1/07/2012

4 drzewa kolejno

Ani się obejrzeć a tu już pierwszy tydzień nowego roku prawie mija. Otrząsnąłem się po Sylwestrowym szoku. No nie żebym kac leczył, po prostu nie mogę uwierzyć, że po raz trzeci koniec świata będę musiał przeżyć ;-)) (bo mamy słynny 2012) i to na dodatek będąc prawie kaleką. Nawet nie będę mógł uciekać ani pomóc dzieciom bo ledwo sam chodzę. Nieciekawy rok się zapowiada, a wydawało się, że tak fajnie będzie.
No nic, ja wieczny optymista, nie mogę się poddać. Może jeszcze będzie lepiej. Choć myśl przewodnia mojego starego bloga, że lepsze jutro było wczoraj zaskakująco sprawdza się po raz kolejny eehhh.

Dzisiaj pogoda w końcu się trochę opamiętała i po  40C upału, ochłodzeniu się do 18C, temperatura ustabilizowała się do miłych 24-28C, ale w słońcu to oczywiście żar. Posiedziałem trochę na naszym ogródku i ku mojemu zdziwieniu (po 4 latach tutaj), że mamy aż 4 drzewa, które kwitną teraz.

Drzewo nr 1:


Małe ale kwiatki ładne ( ponoć oleander), uwaga jednak okazują się one dosyć trujące i trzeba uważać aby dzieci sie nimi nie bawiły.

Drzewo nr 2:

 I jego kwiaty:


To taka odmiana ogromnej magnolii, kwitnie na biało, ma ogromne kwiaty (jak dwie rozłorzone dłonie). Kiedyś nie wiedzieliśmy o nich. Jednego razu wydaławo nam się że jakaś foliowa reklamówka na drzewie nam zawisła, ale po przyjrzeniu się bliżej okazało się że to pierwszy kwiat na tej magnolii. Istnre cudo.

Drzewo nr 3:


To jedna z odmian tutejszego gumtree, kwitnie obficie i mamy marchewkowy świat.

Drzewo nr 4:


Kwitnie na fioletowo i ma bardzo denerwujące usposobienie. Ilość kwiatów jaką generuję jest ogromna i spadając zamieniają sie one we fioletowe małe szmatki, które farbują wszystko i jakoś nie chcą szybko się rozłożyć.

To taka mała historia naszych drzew, warto jest wynajmować lub mieć domek z ogródkiem, zawsze zdarzą się takie dni jak dzisiaj gdy  można posiedzieć na zewnątrz i  po prostu zanurzyć się w świat przyrody.


A na zakończenie jeszcze moją ulubiona dekoracja świąteczna na jednym z tutejszych ratuszy miejskich. Bez śniegu wygląda jednak jak nie z tego świata hehe.

 

A i jeszcze coś z j.angielskiego:

Dude - to popularne określenie na chłopaka gdy jest nieznajomy dla nas. Ale wersja dla dziewczyny jest po prostu urocza:  Dudette - piękne połączenie angielskiego z francuskim ;-)).


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)