2/28/2012

Popierdziochy ;-)

Może tytuł nie za ładny ale będzie trochę mydło i powidło więc pasuje.

Popijając mleczko kokosowe 


jakie pojawiło się w naszej (jedynie słusznej ;-) ) sieci handlowej Woolworths i grzejąc się ostatnio w 35C upale dochodzę do wniosku, że emigracja to jednak fajna sprawa. Zajmuje czas i stymuluje umysł. Zakończyliśmy nasz długi i niestety ciężki proces, liżemy rany, ale chęć do dalszego działania wielka jest. Czuję, że jeszcze nie jedno zrobimy, no nawet jak nie będę chodził to kupie sobie elektryczny wózek inwalidzki i nic mnie nie zatrzyma. 

Zacząłem jednak od małych kroków bo co nagle to po diable. 

Poszliśmy wieczorem na plażę, pooglądać zachód słońca, bo wieczór piękny był:

Lubię podświetlone na czerwono małe obłoczki jakie się pokazywały na niebie i ten błogi 30C wieczór. Są jednak piękne momenty w całym obłędzie pędzonego do przodu życia.

Jednak szybko otrząsnąłem się z błogiego stanu nirwany bo zastanowiły mnie .. domki na plaży:


Pomijam wyraz artystyczny tych domków pomalowanych w przeróżne kolory. Po bliższym spenetrowaniu jego okolic, stwierdzam, że komórka która miałem w moim rodzinnym domu była chyba w lepszym stanie. Dobrze, że drewno dobrej jakości jest bo inaczej to ot by dawno się rozsypało.  Ale najlepsze jest to, że ludzie są w stanie za taki domek na plaży zapłacić..... ponad 100tyś AUD. Chyba nigdy nie zrozumiem siły nabywczej w tym kraju. Duża jest, oj duża. Trzeba o tym pomyśleć. 
Jak pomyśle ile ludzie płacili nam za usługę prasowania ich koszul to ... tu pieniądze leżą na ulicy.
A tak na marginesie, rusek (a w zasadzie Białorusin) co kupił nasz biznes, słabo sobie radzi, ale był pewny siebie, ze hej. On zrobi z tego wielką firmę, zatrudni Hindusów do prasowania i będzie spał na pieniądzach. Jak po trzech tygodniach klienci zaczęli dzwonić do nas i niego, że takiej jakości jaką on dostarcza nie akceptują i są na granicy odejścia to się gościowi oczy otworzyły. Hindus i prasowanie buhahah.  Życzę mu szczęścia, ale pewności siebie można mu było pozazdrościć.

No i na koniec przyszło mi podziwiać polityczne szoł jakie zafundowała nam tutejsza partia pracy. Musze przyznać, że czułem się jak w Polsce. Porachunki wewnątrz partii doprowadziły do głosowania kto ma być liderem tejże i kto lepiej wie co jest lepsze dla narodu i takie tam komunistyczne dyrdymały. Transmisja w TV na kilku kanałach zaczęła się już od 5 rano !!!. Powariowali chyba, nie wiedziałem, że aż tak im odpala. No ale oni tego nie mieli jeszcze wiec może potraktowali to jako atrakcję. Kurde jak czerwoni dorwą się do władzy to zawsze niezłe szopki są. Poczekam aż liberałowie zaczną rządzić, coby to takie Tuski nie były hehe.

Jedną z zalet jednak jest to że takie chocki nie trwają cały czas i tzw. biznes jak zwykle wraca do głosu i ludzie zajmują się swoimi sprawami czyli spłacaniem kredytu na dom ;-).


Na zakończanie muszę przyznać, że moja fala wpisów o emigracji... zupełnie zatrzymała potok e-maili w tej sprawie.  Ludziska czytają i analizują pewnie albo już się w końcu pogodzili, że na studenta to się już nie uda. Smutek wielki, ale furtki nie są pozamykane, trzeba wiedzieć jak to zrobić. Angielski w Polsce ponoć już każdy zna więc polecam czytać linki które podałem.

Pamiętajcie strach ma wielkie oczy, bierzcie życie w swoje ręce nie agentów ;-)).



 

2/24/2012

Jeszcze o nowym tescie punktowym.

