muszą być, tak jak wszędzie na świecie.  No tu znowu światy równoległe się odzywają, bo z jednej strony mówi się jak to wspaniale Polska się rozwija, została wpisana do grona krajów rozwiniętych, Irlandia Japonia i Estonia w jednym, a z drugiej strony no cieniutko panie jest czas umierać. Ale nie należy w to wierzyć, bo telewizja i prasa kłamią ;-)). I ta Pani potknęła się i kostkę skręciła i dlatego tak słabo chodzi, nie ?


A tak na marginesie dosyć popularny lek Tysabri Australia kupuje za około 7000PLN za miesięczne nim leczenie. Czyli razy 12 to ... 84000zł, nadal poniżej poziomu NFZ. A pewnie NFZ "wynegocjował" lepszą cenę i dlatego nie starcza na rok ;-)

No dobra dosyć tego pisania, w ogóle myślę, że wrócę do opisywania przyrody i spotkań przy BBQ, będzie mniej kontrowersyjnie. Może mi choroba gąbkę z mózgu już robi, kto wie, tak przyroda i bbq będzie dobrym tematem a i footy oczywiście ;-)
 

5/05/2012

Nie było Polsat News ;-(

Wczoraj (4.05.2012) akurat miałem trochę wolnego koło 4 po południu i postanowiłem łyknąć dawkę depresji i obejrzeć znowu Polsat News jaki nam tu retransmitują na SBS2 kanale. Włączam telewizor (no musiałem poczekać ze dwie minuty zanim się rozgrzał bo wiadomo w AU mamy starą technologię jeszcze), pojawił się ekran i... NIE MA Polsat News (aż mi ciary przeszły po plecach to tak jak nie było teleranka pewnej chłodnej zimowej nocy) i informacja, że ponieważ wiadomości nie zostały dostarczone, wiec SBS przeprasza i podali pogodę i piękne zdjęcia z Europy i Bliskiego Wschodu (na coś te pieniądze za ropę idą nie?), uff na szczęście generał się nie pojawił ;-)

Zastanawiałem się trochę co to znaczy nie dostarczone, w dobie telewizji cyfrowej w Polsce (no tu wiadomo analog ciągle) jest to zrozumiałe, że z racji święta 3 Maja, nie było nikogo chętnego, coby ten sygnał przerobił na analog i wysłał taśmę samolotem, wiadomo dużo zachodu a i Polonia bez wiadomości przeżyje. 

W zastępstwie obchodów 3 Majowych zdecydowałem się na obchody 4 Maja. A co też jest ważne międzynarodowe święto a nawet powiem więcej miedzy galaktyczne ;-))

Tak to dzień Star Wars!! I hasło: Niech 4 Maja będzie z Tobą, pojawiło się w eterze. (hhmm po angielsku brzmi to lepiej i jestem słaby z tłumaczenia: May the 4th be we You.);-))
Zawsze się znajdzie coś do obchodzenia (np. słup). Dla tych co są fanami i przeciwnikami tego filmu załączam kartkę ze wspólnego grillowania. (I kto mówi że zawsze trzeba się bić, BBQ łagodzi obyczaje ;-)), czyż nie?



5/02/2012

Światy równoległe

Zawsze lubiłem literaturę S-F i różne idee jakie były i nadal są w niej eksploatowane. Szczególnie fajna zawsze wydawała mi się idea światów równoległych, jednakże bardzo naciągana. I oto przyszło mi samemu na własnej skórze udowodnić sobie, że światy te istnieją na co dzień.
Jak to możliwe, ano wszystko jest w naszych głowach i innym postrzeganiu rzeczywistości. Pobuszowałem sobie trochę po forach i blogach w Polsce i oto czego się w nich nauczyłem:

1. Stan wojenny był całkiem fajny jak się miało naście lat. Liczył się człowiek, lekarze dzwonili za granicę aby ściągnąć leki, sanatoria czekały z otwartymi ramionami itd, istny raj. Ja miałem naście też i nie był fajny, nie było teleranka, na rogu ulic (100m od naszego domu) stal wóz pancerny z załogą z kałaszami, ojciec się chował do piwnicy aby go do ZOMO nie zwerbowali, poza tym pil na umór.
Czyli ja żyłem w innym świecie niż zwolennicy poglądu o sympatycznym czasie wojennym.

2. Czy ktoś próbował w Polsce takiej akcji? Zebrać 10000 tys osób chorych na SR i raka (w dobie netu to nie takie trudne), zebrać po 10PLN da to 100tys. PLN za co na pewno znajdzie się prawnik, który powalczy o dofinansowanie leków, bo to przecież jawna dyskryminacja. Do was pewnie przyłącza się inne grupy. Ja nie wierze, że nie ma pieniędzy NFZ one są gdzieś po prostu rozkradane. Ale taka akcja można by pokazać ze nie warto wszystkich robić w balona.
Czy to brzmi jak z innego świata? Tak,  bo oto dowiedziałem się o samodzielnej akcji osoby chorej na SR z w Wrocławia, było ją stać na prawnika, lub pomógł jej ktoś za darmo. No nie wyszło i teraz wszyscy mówią, że nic się nie uda taki kraj itd.
Była szansa i odpłynęła, światy równoległe.

3. Zaproponowałem, dosyć sprawdzoną naturalną i zalecaną w AU metodę leczenia MS sympatycznej osobie na to chorej,  co usłyszałem? Że metoda znana i ciekawa, ale to na początek choroby dobra jest, nie dla takich weteranów jak ona, no i ja to świeżonka jestem, więc powinienem iść ze swoimi poradami gdzie indziej.

No w moim świecie usłyszałbym, dziękuje za poradę, nie skorzystam bo już wszystko wiem, ale cieszę się, że zechciałeś mi pomoc. Koniec.

4. W Polsce emerytury nie dziedziczy małżonek i ludzieska to popierają bo z czego by żył system jak nie ze zmarłych. Czysty odlot.

W AU własnoręcznie uskładaną emeryturę się dziedziczy komu chce, ale nie systemowi, bo to są pieniądze ludzi nie systemu.

5. Mietek Płytkarz, fajny blog i sądząc po komentarzach ludzie sami nie wiedzą co czytają lub właśnie jedni żyją w jednym świecie (bez poczucia humoru), a inni w drugim świecie (z poczuciem humoru).

6. Na koniec myślałem, że kurde słaby jestem łazić nie mogę za daleko, a tu bach komentarz na blogu: "Hej. Poczytałam sobie trochę o Tobie. Boże, jaką Ty masz siłę!!!" 
I już mi się światełko zapaliło,  wyjechałeś ze swojego świata, wracaj na miejsce i do przodu!

Ciekawostka, że możliwe jest podróżowanie pomiędzy światami równoległymi za pomocą:
- zmiany sposobu myślenia, czyli myślo-bus   ;-)
- kupienia biletu lotniczego do AU i przylecenia tutaj. Trudno uwierzyć, że takie proste ;-)

Na zakończenie fajne podsumowanie tego co ostatnio w świecie połączeń socjalnych się dzieje:
(BTW. To też przykład światów równoległych.)



PS. Wszelkie podobieństwo do osób żyjących i nieżyjących oraz wypowiedzi napisanych lub nie  jest niezamierzony i nie podyktowany żadnymi pretensjami czy też korzyściami majątkowymi ;-))


Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)