1/31/2012

Jak NIE emigrować do AU część II

Zrobiło się znowu chłodniej, to zasiadam do kompa i publikuje anty porady o emigracji do AU. Ostatni post wzbudził chociaż jakieś kontrowersje. O to chodziło aby zacząć myśleć.
Teraz jakie są alternatywne drogi oprócz drogi przez mękę czyli na wizie studenckiej, która jak podkreślę jeszcze raz przestała być drogą do uzyskania PR. 
1. Wiza pracownicza 457. Trzeba mieć zawód rozpoznany w AU, znać angielski na tylko 5.0 (ale trzeba to sprawdzić bo ciągle podnoszą wymagania), no i z kraju znaleźć sobie pracodawcę, wypełnić papiery online o tą wizę, większość robi pracodawca. Zaczekać około 2-5 mc i ma się wizę umożliwiającą pracę w AU przez 4 lata. Ma sie pracodawcę i pensję minimalną około 49000AUD rocznie brutto co w zupełności wystarcza na utrzymanie i zycie (nawet dla całej rodziny). Niestety szkoły dla dzieci trzeba nadal opłacać.
Po dwóch latach można wystąpić o wizę PR sponsorowaną przez pracodawcę. I kolejne dwa lata sie z nim obtykać a potem jest się wolnym i można odejść od niego do innej pracy. Po drodze można też zmieniać sponsora jak się uda. 
Jest wiele minusów ale droga bardzo skuteczna. W sumie można powiedzieć polecam ;-)).

2. Wizy biznesowe. Jak się ma drobne pół miliona dolarów można założyć biznes w AU, zatrudnić tutejszych ludzi i po jakimś czasie dostać PR także. Czy warto, nie wiem, w sumie są tu dosyć sprzyjające warunki dla biznesu, choć ograniczeń jest coraz więcej. Ostatnie to od 1 marca wszystkie biznesy nawet te najmniejsze muszą zacząć prowadzić książki rachunkowe. Tak do tej pory tego nie było!! Niestety się skończyło.

Jest jeszcze parę innych bardzo skomplikowanych wariantów, ale ten blog nie jest poradnikiem emigracyjnym. 

Na zakończanie dodam, że oprócz odpowiedniej procedury, pieniędzy, szczęścia, trzeba mieć odpowiednie nastawienie i odporność psychiczną do znoszenia trudów emigracji. Jedno jest pewne, jeśli przyjeżdżasz z nastawieniem jestem najlepszy, wszystko wiem, lokalni to przecież głąby i nieuki, nie ma szans, będziesz niemile rozczarowany, jak niechętni wszyscy będą dla ciebie i wrócisz tam skąd przyjechałeś, gdzie prawdopodobnie też się nie odnajdziesz.


A poniżej, mała jaszczurka jaką znaleźliśmy na schodach do domy, bardzo się upodobnił do podłoża i tak jest z emigracja, chcąc nie chcąc trzeba się upodobnić do danego kraju.

1/26/2012

Australia Day

Dzisiaj mamy całkiem już wielkie święto jakim jest Australia Day. Zaczynam czytać o co w tym święcie chodzi i jakoś nie mogę do końca złapać idei. Może ciągle mam kłopoty ze zrozumiem tego co czytam (pewnie tak). Niby to jest jakby dzień niepodległości, ale nie do końca bo w okresie 18-20 stycznia 1788 roku, pojawili się tu pierwsi "zesłani" w tzw. Pierwszej Flocie. Trochę zbirów przypłynęło i zaczęła się kolonizacja tego kontynentu pod flagą jej królewskiej mości. Tak więc dzień ten jest dla ludności aborygeńskiej dniem inwazji. Ot takie małe zamieszanie i spojrzenie na tą samą sprawę z dwóch rożnych punktów widzenia.

Krótko mówiąc przyjechali biali i zaczęli mieszać, tak jak to było w Ameryce Północnej z Indianami tak i tu jest z Aborygenami, alkohol ich wykończa. No i brak chciwości tego podstawowego źródła napędowego naszej cywilizacji.

Czym Australia stoi teraz, kopalniami. Czy mogła by stać Polska teraz ... też kopalniami, bo mamy węgiel i gaz. Ale za mało polityków z wizją. Tak więc pod pozorem jednoczenia europy i zmian klimatycznych zrujnowano polski przemysł wydobywczy ( i próbuje się robić tutaj za sprawą podatku od CO2, tak tak tu politycy też mają bujną wyobraźnie). Ot i po zawodach. Tu sprzedają tu kupują, uważaj bo cię oplują.