Ponieważ ludziska mnie atakują cały czas co i jak to zamieszczam dwa linki do testu punktowego, który teraz obowiązuje. Poczytajcie i pokombinujecie sobie sami, bo jak zwykle i tak każdy "znajdzie" jakieś swoje czarodziejskie rozwiązanie, nie jest moim celem zniechęcanie kogoś, lub namawianie. Raczej namawiam wszystkich do przemyślenia sprawy i podejmowania własnych decyzji a nie poddawaniu sie zachętom agentów, rodziny, znajomych itd.

Napisane jest to dosyć prostym angielskim i jeśli tego nie rozumiesz to ... kiepsko ;-).





Jak ostatnio często na koniec mały żarcik z pakietu Garfielda:

2/18/2012

Jak Emigrowac do Australii.

Postanowiłem jeszcze raz zmierzyć się z tym tematem. Przedstawię poniżej procedurę mojego autorstwa jak ewentualnie zabrać się za temat emigracji do Australii. 

Poczytałeś już drogi czytelniku o tym jak wspaniała jest kraina za siedmioma morzami, słońce plaże, tanie domy, pracy pełno, luz i no worries. Pomyślałeś, hej to jest to czego szukam trzeba tam pojechać!

Oto jak ja się bym teraz po własnych doświadczeniach za to zabrał. 

PODKREŚLĘ JESZCZE RAZ DOBITNIE, DROGA PRZEZ EDUKACJE ZOSTAŁA ZAMKNIĘTA. NOWE PRZEPISY OBOWIĄZUJĄCE OD 1 LIPCA 2012, MAJA NA CELU WYELIMINOWANIE TAKIEJ MOŻLIWOŚCI. AGENCI, KTÓRZY OBIECUJĄ, ZE PO SKOŃCZONEJ SZKOLE BĘDZIE MOŻNA APLIKOWAĆ NA PR, PO PROSTU NIE MÓWIĄ CAŁEJ PRAWDY.  OCZYWIŚCIE BĘDZIE MOŻNA ALE PO JAKIŚ 4 LATACH PRACY W ZAWODZIE. CZAS TEN SPĘDZISZ NA WIZIE TYMCZASOWEJ NA, KTÓREJ PŁACISZ ZA WSZYSTKO PEŁNE OPŁATY. JAK TO SIĘ MÓWI WYCISNĄ CIE JAK CYTRYNKĘ.
JEDYNIE WIZA 457 POMIMO, ZE TYMCZASOWA DAJE ZWOLNIENIE Z OPŁAT ZA SZKOŁY DLA DZIECI. ABY JA DOSTAĆ MUSISZ MIES PRACODAWCE-SPONSORA. A TO NIE TAKIE ŁATWE.


OTO MOJA PROCEDURA:
 
W sumie są to proste kroki:
1. Znać j. angielski na co najmniej IELTs 6.0 z każdego modułu.
2. Nie znasz angielskiego musisz sie go nauczyć, czy to w Polsce czy gdzie indziej. Wróć do punktu pierwszego. Musisz wiedzieć co czytasz. 
3. Poczytać stronę www.immi.gov.au i znaleźć  tzw. booklet 6 jaki na tej stronie.
4. Mieć zawód z listy SOL (lub innej aktualnie obowiązującej listy), pomocny może być link:
SkillSelect
5. Zapoznać się z aktualnym point test i zobaczyć czy się spełnia warunek minimalny. Jak się go nie spełnia to trzeba się zastanowić co zrobić aby go spełniać, inny zawód, więcej praktyki itd.
6. Użyć wiza wizarda jaki jest na tej stronie i zobaczyć co wyjdzie.
7. Jeśli się powyższe kroki zrobiło to powinno się już wiedzieć czy mogę ryzykować przyjazd na zadupie czy nie. Wtedy tez można zacząć zadawać konkretne pytania na na mój email ;-) .

Utrudnienia dodatkowe, posiadanie dzieci podczas ewentualnej wizy studenckiej:
- szkoła podstawowa to koszt około 7200AUD/dziecko/rok.  (dziecko 5-12)
- szkoła średnia to koszt około 10000AUD/dziecko/rok   (dziecko 13-18)

Jak masz zamiar przetrwać ponad 6 lat na wizie studenckiej dokonaj obliczeń, czy warto?
Sa ewentualne "myki" do obniżenia tych kosztów,  ale nie zawsze są możliwe, nie zawsze się udają.