Podsumowując ten krótki i lekko niezrozumiały wpis, niekoniecznie trzeba robić rzeczy poprawne i zgodne z wolą większości, trzeba robić rzeczy dobre dla danego kraju, o czym niestety większość polityków zwłaszcza tzw. lewicowych zapomina. A jeszcze zapowiadałem dodać .. precz z komuną ;-)).

1/19/2012

Bezrobocie w AU

Dzisiaj trochę statystyki, pojawiły się dane o aktualnym bezrobociu w poszczególnych stanach i tak:

1. NSW bezrobocie wzrosło z 5.2 do 5.6 procenta, stan przeżywa istny dramat ;-).
2. Vistoria bezrobocie spadło z 5.5 do 5.2 procenta, hurra, a może to ludzie wyjechali do  NSW ?
3. W Queensland bezrobocie zanurkowało w dół do 5.4% z 5.7% stan przeżywa boom budowlany po dewastacji spowodowanej cyklonem i powodzią z ostatniego roku. Dużo projektów wydobywczych, piękna pogoda (no cyklon od czasu do czasu ale co tam), pracy dużo nic tylko przyjeżdżać.
4. WA tam to już nie ma ludzi do pracy ;-), bezrobocie na poziomie 4.3%. Wszystko drogo jak cholera, no ale coś za coś, pełne zatrudnienie w kopalniach ;-).
5. SA bezrobocie bez zmian 5.3%, ale tam to tylko cisza i spokój.

Podsumowując AU jest dobrze przygotowana na nadchodzące wstrząsy w Europie i USA. Dużo królików też jest ostatnio więc będzie co jeść ;-)).

A tak poważnie tu inaczej liczą to bezrobocie niż w Polsce, jak się pracuje na pół etatu (minimum 10 godzin w tygodniu) to już się nie jest bezrobotnym heh. Jednak pracy jest sporo w kopalniach a banki zwalniają.

A tu małe co nieco na temat rozumienia spraw inaczej:




Pa Pa !

1/17/2012

Jeszcze inna droga do PR

Zaczął się wielki tennis i przez dwa tygodnie mam rozrywkę bo bardzo lobię ten sport. Zaczęło się Australia Open, pierwszy z wielkich szlemów.  Ale nie o tym będę pisał. Natchnęło mnie do napisania swojsko brzmiące imię Carolina Woźniacki, ale nie barwy Polski niestety. Pogrzebałem w necie i doszukałem się jeszcze jednej drogi do zostania obywatelem AU. Jaka to droga?

 Ano trzeba zostać bardzo dobrym graczem w tenisa (zająć jakieś miejsce w okolicach pierwszej 100-tki na świecie), napisać podanie do aktualnego premiera AU i ... proszę bardzo, już się ma PR i obywatelstwo od razu aby reprezentować AU na arenie międzynarodowej ;-)).

Tak robi sporo dobrych graczy a ostatnim przykładem jest pani o typowym  anglosaskim nazwisku ;-) Anastasia Radionova. Gra dosyć dobrze, przyjechała niby na operacje i proszę kraj jej się spodobał.

Kraje nastawione na emigracje jak AU, są jak piękne kurtyzany, wielu o nich marzy, niewielu ma odwagę się z nimi przespać, ale jeszcze mniej po tej upojnej nocy ma siłę przetrwać prawdziwą rzeczywistość tego kraju.

Na zakończnie mały żarcik:


Chyba znowu obrażę parę osób ;-) Liczę na ich poczucie humoru jednak.

1/13/2012

Jak NIE emigrować do AU

Postanowiłem jeszcze raz dobitnie napisać, że nasza droga, pomimo że zakończona sukcesem, nie jest już tą właściwą drogą do emigracji do AU. Nie można powiedzieć, hej im się udało to mi też.  Dlaczego:

 (Przedstawiam wariant dwa plus dwa)

1. Wiza studencka przestała być droga do emigracji. Trzeba mieć zawód z listy SOL,  znaleźć pracodawce i dostać sponsoring. Od przyszłego roku tez jest nowy system punktowy i tzw. zaproszenia do emigracji (czyli to co napisałem). Za dużo hindusów tu przyjechało na kucharza i teraz inni cierpią, ale takie życie. Kto pierwszy ten lepszy.
2. Nawet jak stwierdzicie ze jesteście "twardzi" to i tak koszt szkoły podstawowej dla dwójki dzieci to około 7500AUD na dziecko na rok. Czyli po 15tyś. AUD co roku za to, że wasze dzieci chodzą do szkoły państwowej. Na regionalnej Australii, jak niektórzy marzą to BTW, szkoła bardzo słabej jakości. Czyli może łatwiej żyć ale dzieci nic się nie nauczą. Generalnie na regionalnej też angielski bardzo pożądany, i pracy w polu wcale tak łatwo dostać nie można.
3. W Queensland (jak widzę z postów jest spore zainteresowanie) jest większe bezrobocie teraz po cyklonach, choć się poprawia, jest pięknie i ciepło, ale koszty życia są większe. Droższe produkty itd. Poza tym wymagany BARDZO DOBRY angielski bo tam mało tolerują emigrantów. Znaczy cie nie biją, ale jak się nie możesz dogadać to co tu robisz?  
4. Czy pomysł z share accomodation jest ok, pewnie tak aby zobaczyć brudasów z Indii i innych krajów i przeżyć szkole życia. Potem będziesz bardziej zahartowany i sobie coś wynajmiesz jak znajdziesz prace. Homestay jest trochę lepszy bo można trafić do fajnej rodziny, podszkolić za darmo angielski a nawet dostać co dzień śniadanko i obiadek (jak się kupi w pakiecie).
5. Wybraliśmy Melbourne, bo jest super ;-). Duże miasto a jakoby wioska, dużo pracy, tanie żarcie, dużo polskiej społeczności co może być/było na początek bardzo przydatne. Poza tym Australia Open, F1, Melbourne Cup, Cricket, Footy i bóg wie co jeszcze ;-).
6. Nie używać agentów bo oni są nastawieni na zarabianie pieniędzy czyli na sprzedaży kursu/szkoły. Jak nie potrafisz przeczytać strony www.immi.gov.au i zrozumieć systemu i wymagań nie licz, że jak komuś zapłacisz to Ci to powie, oni z tego żyją, że ktoś nie rozumie.
Choć są także zwolennicy agentów, znam takich co w nich wierzyli i zajęło im dostanie PR tyle samo czasu co nam, ale za to są lżejsi o parę tysięcy AUD.
Na zakończenie podkreślę jak masz studiować coś dwa lata i czyli za dwa trzy lata szkoły dzieci trzeba będzie płacić czyli 3x15000AUD plus twoja szkoła 2x10000AUD plus jakiś poślizg 20000AUD na czarna godzinę. Razem 85000AUD trzeba mieć aby zacząć, nie licz na to, że zarobisz te pieniądze, bo jak zarobisz to jesteś na plusie (a co jak nie? wrócicie bo złamiecie warunki wizy studenckiej i nie zapłacicie za szkole?).

Polecam poczytać http://www.immi.gov.au/skilled/general-skilled-migration/whats-new.htm bo tam są wszystkie najnowsze wynalazki departamnetu emigracyjnego AU. Polecam zwłaszcza new point test i SkillSelect. To bedą przeboje na nadchodzący sezon ;-)).

A i jeszcze ten kwiatek: http://www.immi.gov.au/skilled/general-skilled-migration/gsm-priority5-processing.htm, wg tego jest jeszcze ponad 40tyś aplikacji z grupy 5tej (czyli kucharze i fryzjerzy) to będzie długa procedura jeszcze. Cała zakładana emigracja na ten rok to około 160tyś ludzi. Będzie ciasno w ostatnich miesiącach (rok finansowy/emigracyjny się tu kończy w Czerwcu) Dobra wiadomość jest, że bardzo mało nowych aplikacji napływa i może będzie znowu za mało ludzi do pracy.

Trochę brutalny ten post ale sądzę, że może dzieki temu uratuje parę małżeństw ;-))
PS. Przepraszam hindusów i agentów imigracyjnych za obrazę i jednostronne patrzenuie. Ale taką mam opinię. Przepraszam.

1/11/2012

Latająca łódka

Muszę przyznać, że pogoda nas w tym roku doświadcza pełnią atrakcji oceanicznego klimatu. Najpierw mieliśmy cztery dni pod rząd ponad 35C a teraz mamy dzień gdy ledwo na dworze jest 11C !!! Wali deszcz i .. grad, no jednym słowem jest super ;-)). Witamy w Melbourne hehe.

Ludziska powyciągali łódki coby na zatoce sobie popływać, a łódki te wiadomo, lekkie i zwiewne. Wiatr był taki, że niektóre pobiły rekord ... wysokości we wznoszeniu i wyładowały na pobliskich domach:




Jaki piękny widok dla właściciela, pewnie poszedł skarżyć że ktoś rusztowanie postawił za blisko .. przystani.  Ale poważnie, to co dzisiaj było, wzruszyło mną poważnie i .. może przenosiny do cieplejszego miasta jak Brisbane ? Nie tak sa ogromne pająki, to już wole grad ;-)).