Podsumowując największe szanse przetrwania na wizie studenckiej ma para bez dzieci, jedno się uczy i pracuje, drugie tylko pracuje na maksa. Znam taka parę z Nepalu, razem wyciągają około 80000AUD na rok (jako sprzątacze), uniwerek kosztuje 20000AUD/ na rok, żyją oszczędnie jedząc chińskie zupki i jeszcze wysyłają rodzicom 10000AUD rocznie. Aktualnie jest to najbogatsza rodzina we wsi skąd przyjechali. Pytanie czy Nepal jest odpowiednim porównaniem, ale... może tak.

Namawiam wszystkich gorąco do przyjeżdżania TYLKO na PR od razu, oraz z bardzo ostrożnego korzystania z agentów.  Znalazłem takie oto ogłoszenie w dzielnicy Clayton przy bardzo ruchliwej drodze:


Wszedłem i się zapytałem o to i owo. Kobieta z Chin, przyjechała na wizę studencka na fryzjera, w 2004 roku. Przeszła cala drogę, ale wtedy było można. Nadal strzyże i dorabia doradzaniem jako agent, nie zamazałem telefonu, jak chcesz to zadzwoń ;-). Przy okazji widać w oddali doskonale zachowany tutejszy popularny model domu, po polsku drewniak, tutaj nadal w cenie.

No i to by było na tyle. teraz zajmę się życiem na emigracji, ale jako w miarę pełnoprawny członek społeczności australijskiej. 

A jacy s Ozzi? Jak owoc avocado. Z wierzchu mięciutki i smaczny, ale środek(pestka) twardy i wytrzymały. Po prawie pięciu latach mogę powiedzieć, że to całkiem dobre określenie.


2/08/2012

Równi i równiejsi

Jesteśmy już PR, ale nasze prawa nadal nie są jeszcze pełne. Dzięki innym emigrantom, którzy wykorzystywali dziury w prawie i zaraz po przyjeździe na PR rejestrowali się w "urzędzie pracy" i dostawali bezrobotne, AU wprowadziła ponad 10 lat temu tzw. waiting period na większość socjalu jaki dostaje przeciętny Ozzi. A ostatnio nawet dodali dwa lata na tzw. concession card, czyli kartę umożliwiającą korzystanie z ulgowych przejazdów, tanich leków, lekarzy i .. nawet biletów do kina.  Czyli jako obywatele drugiej kategorii ;-)), musimy odczekać dwa lata zanim będziemy mogli sie starać o bezrobotne, dodatki na choroby, inwalidztwo, szkoły i dziesiątki innych jakie tu są.
Nam na szczęście należy się dodatek zwany Family Benefit, czyli dodatki na dzieci z racji małych dochodów.
Dodatek ten jest kalkulowany od kwoty dochodu brutto rodziny, jego wysokość zależy także od ilości dzieci jakie się posiada i ich wieku. Tak dla przykładu podam, że rodzina dwa plus dwa (w wieku szkolnym), wynajmująca dom za 400AUD na tydzień i dochodach 80000AUD rocznie brutto, nie powiem żeby to był "głodowy dochód" i można za niego spokojnie się utrzymać i jeszcze coś zaoszczędzić, ale nie wg standardów AU. To jest mało i dlatego rodzina ta dostaje co dwa tygodnie ponad 300AUD. Może to nie są duże pieniądze, na kawę i ciastko codziennie jednak wystarczy. Teraz już wiem dlaczego tutejsze mamuśki z trojka dzieci codziennie łażą do kawiarni, mają za co hehe. Są jeszcze dodatki do przedszkola ale te nas już nie obowiązują, dzieciaki wyrosły. Myślę, że w UE dostaje się więcej, ale to może napiszą Ci co tam są.

Także, teraz to co było dla nas ciężarem podczas procesu emigracji, jest dla nas można powiedzieć, pewną formą zarabiania pieniędzy ;-). Może na trzecie się zdecydujemy ? No nie ta polityka pro rodzinna jest taka nieprzyjazna w Australii przecież ;-).

Podsumowując pomimo, małego dramatu z racji mojej choroby (nadal nie wiadomo jakiej), rząd AU nie daje nam umrzeć i dopłaca tak aby nam na życie wystarczało i nie musieli myśleć czy możemy sobie pozwolić na to piękne mango czy nie ;-).