1/07/2012

4 drzewa kolejno

Ani się obejrzeć a tu już pierwszy tydzień nowego roku prawie mija. Otrząsnąłem się po Sylwestrowym szoku. No nie żebym kac leczył, po prostu nie mogę uwierzyć, że po raz trzeci koniec świata będę musiał przeżyć ;-)) (bo mamy słynny 2012) i to na dodatek będąc prawie kaleką. Nawet nie będę mógł uciekać ani pomóc dzieciom bo ledwo sam chodzę. Nieciekawy rok się zapowiada, a wydawało się, że tak fajnie będzie.
No nic, ja wieczny optymista, nie mogę się poddać. Może jeszcze będzie lepiej. Choć myśl przewodnia mojego starego bloga, że lepsze jutro było wczoraj zaskakująco sprawdza się po raz kolejny eehhh.

Dzisiaj pogoda w końcu się trochę opamiętała i po  40C upału, ochłodzeniu się do 18C, temperatura ustabilizowała się do miłych 24-28C, ale w słońcu to oczywiście żar. Posiedziałem trochę na naszym ogródku i ku mojemu zdziwieniu (po 4 latach tutaj), że mamy aż 4 drzewa, które kwitną teraz.

Drzewo nr 1:


Małe ale kwiatki ładne ( ponoć oleander), uwaga jednak okazują się one dosyć trujące i trzeba uważać aby dzieci sie nimi nie bawiły.

Drzewo nr 2:

 I jego kwiaty:


To taka odmiana ogromnej magnolii, kwitnie na biało, ma ogromne kwiaty (jak dwie rozłorzone dłonie). Kiedyś nie wiedzieliśmy o nich. Jednego razu wydaławo nam się że jakaś foliowa reklamówka na drzewie nam zawisła, ale po przyjrzeniu się bliżej okazało się że to pierwszy kwiat na tej magnolii. Istnre cudo.

Drzewo nr 3:


To jedna z odmian tutejszego gumtree, kwitnie obficie i mamy marchewkowy świat.

Drzewo nr 4:


Kwitnie na fioletowo i ma bardzo denerwujące usposobienie. Ilość kwiatów jaką generuję jest ogromna i spadając zamieniają sie one we fioletowe małe szmatki, które farbują wszystko i jakoś nie chcą szybko się rozłożyć.

To taka mała historia naszych drzew, warto jest wynajmować lub mieć domek z ogródkiem, zawsze zdarzą się takie dni jak dzisiaj gdy  można posiedzieć na zewnątrz i  po prostu zanurzyć się w świat przyrody.


A na zakończenie jeszcze moją ulubiona dekoracja świąteczna na jednym z tutejszych ratuszy miejskich. Bez śniegu wygląda jednak jak nie z tego świata hehe.

 

A i jeszcze coś z j.angielskiego:

Dude - to popularne określenie na chłopaka gdy jest nieznajomy dla nas. Ale wersja dla dziewczyny jest po prostu urocza:  Dudette - piękne połączenie angielskiego z francuskim ;-)).


Etykiety

relaks (8) emigracja (6) ekonomia (5) polityka (5) rekreacja (5) dylematy rodzica (4) pomoc socjalna (4) Boże Narodzenie (3) koszty życia w Australii (3) obywatelstwo (3) praca na emigracji (3) przyroda (3) wycieczki po Melbourne (3) życie na obczyźnie (3) akcje charytatywne (2) bezrobocie (2) ciekawostki z życia wzięte (2) cudowna Australia (2) dziwy natury (2) dźwięki z Australii (2) edukacja na emigracji (2) emigracja do Australii (2) komentarz polityczny (2) koszt domów (2) latawce (2) lato w Melbourne (2) muzeum (2) plaża (2) polityka emigracyjna (2) praca w AU (2) psychika emigranta (2) rok szkolny (2) rozrywka (2) szkoła (2) upały (2) wakacje w Australii (2) wspólnota (2) wycieczki za miasto (2) zarobki (2) zarobki w Australii (2) zasiłki socjalne (2) życie na emigracji (2) Australijskie wina (1) Wielkanoc na antypodach (1) agencje pracy i pomocy społecznej (1) antyimigracja (1) ashcomb maze (1) badania (1) dodatki na dzieci (1) emigracja przez edukację (1) figury z piasku (1) footy (1) głosy ptaków (1) imigracja (1) inna droga do Australii (1) kookaburra (1) koszt życia w Melbourne (1) leczenie (1) mundurki szkolne (1) ogrody lawendowe (1) ogród botaniczny (1) owoce (1) podróze (1) porady emigracyjne. (1) pośrednictwo wizowe. (1) praca na outback (1) praca przy zbieraniu owoców (1) restauracje (1) styl życia (1) szkoła średnia (1) tenis (1) test medyczny (1) umowy o pracę (1) wiosna w Melbourne (1) wymagania zdrowotne na pobyt stały (1) wypoczynek (1) wystawa (1) węże (1) zabudowa wiktoriańska (1) zdrowe żywienie (1) złoto w Australii (1)