Przyznam, że wielu zawiedzionych ma racje, domy jak kurniki, samochody ruiny straszne, pracy nie ma, jest się obywatelem drugiej kategorii przez dwa lata, bida panie jednym słowem, więc nie przyjeżdżajcie, oj nie eehh.






2/02/2012

Nowy rok szkolny

Jednym z ciekawych momentów do przestawiania się, było i nadal jest dla nas mnogość typów szkół:
- państwowe
- katolickie
- prywatne
- hybrydy
Te typy szkół są zarówno w podstawowej jak i gimnazjum. Ponieważ przez to przechodzimy to napiszę o naszym dylemacie. 
Jak tu przyjechaliśmy to i tak poszły nasze dzieci do szkoły podstawowej państwowej i o dziwo tak zostało bo szkoła okazała się bardzo dobra. Na podstawie czego to wiemy: dzieci są bardzo szczęśliwe, jak idą do szkoły, wyniki uczniów są bardzo dobre na tle innych szkół w Melbourne. Są oczywiście lepsze ale nas pierwsza dziesiątka zadowala. Opłaty jak się jest PR za jedno dziecko w szkole podstawowej to jakieś 300AUD plus prawie drugie tyle na tysiące aktywności jakie tu dzieciom dodatkowo organizują. Jak się było na wizie studenckiej to jakieś 7000AUD !!!. Nie wiem jak my to przełknęliśmy hehe. 

Teraz nasz syn będzie szedł do gimnazjum (czyli tutaj secondary school). Mieliśmy do wyboru jedną z najlepszych państwowych, bo mogliśmy się po prostu tam przeprowadzić do tzw. zony (czyli obszaru wokół szkoły jaki obowiązuje aby dziecko było do niej przyjęte). Jednak przeprowadzać jakoś nie było się kiedy i z moimi kłopotami, odpuściliśmy. Są też dwie inne bardzo dobre państwowe albo jakieś szkoły prywatne i katolickie, za które trzeba płacić od 2000 do 10000AUD na rok.
Budżet nas ograniczył, ale też po rozeznaniu się w temacie nie widzimy, za bardzo jakiś wielkich plusów szkół prywatnych (oprócz posiadania snobistycznego towarzystwa, no bo wiadomo szkoła prywatna).  Szkoły katolickie to nie to co z nazwy wynika, nie uczą tam wiary katolickiej, po prostu są prowadzone przez kościół ale świeccy nauczyciele i jest tam spokojniejsze towarzystwo, mniej narkotyków i bullingu.
Postanowiliśmy wysłać nasze dzieci do dobrej państwowej szkoły, nadal w pierwszej dziesiątce. Po rozmowach z zadowolonymi rodzicami i wizytowaniu szkoły, wybraliśmy jedną do której syn pójdzie z paroma kolegami ze swoje podstawówki, będzie mu raźniej. Generalnie muszą dzieciaki wiedzieć jaki jest ten zgniły zachód. Będzie może trochę kłopotów ale jak się z dziećmi pracuje to dobre efekty wychowawcze się osiąga. 
Nie ma poza tym co się napinać jak dziecko jest leń i głąb to nawet najlepsza prywatna szkoła nie za bardzo pomoże. Jak się chętnie uczy to  trzeba delikatnie popychać do przodu i samo idzie. Jestem zwolennikiem 
Deepaka Chopry, należy robić rzeczy, które idą gładko i nie naciskać.

No i druga ciekawostka rok szkolny właśnie się zaczął bo tu jest od Lutego do połowy Grudnia. Nie wiem skąd nam się to wzięło ale byliśmy przeświadczeni, że rok szkolny to na całym świecie jest od września, ot ciemnota taka ;-)). No i dzisiaj nasze dzieciaki poszły do szkoły, dwoje do tej samej podstawówki, przyszły rok już tak nie będzie, bo syn już do gimnazjum,ehh jak ten czas leci. 
Pisałem już o tym, że tu dzieci chodzą w mundurkach i powiem szczerze im dłużej tym bardziej to doceniamy. Łatwo kupić zestaw dla dziecka bo szkoły mają sklepiki, można taniej kupić używane też, no i nie ma kłopotu w co tu obrać dziecko do szkoły. Nie ma też kłopotu, ze bogatsi są ubranii lepiej, co powoduje dyskryminacje. Taka Ozzilandia równości ;-))






Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)